Nawet nie był tak ważny sam wyrok. Bardziej istotne dla meritum sprawy było ustne uzasadnienie motywów wyroku przewodniczącej składu sędziowskiego. Było tak mocne, że zapewne zabrało „powietrze” i argumenty do kontrakcji-tym razem, czyli po tym wyroku-ze strony niemieckich mediów. Sędzia Ewa Kaniok, przewodnicząca składu sędziowskiego Sądu Apelacyjnego w Warszawie w dn. 31 marca 2016 r. w sprawie sygnatura akt I ACa-971/15 jednoznacznie stwierdziła i potwierdziła, iż takie niezbywalne wartości jak: „godność narodowa” i „tożsamość narodowa” są w Polsce zaliczane do dóbr osobistych. Ale to nie wszystko. Gdyż zgodnie z zapisem art. 24 kodeksu cywilnego, także te dobra, obok już innych wymienionych w artykule poprzedzającym czyli art. 23 kodeksu cywilnego, podlegają ochronie. W jakim zakresie? Takim jakiego domagał się w pozwie Pan Zbigniew Osewski, mieszkaniec Świnoujścia. Jeden z jego dziadków Aleksander Sankowski najpierw więziony w obozie w Stutthof zginął w podobozie pracy w Deutsch Eylau (obecnie Iława nad Jeziorakiem na Mazurach), a drugi uciekł z obozu w Gross Rosen (Rogoźnicy). Oburzyło go, jako członka rodziny, iż dziennik „Die Welt” 3 razy w latach: 2008
(np. polski obóz koncentracyjny Majdanek), 2011 oraz w 2013 r. w swoich publikacjach używał zwrotu „polskie obozy koncentracyjne”, „Polskie obozy zagłady”.
-Przecież to oczywista nieprawda historyczna-podkreślał w sądzie. -Mnie to osobiście dotknęło i oburzyło. Tym bardziej, że te same haniebne określenia w tej samej gazecie się powtarzały. Przeprosiny, które potem następowały i konieczne sprostowanie tak rażącego błędu, to moim zdaniem stanowczo za mało. Uznałem, iż konieczne jest by się bronić.
Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy” z Olsztyna przygotowała w tej sprawie pozew. Za darmo, w ramach pomocy pro bono. Wydatnego wsparcia udzieliło także Stowarzyszenie „Patria Nostra” z Olsztyna. Toczy ono od wielu lat boje o to by prawdy historycznej nie zakłamywano. Zwraca uwagę na każdy taki akt, właśnie po to by budzić wrażliwość opinii publicznej. By nie pozwalać na taką „zabawę w bezkarność”, jak to robiła gazeta „Die Welt”. Raz napisała o „polskich obozach koncentracyjnych”, przeprosiła, poprawiła błąd. 3 lata później, bo w 2011 r. powtórzyła to samo. I tak też się stało dwa lata potem.
-Dlatego tak ważny jest udział czynnika społecznego jak „Pro Patria”-uważa radca prawny Lech Obara. -W Polsce nie ma właściwej i skutecznej polityki historycznej. Dlatego tak istotna jest reakcja obywatelska. Na każde takie straszne narzucanie nam własnej, czyli niemieckiej narracji historycznej.
A na czym polega bardzo mocne przełamanie po wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie w dn. 31 marca 2016 r.? Powodów jest co najmniej kilka.
-Gdy przygotowywałem pozew w imieniu Pana Zbigniewa Osewskiego „godność narodowa” i „tożsamość narodowa” wcale nie były zaliczane do katalogu dóbr osobistych w zapisie artykułu 23 kodeksu cywilnego-stwierdza radca prawny Szymon Topa.-Ale tam jest „w szczególności”. Czyli katalog wymienionych dóbr jest otwarty, a nie zamknięty. W praktyce „wyszło”, czyli sądy potwierdziły w wyrokach, że miałem rację.
Przyznajemy, że w wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie sygn akt II C 10/11 z dn. 05 marca 2015 r. za istotę sporu uznano: czy wskazane w pozwie wartości, tj. poczucie przynależności do Narodu Polskiego, prawo do poszanowania historii Narodu Polskiego oraz godność narodowa mogą zostać zaliczone do kategorii dóbr osobistych? W przypadku pozytywnej odpowiedzi konieczne było rozstrzygnięcie, czy sformułowania użyte we wskazanych artykułach mogły zostać ocenione jako naruszenie prawnie chronionej sfery powoda? Oraz czy opublikowane przez stronę pozwaną, czyli Axel Springer Societas Europea (spółka europejska) w Berlinie przeprosiny przyczyniły się do usunięcia tych naruszeń?
Sąd uznał, iż „tożsamość narodowa” i „godność narodowa” są dobrami osobistymi. A tym samym podlegają ochronie prawnej. I „mogą by jednymi z kluczowych dla kształtowania się tożsamości człowieka, stanowić immanentną część jego osobowości, konstytutywny element dla jego identyfikacji...to czy mogą być zaliczone do katalogu dóbr osobistych istotne jest nie tylko postrzeganie przez zainteresowaną osobę, lecz również akceptacja społeczna dla takiej wartości”. Stąd tak znacząca rola Stowarzyszenia „Patria Nostra” z Olsztyna by do takich przypadków włączać jak najszersze kręgi społeczeństwa.
Powód Pan Zbigniew Osewski w sądzie deklarował przynależność do Narodu Polskiego, mówił, że jest dumny, że jest Polakiem. Obchodzi rocznice zakończenia II wojny światowej, czy wydarzeń narodowych. Jest członkiem „Patria Nostra”, której działaniem jest upowszechnianie wartości patriotycznych i obywatelskich, działanie na rzecz rozwoju świadomości narodowej, historycznej i kulturowej. Sąd także podkreślał, iż zwroty niezgodne z prawdą historyczną mogły sugerować odpowiedzialność Polaków za powstanie obozów koncentracyjnych, ich prowadzenie i skutki ich działalności.
Lecz Sąd Okręgowy w Warszawie, jako sąd I instancji, w swojej ocenie prawnej, nie przychylił się do twierdzeń pozwu i podkreślił, iż „dla ustalenia naruszenia dobra osobistego jako dobra indywidualnego, nierozerwalnie związanego z konkretną osobą konieczne jest wykazanie bezprawnego zachowania się podmiotu dobro to naruszającego, ale dającego się zindywidualizować przeciwko osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony”. I sąd I instancji dlatego oddalił powództwo, gdyż-jak podkreślił-nie został w tej sprawie spełniony wymóg indywidualizacji-bezpośredniości naruszenia. A jeżeli brak takiej indywidualizacji, nie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych danej osoby.
To o czym piszę w tym miejscu ma niezwykle doniosłe znaczenie dla tej sprawy. Gdyż innymi słowy, gdyby było napisane „Pan Osewski był więźniem polskiego obozu koncentracyjnego”, to w takim rozumieniu przepisów przez sąd I instancji byłoby naruszenie dóbr osobistych tejże konkretnej osoby. Radca prawny Andrzej Dramiński argumentował w sądzie w dn. 31 marca 2016 r., iż w przypadku określeń „polskie obozy koncentracyjne” w ponad 70 lat po wojnie trudno o takie skonkretyzowanie, gdyż zdecydowana większość tych osób nie żyje. Ponadto jak się ma tenże wymóg „indywidualizacji” do tego, że przepis prawa-art. 23 kodeksu cywilnego mówi wprost o tym ,że „Dobra osobiste człowieka...” Czyli każdego, a nie tylko wymienionego w danej publikacji. Ale takie dotychczas stanowisko zajmowały nie tylko inne sądy apelacyjne w Polsce, co przedstawiciele doktryny prawniczej. I bardzo trudno było to negatywne, czy raczej jednokanałowe rozumienie tak ważnych przepisów w kodeksie cywilnym, jak art. 23 i art. 24 kodeksu cywilnego odrzucić. Jak dowodził na sali sądowej radca Andrzej Dramiński pogląd, iż w inkryminowanej publikacji dana osoba by musiała być wymieniona in concreto jest całkowicie nielogiczny. Bo jeśli jej nie wymieniono, to nie mogła by ona powoływać się na naruszenie dóbr osobistych, a tym samym, nie mogła by się ubiegać o jej ochronę. Co byłoby całkowitym zaprzeczeniem unormowań zawartych w art. 23 i art. 24 kodeksu cywilnego.
Sędzia Ewa Kaniok Sądu Apelacyjnego w Warszawie jednoznacznie potwierdziła w prawomocnym wyroku w dn. 31 marca 2016 r., iż nie tylko „godność narodową” i „tożsamość narodową” należy zaliczać do katalogu dóbr osobistych, przysługuje im tym samym ochrona. Ale powiedziała też, że gazeta „Die Welt” wydawcy Axel Springer Socioetas Europea w Berlinie w ten sposób naruszyła dobra osobiste wnuka Pana Zbigniewa Osewskiego. I to jest to zasadnicze, mocne przełamanie. Oznacza to, iż każdy Polak, który jest dotknięty określeniami „polskie obozy koncentracyjne” i wykaże dlaczego z powodów np. rodzinnych (jak Pan Z. Osewski) domaga się ochrony, ma prawo do skierowania pozwu do sądu i wygrania sprawy. Nie może być tak, że jak pisze inna niemiecka gazeta „Die Zeit” określeń „polskie obozy koncentracyjne” i podobnych ukazuje się od 110 do 130 każdego roku na całym świecie. Po wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 31 marca 2016 r. każdy, kto wykaże w jaki sposób naruszono jego dobra osobiste jak „godność narodowa” i „tożsamość narodowa” ma pełne prawo wystąpienia do sądu o ochronę tych wartości.
A reakcja niemieckich mediów? Po wyrokach w sprawie Pani dr nauk medycznych Janiny Luberdy-Zapaśnik i oddaleniu jej powództwa przez Sąd Okręgowy w Olsztynie i Sąd Apelacyjny w Białymstoku pisano po co kierować roszczenia związane z publikacjami „polskie obozy zagłady”, skoro polskie sądy je oddalają. W podtekście, widocznie ci obywatele polscy zarzucający mediom niemieckim kłamstwo nie mają racji.
Mimo takich przełomowych stwierdzeń, Sąd Apelacyjny w Warszawie w dn. 31 marca 2016 r. utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji, co do oddalenia powództwa. Ale tylko z jednego powodu. Uznał mianowicie, że skoro „Die Welt” przepraszał 3 razy, czyli za każdym razem, prostował błąd i zamieniał „polski” na „niemiecki” to domaganie się wpłaty obecnie 1 mln zł na cele społeczne jako zadość uczynienia i przepraszanie na lamach „Rzeczpospolitej” i „Gazety Wyborczej” jest nieuzasadnione. Dlatego zapowiedziano wniesienie w tej sprawie skargi kasacyjnej. Gdyż naruszenia w rodzaju jak ostatnio 21 marca 2016 r. w TVP Historia, iż „Sobibór i Treblinka były w Polsce”, a „Auschwitz w południowej Polsce” w filmie współwyprodukowanym w 2015 r. przez ZDF, drugi program niemieckiej telewizji publicznej ciągle się pojawiają. Pan Zbigniew Osewski domagał się osobistego przeproszenia przez „Die Welt”. Do dziś nie ma odpowiedzi.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
