Jak najwięcej otwartości w polityce? To w naszym interesie. Dziennikarzom w to graj. Tylko temu przyklasnąć. Paweł Kukiz prostym „rozmawiamy tylko przy kamerach” postawił wszystkich na nogi. A temat nie byle jaki, bo Trybunał Konstytucyjny. (P)oważna (o)pozycja grą tą kartą (kryzys z powodu Trybunału Konstytucyjnego-i cały czas tylko to!) jak jej się żywnie podoba. I nazywanie tego „kryzysem Trybunału Konstytucyjnego” nie do końca jest właściwe. Bo jest to bardziej kłócenie się, jakie przepisy i zasady mają być stosowane. Trybunał był, jest i będzie i nikt tego nie podważa. Nie przesadzajmy. Opozycja nawet nie potrafi nazwać tego, o co by się chciała spierać. I przy poklasku niezorientowanych tuzów z Brukseli.
A jak ma być otwartość-jak chce Kukiz, to nie ma tajniactwa, cwaniactwa, dogadywania się w zamkniętych pokojach, ustronnych ośrodkach. Chowanie się to wszystko po to by jak najwięcej ukryć. Potem wyjdzie się „na ściankę” i na pytania dziennikarzy będzie się opowiadało komunały. Dokładnie tak mówią sami, niektórzy z posłów. To jeśli oni tak to widzą, to znaczy, że tak jest. Przecież opinia publiczna wszystko kupi. Wywiad jest do kamery, czyli publicznie. Im więcej się ukryje, tym później można zręcznie zmieniać zdanie, kluczyć.
Owo „kluczyć” ma „kluczowe” znaczenie w uprawianiu polityki i propagandy. Raz tak, a innym razem inaczej. I fajnie jest? Jak Kukiz o kamerach, to szef (p)oważnej (o)pozycji, że zmieniła się sytuacja w dn. 18 maja 2016 r. i nie będzie rozmowy o Trybunale Konstytucyjnym. „Sytuacja się zmieniła” i nie chcą skorzystać z zaproszenia, przyjść na spotkanie z rządzącą partią. A jak się zmieniła? Właśnie, to nie ma znaczenia, gdy się kluczy. Bo jak mówię, że „sytuacja się zmieniła”, to znaczy, że „ja mam rację”. Wszystko to byłoby bardzo zabawne, gdyby nie dotyczyło niezmiernie poważnych spraw. Najwyższej wagi państwowej.
Nie tak dawno, bo 03 grudnia 2015 r. na str. sdp.pl napisałem felieton: „Pułapka braku audytu”. Niektórzy posłowie ubolewają, że po 26 latach w Polsce nie ma wypracowanej dobrej praktyki, aby każdy odchodzący rząd składał raport ze swojej pracy z konkretnymi wyliczeniami i informacją o sukcesach i porażkach. A nowy rząd przyjmował swoisty bilans otwarcia.
I dochodzimy do obecnego zachowania się obecnej (p)oważnej (o)pozycji. Ileż to było utyskiwań poprzedników przy władzy, że „tamta” opozycja nie potrafiła być oponentami i że wszystko oceniała źle. Sami nawet nie zaczekali i nie dali oddechu, choćby tych 100 dni rządzenia nowej władzy. Wszystko potępiają „w czambuł”. Sami uchwalili niekonstytucyjną ustawę i zmianę do przepisów o Trybunale Konstytucyjnym. A gdy nowi chcą przywrócić porządek konstytucyjny, rzucają „gangsterka”. Zapowiadali odpolitycznienie mediów publicznych i nową ustawę o mediach publicznych. Nic z tego, ustawy nie ma, wszystko rozgrzebane. Czy teraz nie jest łatwiej zrozumieć, że brak własnego audytu, punktu odniesienia...to pułapka. Bo każde odniesienie do braku dokonań poprzedników spowoduje...larum ! Jak to, chcą tylko dokopać (p)oważnej (o)pozycji, z co rząd zarzuca, to nieprawda.
Jak łatwo podnieść argument „nieprawda”, gdy się samemu nie zostawiło samooceny. Czyżby to przykład dalszych zachowań opozycyjnych na nadchodzące 4 lata ?
Posłowie Kukiz 15 stwierdzają: „-W Polsce mamy prawo dla wybranych, równych i równiejszych, a politycy nie są świętymi krowami i nie powinni być ponad prawem i powinni rozliczać się z tego co robią. W naszym kraju miś z komedii Bareji jest wiecznie żywy.
Spotkanie przy kamerach - to warunek spotkania ruchu Kukiz 15 w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Kukiz 15 chce być opozycją pragmatyczną, która chce działać dla kraju, a nie w interesie partyjnych liderów.
Jak widać rząd może liczyć na wsparcie.
Wydaje się, że w ramach tej politycznej otwartości będzie porozumienie, a nie nowy spór „o coś tam”. Bo spór łatwo wywołać, gdy się go nie określi mylnie albo tak, iż jest to tylko wprowadzanie w błąd. Przykład „sporu o Trybunał konstytucyjny” jest aż nadto wymowny. Jednocześnie wciąż za mało dziennikarze domagają się działania „przy otwartej kurtynie”. Niedawno w TVP 3 bardzo zacny pan profesor opowiadał, że w Polsce trwa rewolucja. I na pytania dociekliwego dziennikarza stwierdził ,że rozpoczęła się ona dokładnie 18 listopada 2015 r.? Czyżby? W życiu politycznym bardzo łatwo o wzniecenie zamętu. Wystarczy, że się „coś rzuci”, jakiś temat i od razu kłótnia załatwiona. I nagminnie robi to obecna opozycja. W czyim interesie to służy? Jakie efekty, czy korzyści ma to przynieść? W tym samym studio o w tej samej redakcji, gdy dziennikarz (właśnie, szkoda, że tylko jeden) nie mógł wydobyć z profesora o co chodzi w tą rewolucją i dlaczego on właśnie takie określenia używa. Mało tego, że nie padła konkretna odpowiedź. Profesor wręcz zrugał dziennikarza jak śmie zadawać takie pytania, a i tak nic nie rozumie. A w ogóle to niech przyjedzie to katedry pana profesora, to pan profesor mu to „ex cathedra” wyjaśni, to może wtedy dziennikarz zrozumie. Otóż wielce uczony pan profesor nie rozumie chyba, że właśnie w studio telewizyjnym dziennikarz zadaje pytania nie dla siebie, ale w imieniu opinii publicznej. I ta opinia publiczna, czyli telewidzowie chcieliby na tak zadane pytanie usłyszeć konkretną odpowiedź. A nie profesorskie zżynanie się i znowu chowanie się w swojej katedrze, czy pokoju profesorskim. Po co to wszystko? A czy może pan profesor nie powinien się przyznać, że nie ma racji. I niech skończy z „tą rewolucją, skoro nie potrafi wyjaśnić opinii publicznej, co właściwie ma na myśli.
Wydaje się, że takich „oświeconych myśli” będzie coraz więcej i –jak widać-nie tylko z ust polityków będą padać. I co jeszcze bardziej ciekawe. To sami politycy, czy profesorowie wprowadzają zamęt. I jedyną odpowiedzią na ten zamęt jest jeszcze większy zamęt. Czy pełna otwartość, której na szczęście domagają się już nie tylko politycy rządzącej partii będzie wystarczającym remedium, na tych, którzy wiedza tylko to, że mają się „totalnie sprzeciwiać” i wymyślać kolejne, udawane konflikty. Bo tak naprawdę, to można w ten sposób w nieskończoność. I kolejny przykład. Po co teraz komu przyspieszone wybory? Czy w Sejmie nie ma większości? Jest. Czy Sejm jest sparaliżowany? Nie jest. Czy to nie kolejny zamęt z tymi wcześniejszymi wyborami?
Jak widać chaos i zamęt jest może coraz większy. A może to wreszcie zadanie dla dociekliwych dziennikarzy? Obnażać to, co należy obnażać. I pokazywać tych „wymyślaczy”. Bo jak się tego nie zrobi, to wkrótce „wybuchnie” kolejny kryzys wieszczony przez opozycję? Wokół czego? Byle czego. Bo nie ważne kto, ale by zamęt był coraz większy. Czy naprawdę mamy na to pozwolić?
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
