To była oczywista oczywistość, że tak się stanie, więc tak właśnie się stało. PiS ma trójkę kandydatów do Rady Mediów Narodowych. Są nimi: Krzysztof Czabański, Joanna Lichocka i Elżbieta Kruk. Jest prawie oczywiste, że to oni zajmą trzy miejsca w Radzie, które ma obsadzić Sejm.

    Ale nie przesądzajmy. Może będzie inaczej? Właściwie dlaczego nie miałoby być? Jest przecież tyle ugrupowań Sejmie. Nie, nie będzie inaczej, bo w Polsce partia rządząca nie po to jest partią rządzącą, żeby miał oddać władzę gdziekolwiek gdzie nie musi jej oddawać, a szczególnie w miejscu tak strategicznym jak RMN. Zdeterminowana konieczność wyboru przez Sejm trójki  PiS została po prostu wpisana przez PiS w czerwcową „ustawę pomostową”. Według niej trójkę wybiera Sejm, a dwójkę z pośród kandydatów opozycji wybiera Prezydent. Jeśli partia rządząca ma mieć większość w Radzie, to po prostu musi obsadzić wszystkie możliwe miejsca przysługujące parlamentowi. Musi choćby nie chciała, a przecież wygląda na to, że i musi i chce. W tej sytuacji nic dziwnego, że opozycja nie zgłosiła własnych kandydatów do czego teoretycznie miała prawo. Po co? Skoro nawet pisowskie przybudówki nic nie dostaną.

    Teraz możemy poczekać na drugą część przedstawienia, czyli zgłoszenia kandydatów dwóch największych partii opozycyjnych, których do Rady Mediów Narodowych powoła Prezydent RP. To dopiero komiczny element konstrukcji zapisanej w „ustawie pomostowej”. Głowa Państwa, która mogłaby pełnić funkcje Wielkiego Arbitra nie ma nawet prawa do powołania do Rady naprawdę swojego człowieka. Z mocy prawa może i musi jedynie namaścić kogoś wystawionego przez największy i następny w kolejności klub opozycyjny. Na miejscu Prezydenta z czystej złośliwości zaprzysiągł bym i tych kandydatów Sejmu i tych kandydatów opozycji w środku dnia, zamiast honorowo i zwyczajowo w środku nocy.

    Całej tej sytuacji by nie było gdyby ustawa zrealizowała propozycje SDP i liberalnych Obywateli Kultury i Obywateli Nauki zakładające, że w skład Rady nie mogą wejść politycy. (Nota bene propozycje SDP i liberałów są łudząco podobne, ale nie wspólne, bo te środowiska ze sobą nie rozmawiają, co jest charakterystyczne dla naszej debaty publicznej Anno Domini 2016.) No ale według rządzących do Rady muszą wejść politycy, bo jak to przejrzyście ujął minister Krzysztof Czabański składająca się z polityków i wybrana przez polityków Rada Mediów Narodowych to najlepsza gwarancja skutecznego zabezpieczenia mediów publicznych przed wpływami… polityków.  Tak, tak czytelniku! Nie pomyliłeś się. Remedium na nadmiar polityków ma być… jeszcze większa dawka polityków.

    Jeżeli dla kogoś mój wywód ma zbyt mało elementów komicznych, to dołożę jeszcze jeden. Do RMN nikt poza politykami (patrzy posłami) chyba wejść by się nie zgodził, bo Rada ma nader liczne obowiązki, ale jej członkowie będą zarabiać miesięcznie jedynie średnią krajową. Dla fachowców od mediów wątpliwa atrakcja.

I to by było na tyle, acz zwyczajowo dodam na konie, że uważam, iż reklamy z mediów publicznych powinny być  usunięte!

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl