Też chciałem się dowiedzieć i sięgnąłem po książkę Pawła Smoleńskiego*. Jest ona całością, ale zlepioną z reportaży z różnych lat. To zarazem jej wada i zaleta. Pogubiłem się w chronologii, ale otrzymałem dużą porcję wiedzy o tym dzielnym narodzie, który bezskutecznie od lat walczy o swoją niepodległość. Dlaczego bezskutecznie? Bo nikomu poza nimi na niej nie zależy.

Paweł Smoleński wcześniej pisał o Iraku i Izraelu, i świat arabski zna jak mało który reportażysta. W Kurdystanie bywał wielokrotnie i z jego ostatniej książki łatwo wywnioskować, że kocha Kurdów i mocno im sprzyja, dlatego trudno uznać jego reportaże za obiektywne. Ale to nie jest zarzut, bo zaangażowanie pozwala mu sięgnąć głębiej pod powierzchnię faktów i swobodnie obracać się w krainach legendy, historii i współczesności. Odniesienia do wojen irackich i działań Kalifatu (ISIS) pozwalają lepiej zrozumieć, czym dla współczesnego świata, Bliskiego Wschodu i – pośrednio – dla regulacji problemu uchodźców może być powstanie, w przyszłości, niepodległego państwa kurdyjskiego.

Smoleński pokazuje, czym i kim są Kurdowie. Daje klucze mentalne, pozwalające odczytać ich charakter, wolę i marzenia. Ich świat to „bańka mydlana rzucona na fale”, ich świat jest „tak bardzo rozchwiany, niejednoznaczny i nadzwyczajnie wręcz (to nie nowość) okrutny (akurat nie za ich sprawą), że szkoda zajmować się tym, co aktualne”. Każdy kolejny dzień przynosi zmiany. Kurdowie walczą o wolność. Dziś głównie z ISIS (choć wszyscy „sojusznicy” jak dotąd wystawiali ich do wiatru). Peszmergowie, a u ich boku „młode dziewuchy, ubrane w bluzy panterki i szerokie portki”. Smoleński pisze, że bez kobiet iracki Kurdystan (region autonomiczny) nie stałby się tym, czym jest. Kobiety w Kurdystanie uczą się, studiują, pracują na równi z mężczyznami za tę samą płacę na tym samym stanowisku. W kurdyjskim parlamencie stanowią 30 procent. Pod tym względem Kurdystan przypomina demokracje zachodnie.

Irbil, Mosul, Kirkur to ich miasta. Autonomiczny Region Kurdystanu znajduje się na terenie Iraku (w jego północno-wschodniej części), ale terytorium Kurdystanu obejmuje też tereny w Syrii, Iranie i w Turcji. W Syrii Kurdowie mają autonomię w rejonie Rożawy (nieuznaną przez rząd syryjski). Populację Kurdów na Bliskim Wschodzie ocenia się na 27 milionów. W samej Turcji jest ich około 15 milionów. Podobno wywodzą się od Medów. Byli podbici przez Persów, następnie przez Arabów i Turków. W latach 1921-1924 mieli własne Królestwo Kurdyjskie. Kurdem był ponoć Saladyn, który odbił Jerozolimę z rąk Krzyżowców (1187 r.). Współczesny Kurdystan ma ogromne złoża ropy naftowej i dość wody, by wystarczyło na jego potrzeby. W latach 90. XX wieku toczyła się wojna domowa pomiędzy Demokratyczną Partią Kurdystanu skupioną wokół Masuda Barzaniego (obecnie prezydent rządu Kurdystanu w Iraku) a Patriotyczną Unią Kurdystanu kierowaną przez pierwszego prezydenta demokratycznego Iraku Dżalala Talabaniego (był nim przez dziewięć lat 2005-2014).

Do Kurdów autor książki zalicza też Jazydów – „czcicieli pawia i diabła”, którzy nie noszą błękitu i nie jedzą sałaty. To oni stali się obiektem terrorystycznych ataków dżihadystów; w wiosce Al-Kahtanijja w 2007 roku w wyniku terrorystycznego ataku samobójczego zginęło ponad 800 osób. 3 sierpnia 2014 roku bojownicy ISIS zabili tysiące Jazydów  w irackim mieście Sindżar. Wielu z nich spalili lub zakopali żywcem. Kobiety sprzedawali na targach niewolników, do burdeli lub zostawiali sobie jako niewolnice seksualne.

Prawie 30 lat wcześniej, a dokładnie w dniach 16-19 marca 1988 roku nad kurdyjską Haladżbę nadleciały irackie samoloty wysłane przez Saddama Husajna z gazem trującym o zapachu jabłek. Halabdża została ukarana za to, że była miastem peszmergów, walczących z Saddamem. W ramach operacji Al-Anfal zamordowano ponad 100 tysięcy Kurdów. Część zagazowano, część zabito nad rowami, czasem grzebiąc ich żywcem. Jednym z nielicznych, który przeżył był 8-letni Tejmur, który wybłagał litość u irackiego żołnierza. Wojska Husajna zniszczyły wtedy 5 tysięcy kurdyjskich wsi, z klanu Barzanich zginęło 5 tysięcy osób, tysiące Kurdów przepadło bez wieści.

„Zielone migdały mają kwaśny smak i delikatną, lekko kosmatą skórkę, która rychło zmieni się w twardą łupinę” – pisze Smoleński. Nie mam wątpliwości, że pisze o Kurdach. O ich charakterze, o ich losach, o upartym dążeniu do celu – budowy niepodległego państwa. To fascynujący światowy fenomen, że Kurdowie z diaspory rozrzuconej na kilku kontynentach wracają do Kurdystanu, bo chcą budować własny kraj. Ich patriotyzm jest wbrew zdrowemu rozsądkowi. Dziwi i zachwyca.

Wciąż w Kurdystanie są analfabeci (kilkanaście procent), miasta są biedne i zniszczone, ale powstają nowe szkoły, szpitale i centra handlowe - centra, o których Smoleński pisze z przekąsem, że „budowa shopping mallów powinna być zabroniona konstytucyjnie”. Ale to punkt widzenia Europejczyka, który ma nadmiar tego, co w tamtym kurdyjskim świecie było wówczas nieobecne.

Smoleński rozmawia z urzędnikami, dziennikarzami, malarzami, biznesmenami, z bogatymi i biednymi. Tworzy obraz Kurdów widziany ich oczami. Od czasu do czasu dystansuje się do tego obrazu, przemycając własne oceny. Chce zachować obiektywizm, ale serce ma po stronie Kurdów, bo – jak pisze – „nie wymagajcie ode mnie, bym Kurdów nie kochał”. Kurdowie wyznają w większości islam sunnicki, ale są przeciwni radykalnemu islamowi w odmianie wahabicko-salafickiej, a ich największym wrogiem jest obecnie państwo islamskie, z którym toczą zaciekłe walki. Wielu obserwatorów uważa, że Kurdowie są jedynym narodem na Bliskim Wschodzie, który naprawdę chce pokonać ISIS.

Jako historyk lubię chronologiczne opowieści, ale wiem, że reportażu tak się napisać nie da. Że potrzebne są nawiązania, zwroty akcji, przypomnienia, aluzje, powroty, oceny i puenta. I to w książce Smoleńskiego jest. Szczególnie puenta. Otwarta na los Kurdów, tłumacząca ich dzieje i postawy. Bo „trzeba upaść na samo dno, poświęcić to, co najdroższe, żeby w końcu żyć normalnie”. Ale to wciąż jeszcze jest przed Kurdami.

Nie wiem, jak smakują zielone migdały, ale wiem już, po co światu Kurdowie.

 

Marek Palczewski, 5 maja 2016

 

*Paweł Smoleński, Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016.

 

 


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl