Wszyscy czekali na ten moment. No może nie wszyscy, ale na pewno większość osób związana z mediami publicznymi, a nawet i ci, którzy związali się emocjonalnie z mediami narodowymi, bo jak na razie to z projektu „mediów narodowych” zrealizowano jedynie pomysł utworzenia Rady Mediów Narodowych i ta zebrała się na pierwszym posiedzeniu.

            Zebrała się i… ukonstytuowała tzn. wybrała przewodniczącego. Nie było w tym nic narodowego, a raczej wiele normalnego. Wszelkie tego typu ciała na pierwszym posiedzeniu po prostu wybierają swoje władze. No więc Rada normalnie wybrała i równie normalnie umówiła się na dzień następny, ale ten już nie był normalny.

            Otóż normalnie to taka ważna Rada powinna zacząć chyba od spraw najważniejszych. A taką najważniejszą sprawą dla mediów publicznych/narodowych jest fakt, że krucho u nich z publiczną kasą. Jednak pisowscy członkowie Rady za najważniejsze uznali odwołanie prezesa TVP. Natychmiastowe. I natychmiast go odwołali, a potem udali się w nieznanym kierunku na „konsultacje społeczne”, a powróciwszy podjęli drugą uchwałę stwierdzająca, że to uchwalone już natychmiastowe odwołanie prezesa nastąpi w połowie października.

            No cóż. Jak wiemy jest prawda czasu i prawda ekranu. Można nawet powiedzieć, że jest ekranowa prawda o czasie i ta prawda o czasie w telewizji oznacza, że natychmiast to ponad dwa miesiące. Tzn. normalnie telewizja ma inne pojęcie o czasie, ale najwyraźniej Rada od spraw telewizji nie ma o tym pojęcia.

To jednak nie jedyna zabawna rzecz związana z pierwszym posiedzeniem Rady Narodowej. Tuż po pierwszym posiedzenia, a to oznacza, że tuż przed drugim Joanna Lichocka udzieliła wywiadu wirtualnymmediom.pl i w tym wywiadzie bardzo chwaliła TVP (czyli i prezesa) za doskonałe relacjonowanie Światowych Dni Młodzieży. Po południu pochwaliła i zaraz następnego dnia rano złożyła wniosek o… odwołanie tegoż prezesa.

Mało tego. W owym wywiadzie pochwaliła media publiczne za to, że „nie są już narzędziem walki partyjne”. Po czym następnego dnia w przerwie obrad (tzn. między odwołaniem i przywróceniem prezesa) odbyła z przew. Krzysztofem Czabańskim tajemniczą wyprawę, podczas której pod wpływem „konsultacji” zmieniła pogląd na konieczność odwołania prezesa. Otóż o tych „konsultacjach”, również w wywiadzie dla wirtualnychmediów.pl Czabański powiedział, że „musieliśmy też brać pod uwagę głosy z zewnątrz, które do nas docierały, również głosy bardzo istotne, bo z formacji politycznej (!), która opowiada się za radykalnymi i korzystnymi zmianami w mediach publicznych”. A jeszcze niedawno jako wiceminister kultury i pełnomocnik rządu ds. ustawy medialnej Krzysztof Czabański dowodził, że wybranie do Rady Mediów Narodowych polityków zagwarantuje odseparowanie polityków od publicznych mediów.

No i tak oto już na drugim posiedzeniu Rada zbudowała swój autorytet, tak wieli, że jak doniósł prawicowy przecież portal wpolityce.pl, część polityków PiS chce likwidacji Rady Mediów Publicznych i… przywrócenia władztwa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

No to już tylko na koniec przypomnę, że uważam, iż reklamy z mediów publicznych powinny być  usunięte!

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl