Najskuteczniejszym sposobem, by w jakimś sporze odwrócić uwagę od meritum, jest wejście na ścieżkę tzw. rżnięcia głupa, czyli udawanie, że coś rozumie się inaczej, niż rozumie się naprawdę.

Tak właśnie ma się sprawa z ambasadorem RP w USA Schnepfem. Ryszard Makowski napisał na jednym z portali, że dziwi go, iż ten pan sprawuje jeszcze swoją funkcję. W podtekście jest to, że jego ojciec brał udział w tzw. obławie augustowskiej przeciw Żołnierzom Wyklętym, ma więc na rękach (bezpośrednio? pośrednio?) polską krew, syn ma więc antypolskie tradycje rodzinne. Makowski ośmielił się wyrazić przy tym opinię, że być może parasol ochronny trzymają nad nim wpływowe kręgi żydowskie, pan Schnepf jest bowiem takiegoż pochodzenia.

I tu się zaczęło!

Okazuje się, że o kimś „takiego pochodzenia” nie można powiedzieć nic złego, bo zaraz staje się człowiek – kim? No oczywiście antysemitą.

Tymczasem od dość dawna dochodzą zza oceanu głosy, że Pan Ambasador nic w polskich sprawach na swej placówce nie robi. Ostatnio można go było zobaczyć… w jednej parze z Lechem Wałęsą w polonezie na karnawałowym balu polonijnym, nb. odbywającym się w okresie Wielkiego Postu…

Niecałe 2 tygodnie temu to samo zasygnalizowała zresztą red. Irena Lasota, korespondentka Radia Wnet z Waszyngtonu. Dwukrotnie bodaj w ciągu jednego tygodnia na pytanie, co w sprawie np. X czy Y robi polska ambasada, odparła po prostu: „Nie widać. Nie słychać”.

Ryszard Makowski za swe stwierdzenie, że Schnepfa dawno powinno się odwołać, został antysemitą. Red. Irena Lasota w felietonie na łamach „Plusa Minusa” z 2/3 kwietnia br, felietonie zatytułowanym „Ręce opadają”, zarzuciła Makowskiemu (nie wprost, ale wiadomo, o co idzie!) w gruncie rzeczy to, że oskarża on ambasadora RP o to, co sama powiedziała nieco wcześniej. Ale to Makowski jest antysemitą. No, red. Irena Lasota antysemitką być nie może.

Zarzut nieprzydatności amb. Schnepfa red. Lasota zneutralizowała tym, że jego matka i babka zostały niedawno uhonorowane medalami „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Więc – co? Wszystko mu za to wolno? I co ma wspólnego jedno z drugim? Ale faktycznie nagonka na Makowskiego powoduje, że – jak napisała red. Lasota – ręce opadają.

Wredność przywołanego felietonu zawiera się jeszcze i w tym, że Lasota – niby pół żartem – pyta z głupia frant, czy pisząc o żydowskim parasolu ochronnym nad amb. Schnepfem Makowski miał może na myśli ministra spraw zagranicznych Waszczykowskiego… Może ja nie umiem czytać, ale widzę tu sugestię, że min. Waszczykowski należy do wpływowych środowisk żydowskich.

Jest coraz więcej analityków, komentatorów, specjalistów e tutti quanti którzy uważają, że zmiany w Polsce idą za wolno, że omijają pewne środowiska, pewne kręgi, pewnych ludzi. Pojawiają się podejrzenia o „układy”, o wcześniejsze „ustawki”, które miały rzekomo być dokonywane między ludźmi starej i nowej władzy. Mówi się o mediach, zwłaszcza o telewizji, mówi się o resorcie kultury, a także – o MSZ. Obrońcy rządu argumentują: nie wszystko naraz, powoli, na wszystko (wszystkich) przyjdzie czas, nie chcemy rewolucji, potrzebny jest nam spokój… rozwaga… Całe szczęście, że prezydent Duda spotkał się w Waszyngtonie, choćby i na krótko, z Barackiem Obamą; odebrało to argumenty opozycji, KOD-owców i reszty szkodników, że polski prezydent pęta się, że nikt z nim nie chce rozmawiać… Racjonalne argumenty, że Obama nie spotka się z wieloma głowami ważniejszych niż Polska państw, że inny jest cel waszyngtońskiego szczytu, destruktorzy puszczali mimo uszu. Pojawiały się nawet tu i ówdzie komentarze, że ważniejsza od wizyty Andrzeja Dudy w Waszyngtonie była wizyta nad Potomakiem niejakiego Mateusza Kijowskiego… Makowski napisał, że wizyta tego przywódcy zrewoltowanej hałastry zwanej samozwańczo i bezczelnie Komitetem Obrony Demokracji kompromituje Polskę. I to jest akurat prawda. Na własne nieszczęście wytknął jednak Kijowskiemu, że ten nie płaci alimentów; dał tym samym argument przeciwko sobie: można Kijowskiemu zarzucić wiele, ale niepłacenie alimentów?!! To ma być kompromitujące?!!

Kijowski pojechał do USA i z kimś tam nawet się spotkał, dostał kawę i podobno nawet pączka… A Makowski robi za tarczę strzelniczą.

Ręce opadają…

Ale opadać nie powinny. Nie możemy się poddawać terrorowi zaoceanicznych żydowskich i innych nieprzyjaznych Polsce środowisk. Po prostu nie dajmy się, Kochani, zwariować! Czas działa generalnie na naszą korzyść. Co oczywiście nie znaczy, że możemy sobie pozwolić na jego trwonienie, panie ministrze Waszczykowski.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl