Nie mogę powiedzieć, że lubię Kraśkę. Ale z drugiej strony trudno mu odmówić tego i owego: uczy się i biega szybko, wysoki, szczupły. Wywalili z TVP, przyjęli do TVN. Chłopak nie płacze, walczy. Nie jestem sprawiedliwy w ocenianiu tego „gwiazdora”, bo przeszkadza mi balast pamięci sięgający głębiej niż półwiecze. Jeśli programy konkurencyjne „publicznej” będą lepsze – to i doping spełni pozytywną rolę. Ale dobrze, gdy ktoś taki jak np. ja… trzyma rękę na pulsie i mówi prosto w oczy (nawet szklane) jak naprawdę jest. Co dobre – to dobre. Np. zupełnie dobrze radzący sobie zagraniczni korespondenci stacji. I samo ich odpytywanie przez prowadzącego program też jest sprawne, ale…

            Patrzę na Pana Piotra i cosik mi się wydaje, że teraz w TVN-ie oko mu biegnie na Maroko. Czyżby miał zeza? Czy to nowa stacja jest zezowata? Może nowe siedlisko wpływa negatywnie na urodę. No trudno. Ale po co do tego jeszcze się nie golić? Przystojniaczek telewizyjny powinien być gładki. Chuda buźka jest fotogeniczna, ale przyprawiona dwudniowym zarostem wygląda brudno. Fe!

            Teraz weźmy  się za drugą „gwiazdę”. Gugała się nazywa. Chłopak jest z Pasłęka. Ciągle w tym miasteczku podobno wydziela tajemniczą energię bursztynowy skarb zakopany pod krzyżackim zamkiem. I może to tak naładowało Pana Jarosława, że szedł jak burza – jako frontman beatowy, jako prezenter jedynki, jako ambasador w Urugwaju. Tam się zresztą potknął na polonijnym miliarderze Kobylańskim. Nie pomógł wówczas ustosunkowany teść ani odstawiony na tor boczny profesor-minister. Od śmierci głodowej uratował go Pan Solorz, który na ogół źle nie inwestuje. Jednak tym razem chyba przeinwestował, bo Gugała, roztył się na wikcie Pana Żaka i już nie bardzo mieści się w okienku. Do tego jeszcze ta sroga mina! Jest taka zagadka: jak brzmi abstrakcyjny rzeczownik stanowiący jednocześnie pełne zdanie? To SROGOŚĆ, pisane tak właśnie, albo już jako zdanie: SRO GOŚĆ! No właśnie. Panie Gugało niech Pan się tak bardzo nie nadyma.

            W „Republice” najsurowsza dla odpytywanych jest oczywiście Pani Gójska-Hejke. Gdyby ją anektować do publicznej jedynki wyeliminowałaby całą konkurencję – potulną Cholecką, tracącego pole Ziemca i biedaczka Adamczyka. Czoło mogłaby jej stawić tylko Marzena Paczuska, bo to też ostra baba. Ale Paczuska, która kiedyś zajmowała się służbami, teraz rządzi Wiadomościami i na pewno nie będzie ryzykować z przyjęciem przebojowej koleżanki, która złamała już niejedno serce. Zresztą Tomek Sakiewicz by się zapłakał, a Telewizja Republika zupełnie by się wykruszyła.

            W niszowych stacjach gwiazdeczki wychodzą ze skóry by jakoś tam dać się zauważyć. Ale to trudne, bo tyle tego i jeszcze internet. Wszystkiego nie da się zobaczyć. Dla przebicia  potrzebny by był jakiś skandalik. Takie tablo-wideo. Niestety pokazywanie cycków i merdanie tyłkiem to już za mało. Porno się przejadło. Już tylko zbośki przy nim tkwią.

            Może więc działać trzeba inaczej. Oto dość siermiężna na starcie Telewizja Trwam zmienia się na naszych oczach w kompetentną, elegancką stację. Występują tu mili dla oka ludzie. Mówią wyraźnie. Bardzo ładnie wyglądają – pogodni, ogoleni, uczesani, elegancko choć skromnie ubrani. Lubię oglądać i słuchać szczególnie jedną młodą panią. Pamiętam, że jeszcze niedawno była dość surowa i kostyczna. Dziś to atrakcyjna kobieta, którą z przyjemnością się słucha. Gdy patrzę na dorodną młodzież wypełniającą sale wykładowcze uczelni Ojca Rydzyka serce rośnie i nie żal umierać. Doczekaliśmy się. Dobre kadry rosną. Czy jest to ożywczy wpływ wód termalnych w Toruniu, czy oddziałuje dobrze tak płynąca obok królowa naszych rzek, czy jest jakiś inny szczególny powód tego sukcesu? Nie wiem. Ale wiem, że tak na pewno jest. A jest bardzo dobrze. I trzeba tak trzymać.

            Prezesi zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jakiegoż to ci faceci muszą mieć stracha zaraz po nominacji. Ale niesłusznie – bo pracą trzeba się cieszyć. I skupiać na niej. Niestety politycy, a są nimi również prezesi mediów  myślą tylko o jednym – jak tu przetrwać. I to jest ich podstawowy błąd. Bo w strachu nigdy niczego dobrego się nie zrobi. Nie bójta się chłopaki. Zwolnić i tak w końcu zwolnią. Ale czy po tym traumatycznym akcie zostanie wyłącznie kac, czy też jakaś tam mini satysfakcja, że jednak choć trochę dobrego się zrobiło. Chodzi jednak o to, czy naprawdę się coś dobrego zrobiło. I nie chodzi tu o samoocenę. To widz-słuchacz osądzi.

 

            14 VII 2016                                                                          Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl