Dlaczego tak się zawsze oburzamy, bardzo słusznie i zasadnie, gdy utrudnia się pracę dziennikarzom? Gdy broni im się dostępu do informacji, gdy stawia się różne przeszkody w jej pozyskaniu? Lub gdy politycy o najistotniejszych sprawach gadają w zamkniętych pokojach, a  potem wychodzą do dziennikarzy i zwyczajnie opowiadają komunały, „na okrągło”? Co ma być otwartą i bliską łącznością z szeroko pojętą opinią publiczną (sic!). Wolność słowa, to wolność  dostępu do informacji. Choć to oczywiste, są tacy, którzy mają w tym interes by tak nie było.

Wolność w różnych środowiskach ma odmienne oblicze.

"Z ogromnym zdziwieniem przyjęliśmy wiadomość o tym, że prezentowanie własnego zdania w abstrakcyjnych kwestiach prawnych, dotyczących charakteru rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego, może spotkać się z ujemnymi konsekwencjami dla autora takich opinii"-tak napisało 22 wykładowców prawa w liście otwartym do Andrzeja Rzeplińskiego, Prezesa Trybunału Konstytucyjnego z prośbą o "szanowanie wolności obywatelskich".

I dalej:

"Uważamy takie postępowanie za przejaw naruszenia konstytucyjnie gwarantowanej wolności wyrażania swoich poglądów oraz wolności badań naukowych i prawa prezentacji ich wyników. Pragniemy przypomnieć, że TK jest tym organem, który poprzez orzekanie o zgodności aktów normatywnych z Konstytucją służyć ma ochronie konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela, nie wyłączając przy tym własnych jego pracowników" - zauważyli.

Pod listem podpisali się, trzeba ich koniecznie wymienić: prof. dr hab. Piotr Kruszyński, prof. UW dr hab. Jan Majchrowski, prof. dr hab. Jacek Lang, prof dr hab. Witold Modzelewski, prof. dr hab. Jacek Jagielski, prof. dr hab. Michał Pietrzak, prof. UW dr hab. Aleksander Stępkowski, prof. dr hab. Tomasz Giaro, prof. UW dr hab. Maciej Kaliński, dr hab. Paweł Borecki, prof. UW dr hab. Michał Królikowski, prof. dr hab. Maria Szyszkowska, prof. UW dr hab. Robert Jastrzębski, dr hab Witold T. Kulesza, prof. dr hab. Zdzisław Galicki, prof. UW dr hab. Elżbieta Chojna-Duch, dr hab. Szymon Pawelec, dr hab. Michał Warciński, prof. UW dr hab. Maria Rzewnicka-Rogacka, prof. UW dr hab. Jacek Wierciński, dr hab. Beata Kozłowska-Chyła, dr hab. Katarzyna Myszona-Kostrzewa. Samodzielni pracownicy naukowi Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Na co profesorowie zwracają uwagę?  1.Konstytucyjnie gwarantowana wolność wyrażania swoich poglądów, 2. wolność badań naukowych, 3. prawa prezentacji wyników badań naukowych.  Ale  bardzo ważna jest jeszcze jedna kwestia. „TK jest tym organem, który poprzez orzekanie o zgodności aktów normatywnych z Konstytucją służyć ma ochronie konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela, nie wyłączając przy tym własnych jego pracowników".

Od czego się zaczęło? Kilka tygodni temu dr. Kamil Zaradkiewicz, dyrektor Zespołu Orzecznictwa TK udzielił wywiadu TVP Info, w którym  stwierdził m.in., że orzeczenia TK nie zawsze są wiążące i ostateczne:

-Każdy sąd, a TK jest sądem, tyle że specyficznym, musi orzekać wg reguł, które ustala ustawodawca. To są chociażby reguły czysto formalne, przepisy dotyczące składów orzeczniczych. Konstytucja w wypadku żadnego sądu, ani Sądu Najwyższego, ani innych sądów, w tym Trybunału, takich reguł nie ustanawia. Ani konstytucja, ani żadna ustawa nie rozstrzyga, nie wskazuje organu kompetentnego, który miałby to rozstrzygać w sposób wiążący-stwierdzał w TVP Info.

Po tej wypowiedzi Zaradkiewicz miał zostać wezwany przez 10 sędziów, w tym prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego. Został poinformowany, że utracono do niego zaufanie.

 

Ponadto Dyrektor Zespołu Orzecznictwa TK miał, w przeciwieństwie do innych kierowników, nie dostać premii, która przysługiwała mu po 15 latach pracy.

Po tym otrzymał od szefa Biura Trybunału Konstytucyjnego zakaz wypowiadania się w mediach, a następnie został poproszony o odejście ze stanowiska.

Zakaz wypowiadania się w mediach?  Czy wolność nie polega na tym, że każdy ma prawo wypowiadania się w prasie, radiu, telewizji? A  ten zakaz, co to za „kuriozum”?

Prof. Kamil Zaradkiewicz wyjaśnił, że otrzymał zakaz wypowiedzi od Macieja Granieckiego, szefa Biura Trybunału Konstytucyjnego, który "nie sprecyzował ani zakresu zakazanych wypowiedzi, ani terminu, przez jaki miałby się nie wypowiadać". I dlatego w Polskim Radiu na przykład, występował się jako pracownik naukowy.

Zakaz został wprowadzony po wypowiedzi prof. Kamila Zaradkiewicza, w której ocenił on, że wyroki sądu konstytucyjnego mogą być uznawane za ostateczne dopiero po analizie prawnej dokonanej przez niezależny organ. Kilka dni temu prezes TK Andrzej Rzepliński powiedział, że jego wypowiedzi były "polityczne" i to zaowocowało wprowadzeniem zakazu. Prof. Zaradkiewicz poinformował, że nie zostało mu wyjaśnione, co mu się zarzuca, a oskarżenia pod jego imieniem są formułowane bez jego obecności.

Trybunał Konstytucyjny tłumaczył wtedy, że Kamil Zaradkiewicz nie był proszony o całkowite odejście z pracy, a zaproponowano mu tylko, by rozważył dobrowolną rezygnację z zajmowanego stanowiska.  Taka  łaska  wobec  osoby, która i tak próbowało się skazać na całkowita banicję.

Zespół prasowy Trybunału w specjalnym komunikacie wyjaśniał, że Zaradkiewicz nie powiadomił swoich przełożonych, że zamierza publicznie wypowiadać się w sprawie orzecznictwa TK. Zostało to ocenione "jako nieprofesjonalne i naruszające standardy służby publicznej, a w rezultacie oznaczające utratę zaufania do niego jako dyrektora zespołu". Z tego względu zaproponowano mu, by zastanowił się nad rezygnacją ze swojego stanowiska. Jak czytamy w komunikacie TK, Kamil Zaradkiewicz odmówił i poszedł na zwolnienie lekarskie.

Zespół prasowy Trybunału podkreślił jednocześnie, że sytuacja Kamila Zaradkiewicza nie miała związku "z charakterem i zakresem prezentacji jego poglądów, także w wymiarze naukowym, lecz wynika wyłącznie z jego postawy i zachowania jako urzędnika państwowego, zatrudnionego w Biurze TK".

A to urzędnik państwowy nie ma prawa do wolności?  Widać, że w  Trybunale Konstytucyjnym, który ma pilnować czy ustawy są zgodne z Konstytucją, nie ma mowy o konstytucyjnej wolności.  Czy pracodawca zdawał sobie z tego sprawę wszczynając tę sprawę i tak uzasadniając postępowanie wobec K. Zaradkiewicza?  A  czy to nie dowód na to, jak się  gra Konstytucją, w  zależności od tego jaki ma się interes i postępowaniu zgodnie lub przeciw Konstytucji.  Ta sprawa rzuca cień na kierownictwo TK.  Czy w ogóle  chodziło i  chodzi o przestrzeganie  Konstytucji w poczynaniach, którymi jesteśmy codziennie  bombardowani. „Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego”? A może w ogóle go nie ma (uwaga: nie ma żadnego kryzysu, jest tylko gra interesów!), a  wszystko to manipulacja w imię tych, którzy te postępowania rozpoczęli, a  teraz  skrywają się za parawanem i interesami opozycji?

A no właśnie manipulacja.  Czy zauważyli Państwo jak się próbuje rozwalić demokrację?  Poprzez manipulację.  Zakaz  występowania w mediach? Dlaczego? By nie powiedział jak jest naprawdę, czy iż  jest  to  sprzeczne z tym, co myślą  pracodawcy.  A  gdzie tu opinia publiczna?  Skoro, że o tej tak ważnej sprawie, jako żywo odnoszącej się do mass mediów, wydaje się zakazy, to ile ich i gdzie  jeszcze? Hola, hola.  Tu widać przedstawiciele TK się pospieszyli i głośno to powiedzieli o zakazie.  A  ile i gdzie takich tajnych, czy na wpół  utajnionych zakazów?  I  ogłupianie opinii publicznej. Po co ma za dużo wiedzieć?  Protestujemy przeciwko takiemu  sposobowi myślenia.  Tak się szczycimy wolnością, a  jak widać bardzo łatwo ją naruszyć?  I  robią to prawnicy i w instytucji publicznej, która ma tego prawa bronić. Widać  za mało  przeciwko naruszaniu wolności protestujemy. Także w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Może politycy, czy osoby publiczne to wyczuwają? I dlatego robią co chcą z dostępem do informacji opinii publicznej. Mocno szkodzą demokracji.

 

 

                        /-/  Andrzej Dramiński

                                      Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału

                                           Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl