Rynek jest winny komercjalizacji mediów publicznych – prawda czy fałsz?

Prawda – odpowiedzą prawie wszyscy.

Ten szkodliwy zabobon utrwalił się niestety w powszechnej świadomości. I niesie ze sobą kolejne fatalne konsekwencje.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Porównując ramówki dwóch głównych anten mediów publicznych w latach 1990-2015 pod kątem realizacji misji można znaleźć zastanawiającą prawidłowość. Gwałtowną zapaść we wszystkich gatunkach (kultura, dokument, edukacja, dzieci) po roku 2000. Zatem nie stopniowa rezygnacja z misji wywołana działaniami rynku, lecz zapaść dosłownie z dnia na dzień.

Co takiego stało się w roku 2000?Prezes Robert Kwiatkowski (do niedawna wypowiadający się o mediach publicznych z wyższością wybitnego eksperta, pouczającego innych w sprawach realizacji misji) w roku 2000 wprowadził tzw. „reformę” TVP.

To był przełom – odtąd dziennikarze twórcy zostali wyrzuceni z redakcji w antenach do tzw. agencji producenckich. W ten sposób razem z pozostałymi twórcami: operatorami, montażystami, realizatorami, scenografami, charakteryzatorkami zostali wypchnięci na margines działalności firmy. Tym samym status twórców rażąco podupadł wobec pozycji pozostałych w antenach, mianowanych politycznie urzędników.

W konsekwencji obniżył się też status samego programu. A także jego jakość.

Niezależni twórcy, zwłaszcza realizujących misję programów, nie mieli żadnych szans na produkcję własnych projektów. Odtąd środki finansowe na program przeszły bowiem w ręce kilku wybranych producentów zewnętrznych( nie był to żaden wolny rynek), a ci realizowali wyłącznie komercyjne projekty, w szczególności kupowane za granicą formaty.

To był właśnie powód gwałtownej zapaści w realizacji misji przez TVP, a nie żaden rynek. Natomiast, chętnie powielany zabobon, skutecznie utrwalono w świadomości publicznej. Było to znakomite alibi dla komercyjnych działań w mediach publicznych, dla których nie było usprawiedliwienia, bowiem bardzo długo wyniki badania opinii przynosiły zdumiewające info, że zdecydowana większość widowni ogląda to, co im się zaoferuje.

Dlaczego ten szkodliwy zabobon wciąż szkodzi? Bo w dyskusjach o reformie mediów publicznych nadal mówi się o skutkach, a nie o przyczynach zapaści TVP.

A jak powiedział już ponad dwadzieścia wieków temu Arystoteles : „prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn”. Warto skorzystać z tej rady wielkiego, może nawet największego, filozofa.

                                             

 Ewa Urbańska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl