Dziennikarz, jak wielu innych, ma ambicje, czasem mocno wygórowane i wierzy w swą dziejową misję. Jak Beata Tadla, która próbuje stawiać do kąta prezydenta RP czy Wojciech Czuchnowski, który rozdaje ulotki w słusznej, jak sądzi, sprawie.

 Zwolniona z TVP Beata Tadla, krytykowana za wywiad, jaki przeprowadziła w czasie kampanii z Andrzejem Dudą, oświadczyła w rozmowie z portalem dziennik.pl, iż to prezydent powinien przeprosić za to, jak... nie odpowiadał na jej pytania i jak się zachowywał, a także za to, co mówił po programie. Uważa, iż kandydat do najwyższego urzędu nie potrafił odpowiedzieć na jej pytania, dlatego “był dociskany”. A w ogóle to Andrzej Duda miał być tak przerażony, że “jego całe ciało drżało, nogi i kolana najbardziej”. Spostrzegawcza i dociekliwa Tadla nie chciała jednak rozwinąć wątku, za co właściwie ów rozbity psychicznie kandydat miałby ją przepraszać. Niemniej na taki gest czeka. Jak sądzę, poczeka bardzo długo.

Z kolei Wojciech Czuchnowski z “Gazety Wyborczej” postanowił zaangażować się już nie tylko w pisanie krytycznych wobec PiS tekstów politycznych, w których się specjalizuje. W rocznicę śmierci Barbary Blidy rozlepił na gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości kilkadziesiąt plakatów, na których obok fotografii nieżyjącej minister widniał napis: “jej krew na rękach Zbigniewa Ziobry”. Sam napisał o tym na swoim blogu. Poinformował też, że 200 podobnych ulotek rozdał mieszkańcom Warszawy w ramach “osobistego sprzeciwu obywatelskiego wobec bezkarności osób politycznie i moralnie odpowiedzialnych za śmierć Barbary Blidy”.

 W dodatku Czuchnowski twierdzi, że nie zrobił tego jako dziennikarz “Wyborczej”. To taka akcja prywatna, w czasie której z macierzystą redakcją nie miał nic wspólnego, bo ta o ulotkach i plakatach miała nie wiedzieć. “Odłożyłem legitymację dziennikarską” – stwierdził.

 Nie wiadomo, śmiać się czy płakać. Niewątpliwie dziennikarz wyszedł ze swej roli, choć – moim zdaniem – zrobił to już dużo wcześniej. Teraz jednak jego aktywność rośnie - w styczniu próbował manifestować w TVP przeciwko zmianom w mediach. Odczytał oświadczenie, a potem opuścił studio. Nie zrobił wówczas specjalnego wrażenia, ulotki z oskarżeniem ministra Ziobry mogą jednak zapewnić mu znacznie większy rozgłos, być może nawet jakiś sądowy proces.

 Dziennikarze mają prawo demonstrować, rozlepiać plakaty i angażować się w walkę polityczną tak jak wszyscy inni. Wolno im też robić z siebie pośmiewisko. Nie mogą jednak potem udawać, że nic się nie wydarzyło. Nie mogą podszywać się pod bezstronnych komentatorów życia publicznego. Udawanie, że to tylko prywatna akcja bez znaczenia jest żałosne. Podobnie jak wyznania Beaty Tadli, za co należą jej się przeprosiny od prezydenta. Przez takie akcje i wywiady ludzie mediów tracą twarz i szacunek nie tylko kolegów po fachu. Może raczej szybko powinni pomyśleć o zmianie profesji? Redaktor Czuchnowski, który najwyraźniej o aktywności politycznej marzy, mógłby np. na stałe zasilić szeregi zwolenników Janusza Palikota czy KOD, bo tam gwałtowne happeningi są w cenie. Legitymację powinien odłożyć na dobre.

Ewa Łosińska

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl