Nie wiem, jak zacząć. Może tak: Był sobie Naród. Manifestacje, demonstracje, pochody, protesty i kontr-protesty to rzeczywistość ostatnich dni. W tej rzeczywistości odnajdują się jak najbardziej zaciekli przeciwnicy, wzajemnie obrzucający się kalumniami i najgorszymi wyzwiskami. Podobny styl przyjął się również wśród dziennikarzy.

Łukasz Warzecha poszedł do TOK FM, by zrobić sobie jaja. Kpił ze stacji i z dziennikarzy w studiu, sprowadzając swoje wypowiedzi do poziomu kiepskiego żartu, błazenady i ironizowania z odmiennych poglądów w celu rozwalenia dyskusji. Na kilkakrotne prośby prowadzącej program Dominiki Wielowieyskiej o zaniechanie drwin, Warzecha nie zareagował.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,20041494,popisy-warzechy-podziekowal-za-zaproszenie-a-potem-wielowieyska.html;http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/lukasz-warzecha-sparodiowal-w-tok-fm-publicystow-popierajacych-kod-i-krytykujacych-rzad

Nie oceniam poglądów redaktora Warzechy. Są jego własnością, mam najczęściej odmienne, ale bywa, że się z nimi zgadzam. Zgadzam się też z wpisem internauty na wirtualnemedia.pl., że Warzecha

Miał szansę przedstawić swój pogląd, zrobił sobie jaja, ale śmieszne tylko dla niego.
Mam nadzieję, że nikt więcej nie zniży się do jego poziomu […].

Temperatura dyskusji w Polsce jest coraz wyższa. Warzecha ją jeszcze podniósł. Jeśli chciał dokopać radiu Agory za jego stronniczość, to mógł to zrobić na łamach bezstronnego pisma prawicowego, w którym pisze. Po co przyszedł do studia TOK FM? Żeby obrazić gospodynię i zaproszonych dziennikarzy? Może uznał, że w ten sposób zdystansuje się do treści, które są przekazywane w tym radiu i usprawiedliwi swój udział w programie? Nie rozumie, że wyśmiewanie cudzych poglądów jest najlepszą drogą do zakończenia dialogu? Myślę, że teraz nikt już w TOK FM i w kilku innych mediach nie pomyśli o zaproszeniu go do swoich programów. A szkoda, bo jego opinie, często kontrowersyjne, zachęcały do dyskusji. Ale kości zostały rzucone.

Jak dla mnie, to był wygłup nielicujący z postawą poważnego dziennikarza. Chwilowy poklask, jaki zdobył w swoim środowisku (zresztą nie całym) nie zrekompensuje strat. I nie chodzi mi o osobisty dorobek redaktora Warzechy. Chodzi o styl dyskusji, jaki zaprezentował: kpina, drwina, hejt zamiast rzeczowej i normalnej rozmowy, w której rozmówcę traktuje się z szacunkiem, a nie obśmiewa jego poglądy.

Doszliśmy do ściany; maszerujemy przeciwko sobie, nie możemy już razem siedzieć przy rodzinnym stole, bojkotujemy audycje i programy, bo robi je „wraża” stacja. Po co iść w stronę ściany, podgrzewać atmosferę, stwarzać sensację? Zapytam wprost: czy zaprosicie do siebie na obiad kogoś, kto znieważy waszą rodzinę, napluje w talerz i przewróci stół dla jaj? Ale ubaw, naprawdę boki zrywać! Powie ktoś, że nic się nie stało. Ot, taka metoda ośmieszenia przeciwnika – humor, satyra, kabaret. Ja jednak wierzę, że dziennikarstwo to poważna rzecz, a nie błazenada, i tego się trzymam. Jaja zostawmy satyrykom, nie zabierajmy im chleba.

Marek Palczewski

12 maja 2016

Udostępnij
Tagi:
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl