Niewiedza i naiwność tchną z opinii wygłaszanych przez dyrektora, z najwyższym tytułem naukowym, Żydowskiego Instytutu Historycznego. Wywiad z Pawłem Śpiewakiem przeprowadził w dzienniku „Rzeczpospolita” (19 lipca) Jacek Nizinkiewicz nadając mu tytuł iście profetyczny a publicystycznie powabny „Prawda kiedyś zwycięży”.
Zauważyłem, może mylnie, że ostatnio najwięksi oszczercy albo ignoranci z lubością używają słowa „prawda”. Śpiewak wypowiada się na najwyższym diapazonie uczuć. Temat tak nim bowiem zawładnął, że pozbawił go samokontroli. Sądzę, że źródłem tego napięcia są rozczarowanie i żal za utraconym mandatem poselskim. Albowiem PiS w wyborach zdobył tyle głosów, że Platforma „Obywatelska” musiała drastycznie ograniczyć liczbę swych posłów i zabrakło wśród nich miejsca dla Pawła Śpiewaka.
Więc dziennikarz rozpoczyna rozmowę od modnej dzisiaj w mowie publicznej frazeologii „pisania historii od nowa”, że to właśnie próbuje czynić PiS. Notabene medioznawcy uznaliby być może owo pytanie inicjujące wywiad za niewłaściwe sugerowanie rozmówcy, w jakim duchu ma się wypowiadać, lecz w wywiadach par excellence publicystycznych ten chwyt jest chyba dopuszczalny.
Co w naszej świadomości historycznej ostatnich osiemdziesięciu lat jest bezsprzecznie najważniejsze? Zbrodnie Niemców i Rosjan? Nasze doświadczenia peerelowskie: terror rządów PPR/PZPR? Kolaboracja, często zbrodnicza, małego odłamu Polaków, zwłaszcza żydowskiego pochodzenia, z aparatem polsko-sowieckim niszczącym fizycznie dziesiątki tysięcy obrońców niepodległości narodowej i państwowej? Czterdziestopięcioletnia, instytucjonalna inwigilacja mieszkańców kraju prowadzona przez UB/SB łamiąca charaktery, wsączająca w dusze tysięcy Polaków trucizny donosicielstwa? Dyktatura próbująca wyplenić z naszej kultury religię, jedyną atrybucję duchową odróżniającą człowieka od zwierzęcia? NIE! To wszystko furda. Najważniejsze jest w artykulacji Pawła Śpiewaka, że od 1941 r. Polacy mordowali Żydów - i tak to jest wypowiedziane, iż nie wiadomo, jacy Polacy, jaka ich część: niewielka, duża i jak duża, wszyscy?
Dyrektor ŻIH piętnuje Bronisława Wildsteina, który posłużył się formułą (może frazeologicznie nie najszczęśliwszą) „pedagogika wstydu” w odniesieniu do tych, którzy „chcieli otwartego mówienia o naszej przeszłości”. I tu już jest oszustwo dyrektora-profesora, ponieważ nie chodzi o przeszłość w ogóle, tylko o tę przezeń myślaną – zabijania Żydów przez Polaków. Odwrotności tutaj nie ma; przeszłość eksterminacji patriotów w majestacie prawa przez renegatów polskich narodowości żydowskiej w służbie rosyjskiej nie wchodzi w rachubę tych dziejów. Dyrektor ŻIH zarzuca więc Wildsteinowi, wykorzystując jego retorykę, że uprawia „pedagogikę infantylizmu”, wpisuje się bowiem w kręgi „sentymentalnych nacjonalistów”, którzy „uwielbiają wzruszać się sobą, tym jak bardzo są wzniośli i patriotyczni”. No to już wiemy, że dla Śpiewaka pojęcie prawdy stanowiącej zwornik godności narodowej i państwowej jest nieznane. Jak ten fenomen wytłumaczyć? Przecież – wyszedł z domu arcypolskiego, pielęgnującego tradycję polską? Ma niekwestionowane zasługi w kulturze i nauce polskiej, ba – również w naszym zawodzie. Duchowo i umysłowo jest Polakiem. A staje w szeregu renegatów! Na poparcie swych opinii przywołuje... Jana Tomasza Grossa i Pawła Machcewicza, obu z tytułami naukowymi.
O działalności pierwszego pisać nie warto, uczynił to tysiąc razy lepiej niż ja mógłbym Marek Jan Chodakiewicz u d o w a d n i a j ą c mizerię umysłową, pisarską i moralną autora „Sąsiadów”. Po książkach Chodakiewicza (np. „Żydzi i Polacy 1918-1945. Współistnienie-zagłada-komunizm”; dwa wydania: 2000 i 2008 r. lub „Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944-1947”) powoływanie się na Grossa jest już kompromitacją. Machcewicz był zaś do niedawna w IPN dyrektorem Edukacji Publicznej (sic!). Razem z Konstantym Gebertem, jak napisał kilka lat temu w dzienniku „Rzeczpospolita” Piotr Gontarczyk, udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Obaj publicyści-„naukowcy” głoszą tam m. in., że „w wymordowaniu Żydów Polakom przeszkodziła jedynie pogarda, jaką byli darzeni przez Adolfa Hitlera (...) porównywanie kolaboracji francuskiej czy ukraińskiej z brakiem kolaboracji w Polsce jest jednak o tyle chybione, że to Hitler nie chciał mieć Polaków za swoich kolaborantów (...). Polska rzeczywiście nie ponosi zorganizowanej odpowiedzialności instytucjonalnej za współudział w Zagładzie Żydów, czego nie można powiedzieć o żadnym innym kraju Europy. Ale byli chętni do udziału w takiej Zagładzie. Tylko Hitler wzgardził ich ofertą”., Abstrahuję od topornego języka tych konstatacji; nie są one oczywiście, jak ma to w zwyczaju metodologicznym większość współczesnych „uczonych” i publicystów, poparte żadnym dowodem czy choćby najwątlejszą przesłanką wpisaną w jakiś stosowny, konkretny kontekst. Po prostu tak sobie Machcewicz i Gebert wymyślili, bo to im się opłaca...
Śpiewak nie wspomina o żadnej książce Chodakiewicza ani o „Umarłym cmentarzu” Krzysztofa Kąkolewskiego, ponieważ opinie o polskich zbrodniach w Jedwabnem i Kielcach (1946) przyjmuje niczym dogmaty, a z dogmatami się nie polemizuje ani nie dąży do ich weryfikacji. Tak jest i koniec.
Kąkolewski wywodzi w „Umarłym cmentarzu” i u d o w a d n i a, że była to prowokacja UB i NKWD. Podaje przykłady, że jacyś niezidentyfikowani cywile chodzili wśród tłumu gapiów mając wysmarowane kredą wewnętrzne części dłoni i przykładali je do pleców „wybrańców”, naznaczeni byli później aresztowani. Na przesłuchaniach wmawiano im, że brali udział w mordowaniu Żydów. Znamienne i może nie bez znaczenia, że instytucję do sprawowania cenzury (Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk) utworzono zaraz następnego dnia po masakrze Żydów w Kielcach, żeby zapobiec przedostaniu się do społeczeństwa wiadomości innych od oficjalnych. Kąkolewski informuje też, że właśnie w lipcu tegoż roku na toczącym się w Norymberdze procesie morderców niemieckich prokurator amerykański miał wnieść oskarżenie przeciw Rosjanom o kaźń oficerów polskich w Katyniu (o innych miejscach jeszcze wtedy nie wiedziano). Na wieść o tragedii kieleckiej prokurator natychmiast wycofał oskarżenie, no bo jak obwiniać wiernego, wielkiego sojusznika wnoszącego od połowy 1941 r. wkład niezastąpiony w zwycięstwo nad Niemcami za winę na nic nieznaczącym narodzie, którego obywatele są antysemickimi współzbrodniarzami, a jeszcze przez całą wojnę sprawiali racjonalnie (czytaj: cynicznie) myślącym Aliantom ustawiczne kłopoty swymi natrętnymi, nierozsądnymi żądaniami patriotycznymi i uprzedzeniami... Świadectwo Kąkolewskiego jest o tyle godne najwyższej uwagi, że w lipcu 1946 r. miał 16 lat i mieszkał w Kielcach, blisko miejsca tragedii, niemal widział jej przebieg.
Urbankowski w „Czerwonej mszy, czyli uśmiechu Stalina” stwierdza podobnie: „Wywołane Katyniem sympatie świata odwróciły się (po Kielcach – J. W.) znów od Polski. Opinia uzyskała dowód, że w kraju tak niespokojnym, wręcz faszystowskim jak Polska obecność Armii Czerwonej jest nie tylko konieczna, ale (...) zbawienna”.
Zbrodnia polska w Jedwabnem też nie jest udowodniona; wyniki zakończonych już badań to tylko poszlaki. Śpiewak nie zna najnowszego filmu nagranego na płytach komputerowych, w którym zeznają naoczni świadkowie – trochę inaczej niż w wersji oficjalnej. Nie została także przeprowadzona ekshumacja, ponieważ środowisko żydowskie jest jej przeciwne ze względu nakazów swej religii. Swej! Cóż za mistyfikacja – olbrzymia większość owoczesnych i współczesnych Żydów nie wyznawała i nie wyznaje żadnej religii, odrzuciła ideę Boga (obojętnie, jak Go nazywać), a ponieważ nie sposób żyć po ludzku bez jakichś namiastek wartości pozamaterialnych, przyjmowała i przyjmuje masowo wszelkie ideologie lewicowe. I zaraża nimi cały świat. Ów ateizm żydowski wyraża się antychrześcijaństwem, zwłaszcza antykatolicyzmem. Marek Edelman, skądinąd przyzwoity (nie przyjął zaproszenia Jaruzelskiego na obchody 40 rocznicy powstania w getcie), twierdził do końca życia bez jakiegokolwiek odwoływania się do faktów, że źródłem antysemityzmu jest właśnie chrześcijaństwo. I w głoszeniu tej kalumnii znajdował w Polsce tudzież za oceanem wielu naśladowców.
Edelman należał do bezpośredniego dowództwa powstania w getcie, ale nigdy nie stwierdził, otwarcie, że inspiratorami i głównymi bojownikami tej insurekcji nie byli Żydzi-lewicowcy, jak on, należący do Żydowskiej Organizacji Bojowej, lecz jego rodacy z Żydowskiego Związku Wojskowego. To oni dzięki zakonspirowanej współpracy z Armią Krajową uzyskiwali broń, to oni w dniu wybuchu wywiesili obok żydowskiej flagę białoczerwoną, co doprowadzało Niemców do szału, gdyż im się wydawało, że zdołali już zupełnie poróżnić nas z braćmi Żydami. Osiągnęli i osiągają to za nich i bez nich powojenni Żydzi lewicowcy oraz ogromne rzesze Polaków nieŻydów liberalno-lewicowych, operując kłamstwem, uproszczeniem, niedopowiedzeniem, pół i ćwierć prawdami, przejaskrawieniem, oszukańczą selekcją faktów, fałszywymi uogólnieniami, oszczerstwami etc. etc.
Śpiewak wspomina ogólnie pogromy żydowskie z lata 1941 r. na ziemiach białostockich I nic go w tych ewokacjach nie niepokoi? Przecież owo lato 1941 roku to zbrojne przekroczenie przez Niemców granicy z Rosją wytyczoną układem Ribbentrop-Mołotow. Po czerwcu 1941 r. tymi terenami władali niepodzielnie Niemcy, łatwo więc sobie wyobrazić, jakie to były pogromy. Profesor humanistyki nie chce tego wiedzieć i przypisuje tamte zbrodnie abstrakcyjnym Polakom.
A za „swego rodzaju nacjonalizm” uznaje „kwestionowanie tego, co można nazwać złymi momentami polskiej przeszłości”. Tych „złych momentów” w naszych ponad tysiącletnich dziejach jest, niestety, nadmiernie dużo, to prawda. Acz Śpiewak myśli jedynie o takich, które wedle niego ukazują współdziałanie żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych z Niemcami w mordowaniu Żydów. Pobudza tym (bezwiednie czy merkantylnie?) niemieckie radykalne antypolskie ugrupowania polityczne do tworzenia takiej propagandy, jak np. w filmie „Nasze matki, nasi ojcowie”. W ten sposób Paweł Śpiewak staje się kolaborantem Niemców wciąż dyszących niechęcią (a może i nadal nienawiścią) do nas za naszą niezłomność wojenną, powojenną i od października 2015 r. współczesną.
I znów wiedzieć nie chce, bo trudno pomyśleć, że nie wie, na pewno udaje ignorancję, iż część NSZ została podporządkowana Armii Krajowej, a inna podjęła walkę aż do samozagłady z komunistami polskimi w służbie Związku Sowieckiego, wśród których najwięcej było Żydów, toteż żołnierze NSZ przeciwstawiając się zbrojnie komunistycznemu aparatowi ucisku musieli nolens volens fizycznie likwidować ubowców żydowskiego pochodzenia. Kłamcy w rodzaju dyrektora Żydowskiego Instytutu Historycznego uważają, że ci żołnierze-straceńcy z NSZ kierowali się nie patriotyzmem, natomiast pchał ich do walki o niepodległość antysemityzm. Obnaża tę zniewagę Marek Chodakiewicz w swych książkach poświęconych temu tematowi, czyni to również wielu naukowców oraz publicystów. Tymczasem Paweł Śpiewak z rozmysłem pisze tak, jakby nie znał ich dokonań. Albowiem chce jedynie oskarżać, nie polemizować. Polemiki stępiają ostrze krytyki. A Śpiewak czuje się źle w Polsce rządzonej przez, jak twierdzi w wywiadzie, nieliberalną partię Jarosława Kaczyńskiego. Jego wywiad podporządkowany jest w istocie rzeczy jednemu celowi; spostponowaniu PiS – aż do śmieszności. Pisze Śpiewak: „Porażka PiS w 2007 r. była klęską pewnej taktyki politycznej obliczonej na zaostrzenie konfliktu. Wówczas skuteczną odpowiedzią Tuska była polityka miłości”.
Zastanawiam się, jak człowiek z tytułem profesorskim, o wielkich zasługach w nauce i kulturze, bezcennym dorobku naukowym, kierujący instytucją bądź co bądź naukową może bez zażenowania wypowiadać takie myśli. Rzeczywiście z miłości do wszystkich obywateli III Rzeczypospolitej Donald Tusk dbał przez siedem lat, żebyśmy mieli ciepłą wodę w kranach. Paweł Śpiewak więc ją ma, dlatego sławi na łamach najpoważniejszej gazety „politykę miłości” byłego premiera, dawcę tego niezwykłego skarbu. Bo ów dar zaspokaja aspiracje cywilizacyjne i polityczne profesora Pawła Śpiewaka; ba - nawet zwalnia od czytania opracowań na tematy, które beztrosko podejmuje. Wyzwala przeto proces, w którym prawda o nieuczciwości profesora zaczyna zwyciężać...
Jacek Wegner
