Niestety tak. Jeżeli wciąż będziemy eskalować konflikt, podsycać różnice, akcentować swoje zdanie i nie liczyć się ze zdaniem drugiej strony. Jeżeli wciąż Zarząd Główny będzie walczył z Zarządem Warszawskim a Warszawski z ZG, prawa strona z lewą, konserwatyści z liberałami, GP z GW. Tak, rozpadniemy się i żadna siła nas już nie sklei. Dopełni się. Będziecie zadowoleni?
Znowu mi zarzucicie, że jestem po środku, że siedzę okrakiem na barykadzie. Tak siedzę, bo po obu stronach barykady są moi znajomi i koledzy, często wspaniali dziennikarze, świetni i prawi ludzie, tylko czasami ich poglądy przesłaniają im wolę kompromisu, cel wspólny, dobro SDP. Ciągną w swoją stronę, stronę swojej frakcji, naśladując polityków. Tego sukna już niewiele zostało.
Janina Jankowska na swoim blogu w salonie 24.pl napisała, że „dziś jest tyle spraw do poruszenia, tak ważnych dla egzystencji środowiska dziennikarskiego, jak dla Polski. Szkoda czasu.” Usiłowała – poniekąd - bronić tego, co zrobił niedawno Krzysztof (a wiemy wszyscy co zrobił) nawołując, żeby przy okazji „zorganizować debatę na temat zaangażowania dziennikarzy i ich szefów w różne opcje polityczne”. Dla równowagi napisała też, że nie była zadowolona ze zgody Krzysztofa na poprowadzenie konferencji, na której przedstawiony został kandydat PiS na premiera.
Janina Jankowska zaapelowała, żebyśmy nie tracili czasu i nie przenosili wojny polsko-polskiej na teren SDP. I spotkała się z krytyką prawicowych blogerów, nierozumiejących jej intencji. Nie pierwszy raz widzę, że na „salonie” pisze coraz mniej rozsądnych ludzi. Dynamika rewolucji w głowach i na ulicach pogłębia się. Czasem zastanawiam się czy warto jeszcze tam publikować, bo wielu tam czytających nie rozumie przekazu.
Jej apel jednak nie trafi na podatny grunt i u nas, jeśli nadal jedna strona będzie chciała wykorzystać sprawę konferencji do rozprawy z szefem stowarzyszenia, a druga będzie przygotowywała noże, by rozprawić się z oddziałem warszawskim, zgodnie z regułą: kto kogo pierwszy zadźga. Chyba nie chodzi nam o koryto?
Siądźmy i porozmawiajmy. Zarząd Główny musi zrozumieć, że reprezentuje CAŁE stowarzyszenie - a nie tylko jego prawostronnych zwolenników, którzy go wybrali - i powinien wyrażać to w swoich opiniach. A koleżanki i koledzy podpisujący petycję o odwołanie Krzysztofa Skowrońskiego powinni pomyśleć raczej o doprecyzowanie postulatów etycznych w naszym kodeksie dziennikarskim i statucie SDP, by przepis „co wolno a czego nie wolno” był jasny i jednoznaczny, bo w tej formule art. 21 kodeksu etycznego SDP nie wróżę im „wygranej” przed Naczelnym Sądem Dziennikarskim. Wygranej piszę w cudzysłowie, bo moim zdaniem NIKT nie zwycięży w tym sporze. Nastąpi rozłam i koniec pieśni o dużym, dbającym o interesy dziennikarzy SDP.
Panie i Panowie-członkowie: mniej ideologii i polityki a więcej pragmatyki i poszukiwania tego, co nas łączy a nie dzieli. Chciałbym też może kiedyś usłyszeć od dziennikarzy z zewnątrz, że „SDP to brzmi dumnie”. Bo jak na razie słyszę tak tylko na prawe ucho i widzę na prawe oko.
Marek Palczewski
11 października 2012
