W przypadkach fałszerstw historii nie wolno nam ustawać w przeciwstawianiu się tym faktom. Właśnie teraz, w lipcu 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się proces przeciwko twórcom, firma UFA Fiction, filmu "Nasze matki, nasi ojcowie" i ZDF (Zweites Deutches Fernsehen-II program niemieckiej telewizji publicznej). Powodami są ponad 90-letni żołnierz AK oraz Światowy Związek Żołnierzy AK.
Twierdzą, że w serialu znalazły się sceny dowodzące, że AK była współwinna zbrodni na osobach narodowości żydowskiej. Z kolei Niemcy są przedstawieni w filmie jako de facto ofiary drugiej wojny światowej. Domagają się m.in. przeprosin i 25 tys. zł tytułem naruszenia dóbr osobistych żołnierzy Armii Krajowej. A ponadto żądają poszanowania prawa do tożsamości narodowej, prawa do dumy narodowej i narodowej godności oraz wolności od mowy nienawiści.
- To jest sprawa trudna, bezprecedensowa - uważa Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia. - Reduta monitoruje proces i prowadzi szeroką akcję informacyjną w tej sprawie.
- Głównym żądaniem pozwu są przeprosiny we wszystkich telewizjach, w których film był emitowany, lub poprzedzenie pierwszej emisji w pozostałych telewizjach, do których go sprzedano, informacją historyczną ze stwierdzeniem, że jedynymi winnymi Holocaustu byli Niemcy - powiedziała reprezentująca powodów mec. Monika Brzozowska.
Żądania pozwu dotyczą także zapłaty 25 tys. zł tytułem naruszenia dóbr osobistych oraz usunięcia z filmu znaku graficznego AK na biało-czerwonych opaskach noszonych przez aktorów - poinformowała adwokat.
- To jest sprawa bezprecedensowa, bo dotyczy dzieła artystycznego, a nie filmu dokumentalnego czy programu publicystycznego, więc jest możliwa wielość interpretacji. Produkcja ma jednak wymowę antypolską, wręcz rasistowską - podkreśla Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia. Jak poinformował, "sprawę pro publico bono” prowadzą mec. Monika Brzozowska i mec. Jerzy Pasieka z kancelarii Pasieka Derlikowski Brzozowski i Partnerzy".
- Reduta finansuje koszty przejazdu i zakwaterowania żołnierzy AK - dodał Świrski.
Jeden z powodów, ponad 90-letni kapitan Wojska Polskiego, były więzień obozu Auschwitz-Birkenau, żołnierz AK i uczestnik Powstania Warszawskiego, po kapitulacji trafił do stalagu. Po wyzwoleniu obozu został żołnierzem WP we Włoszech, a później w II Korpusie Polskim wchodzącym w skład Armii Brytyjskiej. W grudniu 1945 r. przedostał się do Polski i zamieszkał w Krakowie. W 1951 r. został aresztowany i skazany za szpiegostwo na 12 lat więzienia. Opuścił je na mocy amnestii w 1956 r.
A film "Nasze matki, nasi ojcowie" w trzech częściach TVP1 wyemitowała w czerwcu 2013 r. Film wywołał dyskusję w Polsce i Niemczech, dotyczącą sposobu przedstawienia w serialu Polaków oraz problemu odpowiedzialności Niemców za zbrodnie II wojny światowej. Po emisji filmu w publicznej telewizji ZDF w marcu w niemieckich mediach rozpoczęła się burzliwa debata o odpowiedzialności "zwykłych Niemców" za zbrodnie II wojny. W Polsce produkcję krytykowano za ukazywanie partyzantów z AK jako antysemitów i relatywizowanie odpowiedzialności Niemców.
W liście skierowanym do szefa niemieckiej telewizji publicznej pod koniec marca ówczesny prezes TVP Juliusz Braun stwierdził, że w filmie posłużono się krzywdzącymi i fałszywymi uproszczeniami w obrazie historycznym Polski i żołnierzy AK. Podkreślił, że treść i forma przedstawionych w nim wątków polskich nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Decyzję o emisji filmu w TVP uzasadniono zaś tym, że polska opinia publiczna była "skazana jedynie na pośrednictwo dziennikarzy i polityków w ocenie niemieckiego serialu, nie mogąc wyrobić sobie w tej kwestii własnego zdania".
Bardzo ciekawa jest postawa samego powoda, który w sądzie „walił” bez ogródek (w końcu chodzi o jego osobiste przeżycia i Armii Krajowej w której służył):
-
To jest świadome i celowe „przekręcanie” historii-powiedział wprost do sędziów.
Szczególnie ZDF jest „zasłużona” na tym polu jest II program niemieckiej telewizji publicznej ZDF. Pisałem o tym w felietonie „Znów to haniebne połączenie Polski i obozów zagłady” w dn. 24-03-2016 r. na sdp.pl.
Mianowicie w dn. 21 marca 2016 r. w TVP Historia o godz. 19:45 wyświetlono 5 odcinek filmu „Wcielenie zła: Hitler ikona terroru”. Film z 2015 r. (co bardzo ważne, o czym za chwilę) wyprodukowała spółka ZDF Enterprise, II programu publicznej telewizji niemieckiej ZDF-Zweites Deutsches Fernsehen. W kooprodukcji z World Media. Co, jak nazwa wskazuje, firmy o światowym zasięgu. Skoro aż takie ambicje, to można było oczekiwać super przygotowania. I super, to jest na najwyższym poziomie, podawania faktów, zgodnych z prawdą historyczną, wiernie oddającym tak jak było.
A co pokazuje i z czym utożsamia się ZDF? O zdobyciu Polski mówi się, że trwało to 6 tygodni. I tu raczej uznanie dla naszego narodu, zaatakowanego z dwóch stron, na podstawie Paktu Ribbentrop-Mołotow. O tym już ani słowa. Można to zrozumieć, w końcu film ma się skupiać na osobie Hitlera. A to „w Polsce” (in Poland) pada właśnie z ust profesora Rogera Moorhouse. I to jest ten haniebny zgrzyt. Skoro mówi się o eksterminacji Żydów, wreszcie i szukaniu skutecznego sposobu na zabijanie ich jak największej liczby (strzelanie , wieszanie było za mało, dopomógł cyklon „B” i olbrzymie komory gazowe w tychże obozach, dziennie ginęło 12-15 tys. osób) i pada „Polska”. To tak jakby owa „Polska” współpracowała z Hitlerem i chciała robić to samo, czyli eksterminować Żydów. Tym bardziej, że w filmie pokazuje się „polskich Żydów”, których było bardzo wiele, gdy „dzielny” Wehrmacht parł na Wschód by zdobyć ten upragnioną w „Mein Kampf” przestrzeń życiową.
Nie wszystko zależy przecież od montażu filmu. Przyznajemy, że takie prowadzenie narracji, gdzie pokazuje się szukanie sposobu by mordować jak najwięcej nieszczęśników z żółtą gwiazdą Dawida, potem obozy koncentracyjne w Niemczech, „zawładnięcie” aż tyloma Żydami w zajętej i okupowanej Polsce i myśl Fuehrera by nie odbywało się to na niemieckim terytorium, tylko dalej gdzieś, na okupowanym, i w tym momencie pada z profesorskich ust „w Polsce”, to „ta Polska” w tym fragmencie filmu i przy tak opowiadanej historii, temu po prostu sprzyja. I w głowie rodzi się myśl: „Żydów mordowano najpierw w Niemczech, ale zaraz potem gdzie (?), ano w Polsce.
I kolejna informacja jak to Hitler robił i głosił przy pomocy Goebbelsa, że to Żydzi samo odpowiadają za swój los. A do końca 1944 r. wymordowano 6 mln Żydów.
Taka prosta, a zarazem haniebna myśl rodzi się w głowie widzów. Tym bardziej, że za chwilę kamera pokazuje różne obozy zagłady gdzie (?) „w Polsce”: Sobibór (i widać taką nazwę stacji kolejowej), Treblince, Majdanku i gdzie...w Auschwitz, czyli jak dopowiada lektor „w południowej Polsce” (in southern Poland). Nic jak prowadzenie myśli także słuchacza: Hitler, Żydzi, eksterminacja, Niemcy, polscy Żydzi (polish Judes), Polska.
Dlaczego pojętny zdaje się uczeń prof. Normana Daviesa, brytyjski naukowiec Roger Moorhouse, nie używa „okupowanej Polsce”, na terenach zajętej przez Wehrmacht Polski? Doprawdy, bardzo trudno to zrozumieć? A może to taki skrót myślowy, ułatwiający zrozumienie dziejów?
Jak widać robią z naszą historią i z nami Polakami co chcą.
A co najgorsze my się nie umiemy temu przeciwstawić. Pod koniec czerwca 2013 r. warszawska prokuratura rejonowa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie publicznego znieważenia narodu polskiego w związku z emisją filmu „Nasze matki, nasi ojcowie” w TVP. Prokuratura wskazywała, że takie przestępstwo można popełnić jedynie umyślnie, zaś z informacji TVP wynikało, że jej zamiarem było umożliwienie widzom wyrobienia sobie opinii o filmie, który był oceniany jako kontrowersyjny. Po złożeniu zażalenia przez Redutę Dobrego Imienia podjęto postępowanie, jednak później je umorzono.
Fundacja Reduta Dobrego Imienia - Polska Liga przeciw Zniesławieniom (RDI), zgodnie ze swoim statutem, działa na rzecz propagowania wiedzy na temat historii i kultury Polski oraz polskiej współczesności, podejmuje inicjatywy i działania służące rozwijaniu i umacnianiu postaw do aktywnego współdziałania w procesie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
Celem działania Fundacji jest także przeciwdziałanie rasizmowi i ksenofobii, zwróconym przeciwko Polakom i obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej bez względu na pochodzenie. Fundacja również inicjuje i wspiera działania mające na celu prostowanie pojawiających się w mediach nieprawdziwych informacji na temat historii Polski, a szczególnie przebiegu II Wojny Światowej, udziału w niej Polaków, stosunku Polaków do narodu żydowskiego, informacji na temat niemieckich obozów koncentracyjnych.
To samo robi Stowarzyszenie „Patria Nostra” w Olsztynie i mec. Lech Obara i mec. Szymon Topa. Ale takich działań jest wciąż stanowczo za mało.
Tym bardziej, że „czynniki ministerialne” nie zabierają głosu w tych tak niezmiernie istotnych sprawach. A niemiecka telewizja publiczna robi to świadomie, bo są na to dowody.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
