-W przeddzień 9 kwietnia 2010 r. Aleksander Szczygło, wówczas szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego sadził dąb w Olsztynie przy kamieniu katyńskim pamięci Antoniego Derwińskiego w parku obok budynku sądów. Następnego dnia koło Katynia zginął-mówił minister Jerzy Szmit na uroczystości w stolicy Warmii i Mazur dla uczczenia ofiar katastrofy smoleńskiej. - Ale Polska się podźwignie, Polska da radę. Niech żyje Polska!
Artur Chojecki, warmińsko-mazurski wojewoda mówił, przy kamieniu upamiętniającym powstanie i działalność „Solidarność” przy jednym z budynków Uniwersytetu Wamińsko-Mazurskiego w centrum Olsztyna, iż 1940 i 2010 są to kolejne daty w tragicznej polskiej historii.
-Oni osierocili Polskę, kolejna ofiara polskiego narodu, hekatomba-podkreślał. – Czekamy na jej wyjaśnienie. Poraża tak doktliwy wciąż strach i manipulacja. Bezwolność, co nieudolność. Myślę, że Rzeczpospolita Polska stanie na wysokości zadania. Wciąż w 2016 r. nie wiemy jak do tego doszło, jaki był przebieg i kto ponosi odpowiedzialność?
-Przez 50 lat, pół wieku musieliśmy czekać na wyjawienie prawdy o Katyniu-kontynuował. -Katyń jest symbolem dążenia do prawdy. Prawda przeżyje wszystko. Najbardziej wyrafinowane kłamstwo. Czemu tak się stało, że zginał Pan Prezydent z małżonką, że odeszli ludzie pełni energii?
Wieńce składał wśród innych Andrzej Olszewski, kapitan w stanie spoczynku. Walczył w V Batalionie 77 pułku Wileńsko-Nowogródzkiego AK. Wyzwalał razem ze swoimi kolegami Wilno w lipcu 1944 r. Potem aresztowało ich NKWD. Został wywieziony do Świerdłowska. Wrócił do Ojczyzny w 1947 r. Czy wiedział w czasie wojny o Katyniu? Odpowiada, że oczywiście, na tamtych terenach nie była to przecież tajemnica. Przenikała do Wilna białoruska ludność, mieszkańcy okolic Smoleńska i Katynia. I powiedzieli im prawdę. Czterdzieści kilka lat zanim ujawnił to światu Prezydent Rosji.
Lud wiedział. To rządzący komuniści kłamali.
W Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim odbyła się dalsza uroczystość. Witał Artur Chojecki, wojewoda, który nie pierwszy raz udzielił gościny na uroczystości patriotyczne. Wspaniały wykład wygłosił Henryk Falkowski, nauczyciel IV LO w Olsztynie:
„Powiedzieć prawdę o Smoleńsku… temat to arcyważny dla każdego Polaka… i to właśnie w perspektywie kwietnia 2016 r., czasu wielkiej nadziei, kiedy to wyszydzana i poniżana prawda ma szansę wybić się ponad kłamstwo…
W historii Polski już pierwszy epizod związany ze Smoleńskiem budzi uzasadnione emocje. To co dziś głoszą putinowscy historycy stoi w opozycji wobec faktów ustalonych przez polskich badaczy dziejów. Rzecz tyczy się udziału pułków smoleńskich w bitwie pod Grunwaldem. Pułkami tymi dowodził brat Jagiełły - książę litewski. To te trzy pułki - opisując zwycięstwo pod Grunwaldem - chwalił Jan Długosz. Tylko one spośród wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego i wojsk ruskich, nie rosyjskich! I nie uszły z pola walki. Dzisiejsza historiografia putinowska przywłaszcza je sobie i głosi, że to oni, Rosjanie wygrali bitwę z zakonem krzyżackim. Tak mówią…, ale czy to prawda…? Wiemy, że nie.
Rok 1514 - państwo polsko-litewskie po raz pierwszy traci Smoleńsk. Moment ten uwiecznia nasz wielki malarz Jan Matejko. Na obrazie widzimy, że w ciemnym pokoju siedzi błazen króla Zygmunta Starego, w tle na dworze trwa zabawa, a tylko on w niej nie uczestniczy… . Wpatruje się w przyszłość, to jest proroctwo Matejki o Smoleńsku. Jeszcze nie powstała krakowska szkoła historyczna, a ten genialny malarz już antycypuje dla części polskich historyków smoleński symbol.
200 lat po Grunwaldzie…, jest rok 1610, gdy między Smoleńskiem i Moskwą-pod Kłuszynem-Polacy w husarskim stylu pokonują wojska moskiewskie. Wielki triumf, skutkiem którego odzyskujemy Smoleńsk i zajmujemy Moskwę. Moskale odrzucili propozycję unii z Polską, unii na wzór związku polsko-litewskiego jak „równi z równymi”. Wybrali realizowaną do dziś w duchu ideologii euro-azjatyckiej koncepcję tzw. trzeciego Rzymu. A przecież nasz polski orzeł jest biały i patrzy w prawo-na Zachód, ich jest czarny i ma dwie głowy-zachłannie spogląda i na Europę, i na Azję. Polska i Rosja: do dziś różni nas tradycja kulturowa. Polska czerpie z tej łacińskiej. Oni chcąc coś osiągnąć, nie zawahają się uciec do każdej metody, byle była skuteczna.
Polski król Władysław IV wygrał wojnę smoleńską, ale po jego śmierci w 1654 r. Smoleńsk znów utraciliśmy. To było po wojnie domowej w Rzeczypospolitej nazwanej powstaniem Chmielnickiego. Niedocenieni nasi współmieszkańcy poddali się carowi a ten umiał to dla rosyjskich interesów wykorzystać. Znów granica polsko-rosyjska przesunęła się bliżej Warszawy…Przywołam tu początek 11 księgi „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza: O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju, A żołnierz rokiem wojny; dotąd lubią starzy, O tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy.
W 1812 r. Polacy wraz z Napoleonem poszli na Moskwę. I znów po 400 latach od Grunwaldu, 200 od Kłuszyna Smoleńsk jest w naszych rękach, niestety, tylko na chwilę... .
Sto lat później w 1918 r. Polska odzyskuje niepodległość. W Rosji rewolucja, rządy czerwonego terroru. Polacy bronią wolności zwyciężając bolszewików w bitwie warszawskiej dwudziestego roku. Ratujemy zachodnią Europę. Niedługo sowieci znajdą okazję, by się nam odwdzięczyć-zdradzą nas…jak zwykle…Władcy Kremla nigdy nam 1920 roku nie zapomną.
Bolszewicy biorą odwet w czasie II wojny światowej. Wiosną 1940 r. mordują w Katyniu pod Smoleńskiem i w innych miejscach ponad 22 tysiące polskich oficerów. Wielu Polaków ginie z rąk NKWD w smoleńskim więzieniu. Stalin morduje, ale winą obarcza się innych. Skąd my to znamy...Po wojnie prawda o sowieckim sprawstwie i winie za mord katyński jest zakazana, przemilczana, aż do momentu, gdy komunizm w Polsce zaczął chylić się ku upadkowi…
Czerwiec 1989 roku to początek drogi do niepodległości. Polacy są wierni swojej tradycji, są wierni prochom swoich bohaterów. Mamy kwiecień 2010 roku, 600 lat po Grunwaldzie, 400 lat po Kłuszynie, 200 lat po wyprawie Polaków z Napoleonem na Moskwę, 70 lat po masakrze katyńskiej…Polacy-na czele z głową państwa śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim chcą godnie uczcić pamięć pomordowanych w Katyniu. Samolot startuje… Nagle świat obiega tragiczna wiadomość: pod Smoleńskiem wszyscy zginęli. Nigdy o tym nie zapomnimy, bo jeżeli zapomnimy, to kiedyś inni zapomną o nas... .Ale przecież padają pytania: Jeżeli to była katastrofa, to dlaczego do niej doszło? Jeżeli to zamach, to kto był jego sprawcą? Te pytania musimy stawiać jeżeli chcemy być po stronie ofiar. Bo nic tak naprawdę nie zostało wyjaśnione. Ówczesne, pozostałe przy życiu władze Polski, nie wystąpiły o umiędzynarodowienie śledztwa. Premier Donald Tusk i pośpiesznie pełniący obowiązki prezydenta marszałek Bronisław Komorowski to historycy. Może pamiętali reakcję Stalina z 1943 r. gdy rząd polski rezydujący w Londynie poprosił Międzynarodowy Czerwony Krzyż o śledztwo w sprawie katyńskiej – doprowadziło to do zerwania stosunków dyplomatycznych. Czy było to asekuranctwo czy tchórzostwo? – to oceni historia, ale nie tylko historia... .
W dziejach Polski mieliśmy parę niewyjaśnionych zdarzeń lotniczych…Katastrofa w Gibraltarze. Dziś część historyków opowiada się mimo wszystko za wariantem zamachu, ale nie ma precyzyjnej odpowiedzi kto był mózgiem tej operacji. Wielu łączy to ze zbrodnią katyńską i dokumentami jakie na pokładzie samolotu premier i Wódz Naczelny Władysław Sikorski wiózł z Bliskiego Wschodu od żołnierzy 2 Korpusu gen. Andersa do Londynu. Nie pamiętamy, że na lotnisku w Gibraltarze stały obok siebie dwa samoloty: polskiego premiera i samolot ambasadora Związku Sowieckiego w Londynie Iwana Majskiego.
I drugie zdarzenie. Wiosną 1945 r. sowiecki generał Sierow przeprowadził operację porwania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Samolot lecący do Moskwy uległ awarii i tylko dlatego, że zabrakło jednego spadochronu dla załogi rosyjskiej pilot awaryjnie wylądował na polu. Przez 2 miesiące Rosjanie zaprzeczali, że Polacy są w ich rękach, dopiero aby wymóc ustępstwa w negocjacjach z politykami „polskiego” Londynu, wytoczyli proces moskiewski szantażując Mikołajczyka, że jeżeli nie wejdzie do TRJN to zapadną wyroki śmierci.
Od 2007 do dziś władze naszego państwa nie zdecydowały się rozstrzygnąć konkursu na zakup nowszych modeli samolotów.
Czarne skrzynki, wrak samolotu, w którym zginęła elita polskiego narodu ze śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego żoną nadal są w rękach rosyjskich. A przecież samolot prezydencki jest częścią polskiego terytorium, tak jak np. polskie statki. Rosja świadomie łamie prawo międzynarodowe w tym zakresie. Po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad Donbasem zwrócono jego szczątki właścicielom. No ale tam nie dało się ukryć kto był sprawcą…”
Bułhakow kiedyś napisał, że rękopisy nie płoną. Jako historyk wiem i to państwo też ostatnio widzicie, że nawet najtajniejsze dokumenty są po jakimś czasie dostępne. A historia lubi się powtarzać. Tym bardziej, że coraz częściej różne ważne osoby z Rosji uciekają spod skrzydeł Putina, i często są to ludzie władzy.
Zrobiono wielką krzywdę polskim pilotom i ich rodzinom. Przy całej tej sprawie środowisko agentury rosyjskiej, szczególnie agentów wpływu, zostało w pełni uruchomione i z czasem będzie to coraz bardziej czytelne. Nawet Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera Tuska, mówi obecnie o powszechnym bałaganie w instytucjach przygotowujących wizytę 10 kwietnia 2010 r. w Katyniu. Do opinii publicznej przenikały gry ambasady Rosji w Warszawie rozgrywające konflikt na linii premier Tusk - prezydent Kaczyński. Przypominało to najgorsze okresy w naszej historii z XVIII wieku, kiedy podobnie zachowywał się tu ambasador carycy Katarzyny II Michaił Repnin.
Pozostaje nadzieja, że Polacy zrozumieją gry i gierki toczące się wokół tej tragicznej sprawy i nie dadzą się nikomu podzielić, a szczególnie podzielić naszym wrogom. Boże chroń Polskę !”
A na zadane pytania, także na uroczystości w Olsztynie, wciąż nie ma odpowiedzi? Ile lat będziemy czekać?
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
