Nawet Norman Davies i jego znakomita wiedza i głęboka znajomość spraw Polski nie pomogły w tym wypadku. Roger Moorhouse, jego uczeń poprzez swoją narrację, wciąż powtarza to, co piszą  brytyjskie, amerykańskie, niemieckie, norweskie, belgijskie, a  nawet  rosyjskie media o „polskich obozach zagłady”, „polskich obozach śmierci”, „polskich obozach koncentracyjnych”, „polskich obozach eksterminacji”. A przecież mamy prawo tak sądzić, że brytyjski profesor i  wychowanek Waliczyka ożenionego z Polką, tego Daviesa, który mówi i czyta po polsku był w stanie przenieść swą  wrażliwość w polskich sprawach na młodszego profesora. Niestety, nie.

21 marca 2016 r. w  TVP  Historia o  godz. 19:45 wyświetlono 5 odcinek filmu „Wcielenie zła: Hitler ikona terroru”. Film z 2015 r. (co bardzo ważne, o czym za chwilę) wyprodukowała spółka ZDF Enterprise, II programu publicznej telewizji niemieckiej ZDF-Zweites Deutsches Fernsehen. W kooprodukcji z  World Media. Co, jak nazwa wskazuje, firmy o światowym zasięgu. Skoro aż takie ambicje, to można było oczekiwać super przygotowania. I  super, to jest na najwyższym poziomie, podawania faktów, zgodnych z prawdą historyczną, wiernie oddającym tak jak było.

Film pokazywał historię życia Hitlera od jego urodzin w Braunau, aż  go  gorzkiego i sprawiedliwego końca w berlińskim bunkrze, gdzie „ukrył się jak szczur”-jak podkreślił narrator.  Film był też opowieścią  dotyczącą „Mein Kampf”.  A  pokazywano go  jak człowieka, który po tylu błyskotliwych zwycięstwach uznał się na nadboga, mesjasza. I któremu „opatrzność”  zleciła misję, której się na swój sposób trzymał do końca. Jeżeli on ma przegrać wojnę i zginąć, to mają  zginąć także ci, którzy mu nie potrafili dotrzymać kroku i jego dalekosiężnym planom-Niemcy. Samozagłada całego narodu, to credo faceta, któremu tak fatalnie zawierzył wielki przecież naród (Wańkowicz w „Na tropach Smętka” także  odwołuje się do znaczenia narodu niemieckiego i jego osiągnięć). A jeśli  „Mein Kampf” to teoria rasowa, traktowanie żydów jako naród, którego czeka całkowita zagłada, niszczycielska eksterminacja. I pierwsze obozy koncentracyjne w  samych Niemczech.  Ale  to niewystarcza, bo  wciąż za mało ich ginie. Poza  tym Hitler boi się, że  opinia publiczna  dowie się, co się naprawdę w nich dzieje. I dalej w narracji filmu o tym, jak Hitler chcąc  uratować swoją twarz decyduje się na przeniesienie i budowę obozów poza swoim terytorium, czyli „w Polsce”.  I  choć w poprzednich kadrach pokazuje się szybki marsz Wehrmachtu. O  zdobyciu Polski mówi się, że  trwało to 6 tygodni.  I  tu raczej uznanie dla naszego narodu, zaatakowanego z  dwóch stron, na podstawie  Paktu Ribbentrop-Mołotow.  O  tym już  ani słowa. Można to zrozumieć, w końcu film ma się skupiać na osobie Hitlera.  A  to „w Polsce” (in Poland) pada  właśnie  z  ust profesora  Rogera Moorhouse.  I to jest ten haniebny zgrzyt. Skoro mówi się o eksterminacji Żydów, wreszcie i  szukaniu  skutecznego sposobu na zabijanie ich jak największej liczby (strzelanie , wieszanie było za mało,  dopomógł  cyklon „B” i  olbrzymie komory gazowe w tychże obozach, dziennie ginęło 12-15  tys. osób) i pada „Polska”. To tak jakby owa „Polska” współpracowała z Hitlerem i  chciała robić to samo, czyli eksterminować Żydów.  Tym bardziej, że w  filmie pokazuje się „polskich Żydów”, których  było bardzo wiele, gdy „dzielny”  Wehrmacht parł na Wschód by zdobyć  ten upragnioną w „Mein Kampf” przestrzeń życiową.

Nie wszystko zależy przecież od montażu  filmu.  Przyznajemy, że  takie prowadzenie narracji, gdzie pokazuje się  szukanie sposobu by mordować jak najwięcej nieszczęśników z żółtą  gwiazdą  Dawida, potem obozy koncentracyjne w Niemczech, „zawładnięcie”  aż  tyloma  Żydami w  zajętej i okupowanej Polsce i myśl  Fuehrera by nie odbywało się  to na niemieckim terytorium, tylko dalej gdzieś, na okupowanym, i w tym momencie  pada z profesorskich ust „w Polsce”, to „ta Polska” w  tym fragmencie filmu i przy tak opowiadanej historii, temu po prostu sprzyja.  I w  głowie rodzi się myśl: „Żydów  mordowano najpierw w Niemczech, ale  zaraz  potem gdzie (?), ano w Polsce.

I kolejna informacja jak to Hitler robił i głosił przy pomocy Goebbelsa, że  to Żydzi samo odpowiadają za swój los. A  do końca  1944 r.  wymordowano 6 mln Żydów.
Taka prosta, a  zarazem haniebna myśl  rodzi się w  głowie widzów.  Tym bardziej, że  za chwilę  kamera  pokazuje różne obozy  zagłady gdzie (?) „w  Polsce”:  Sobibór (i  widać taką nazwę  stacji kolejowej),  Treblince, Majdanku i  gdzie...w  Auschwitz, czyli  jak  dopowiada  lektor „w południowej Polsce” (in southern Poland). Nic jak prowadzenie myśli także  słuchacza: Hitler, Żydzi, eksterminacja, Niemcy, polscy Żydzi (polish Judes), Polska.
Dlaczego pojętny zdaje się uczeń prof. Normana Daviesa  nie używa  „okupowanej Polsce”, na terenach zajętej przez Wehrmacht Polski?  Doprawdy, bardzo trudno to zrozumieć? A  może to taki skrót myślowy, ułatwiający zrozumienie dziejów?

Ale  dlaczego tak boleśnie  dotyka się Polskę i Polaków? Tego profesor nawet nie stara się wytłumaczyć.  Co do  tak strasznej i potwornej rzeczy jak Holokaust nie może być niedopowiedzeń, albo stwierdzeń jawnie wieloznacznych.

Czy profesor, mieniący się znakomitym historykiem nie rozumie tego?  A może  uległ tej fali tak szerokiej na Zachodzie (a  ostatnio w Rosji), że  określeń „polskie obozy śmierci” używa się ponad  100  razy w  roku w  różnych mediach?  Czyli, co trzeci dzień i to na całym świecie.

Tu  trzeba koniecznie zapytać co w tej sprawie  robi nasz  MSZ?  Bo  słychać  tylko te haniebne określenia, a nie  ma  np.  zwoływania  konferencji prasowych  tłumaczących czym był naprawdę Holokaust i kto był odpowiedzialny za Holokaust? Dlaczego wciąż  tak wielu i w tak różnych miejscach świata żeruje na tej haniebnej historii i mniej lub bardziej udolnie próbuje nas z  tym łączyć.  Brytyjski profesor  wykazał się tu swoim haniebnym współudziałem.


    /-/  Andrzej Dramiński
                                     Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
                  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl