Demokrację łatwo rozwalić. Wystarczy wyjść na ulicę, pokrzyczeć, potrąbić w  szalone  trąbki,  krzyczeć „chcemy przestrzegania Konstytucji”, „bronimy demokracji” i  już  poszło w  Polskę, Europę, a nawet świat! Telewizja, ten  współczesny „diabelski środek przekazu”  wystarczy, że coś  takiego pokaże, by  widzowie, z daleka od Polski, kompletnie nie znający sprawy widzieli to w najczarniejszych kolorach.  Patrzcie, co się w tej Polsce  wyprawia? Demokracja to także widowisko pełne paradoksów. Bo niby ona jest, ale jak wyjdziemy na ulicę i zakrzykniemy: „nie ma demokracji”, a jeszcze to rozpowszechnią, to co dalej? Konstytucja jest ustawą  zasadniczą. O  fundamentalnym  znaczeniu dla ustroju państwa. Zapewne  wielu pamięta dyskusje nad  jej  tworzeniem. Tak, właśnie dyskusje.  Bo one  były źródłem kompromisu.  Gdyż niewątpliwie do niego ostatecznie doszło.  Także w  zapisie do preambuły: „W  trosce o byt i przyszłość naszej ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość  suwerennego i demokratycznego stanowienia o jej losie, my Naród Polski-wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i powinnościach wobec dobra wspólnego-Polski...”


O konstytucji się  dyskutuje i  szuka się kompromisu. Dlaczego teraz  mamy o  tym zapomnieć i „drzeć się” na ulicach?  I  to z hasłami obrony tej Konstytucji? To nie tędy droga. Od  razu widać, że to  chodzi o awanturę, a  nie spokojne załatwianie konstytucyjnych problemów.  Tym bardziej, że  Komitet  Obrony Demokracji  chciałby się szczycić tym, że jest  ruchem obywatelskim.  Ale  pokazuje  się  tylko jeden „łobywatel z  kitką”, a pozostali na trybunie, to  opozycyjni politycy. Właśnie.  Po co politycy  wychodzą na ulicę? Czy ich miejsce nie w parlamencie? I w bojach parlamentarnych? A nie przekrzykiwaniu się i  wykrzykiwaniu na ulicy?  Czy to nie jest  antydemokracja, a  nawet  anarchia z normalnym, europejskim państwie? Taki specyficzny KOD  do  „załatwiania demokracji”?  A  demokracja krucha jak cienkie szkło.  Jak się mocniej stuknie, szybko może pęknąć. Jak chcecie i  głosicie bronić demokracji, to róbcie to tam, gdzie należy, czyli w parlamencie. Chyba, że  doskonale wiecie, że przegraliście wybory i to tak mocno (mocno przegrane wybory-o ty mówi się  stanowczo za mało, bo to rozliczenie 8  lat rządów  przez  naród-suwerena), że pozostaje  antydemokracja i anarchia. Bo opozycja ma za mało głosów w  Sejmie i to ją „wygania” na ulicę. To pierwszy demokratyczny paradoks, a raczej całkowicie antydemokratyczny.
Choć  wtedy, prawie 20 lat temu, rządzili pogrobowcy czerwonych i  chcieli  „wyrwać” jak najwięcej dla siebie. Tak się też stało z  Trybunałem Konstytucyjnym, zapisami w Konstytucji.  Tak naprawdę to  pomysł ten  wykrzyczał (ma niewątpliwie czerwoną, lewicowa proweniencję) jeden z  delegatów (oczywiście sędzia z  zawodu, znowu ta bezstronność  sędziów, znany osobiście autorowi tego artykułu) na  nadzwyczajnym zjeździe „jedynej i prawomyślnej partii” jeszcze w  czasach jej „samodżierżawia”.  Bronienie  zapisów konstytucji, jak się okazuje teraz, miało polegać na tym, że: po pierwsze:  trybunał  feruje  wyroki od których nie ma odwołania, a po drugie: jest możliwość  wyboru sędziów tak, by wpływ na to miały partie polityczne.  Zaprawdę to iście  szatański pomysł, by wybierać ich w taki sposób  by  partie  polityczne  mogły  decydować, kto nim zostaje.
To znowu drugi paradoks tej słusznej antydemokracji. Tak właśnie  rozumiano „czerwoną niezawisłość  sędziowską” (a  nie niezawisłość sędziowską), by  była  jeszcze  jedna instancja, która by  mogła  powstrzymywać  suwerena, czyli naród i  jego  ustawowych  przedstawicieli czyli posłów.  Tak,  bo  to sięga do pogrobowców  tamtej  partii  mordującej robotników na ulicach. Aż  wstyd  i to jaki odwoływać się i  przypominać  jej nazwę.  Czy to nie był szczwany pomysł  tamtych „fałszywych towarzyszy?”. Zróbmy coś takiego,  co  pozwoli trzymać  w  szachu  przedstawicieli suwerena: posłów i  by  można  było  „uwalać”  każdą  ustawę, która  zostanie zaskarżona.  A  tym samym, w  efekcie  końcowym, nie posłowie będą  decydowali, jakie prawo ma obowiązywać w Polsce,  ale  właśnie  skład sędziowski.  Niektórzy mówią, że  trzecia  izba parlamentu. Nie, to nie tak. Niezależny od  władzy i  suwerena  nadzór,  który  może  zrobić,  co chce i  do  tego nikt go nie ma prawa  skontrolować, ani naprawić. Ale idźmy dalej. Rząd  jest  zobowiązany opublikować  wszystko,  co „nieza wyroku ostatniegwiśli”, a w  rzeczywistości  podlegający  wpływom  jednej z partii  politycznych w  swojej większości  podejmą.  To kolejny antydemokratyczny paradoks.


I  z drugim  sloganem, tak  teraz  rozpowszechnianym nie można się zgodzić.  Czy to jest  „kryzys konstytucyjny”?
Czy to raczej kryzys  instytucji powołanych i zasady których  ustalono w czasie czerwonego reżimu i czerwonego nacisku w suwerennej już Polsce?  Zapisy w  konstytucji są aż  nadto proste.  Art.  194 ust. 1  stanowi: „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15  sędziów...”  Zapisy naczelnej ustawy mają oczywiście  rolę nadrzędną nad zwykłymi ustawami. Ale  jeżeli  prezes  odwołuje się  do  tego, iż  „sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji”, to także o składzie powinien decydować zapis konstytucji właśnie. To  kolejny paradoks  antydemokracji, iż  raz prezes mówi o tym ,że  tylko konstytucji, a za  kilka dni  zwołuje posiedzenie i odnosi je do zapisów  ustawy, a  więc  niższego  aktu.

Wiceprezes Stanisław Biernat powołuje się teraz na art. 105 ust. 2 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, gdy chodzi o publikację wyroku w sprawie K 47/15 z 9 marca 2016 r. A  zatem cały czas paradoks: kiedy trzeba to Konstytucja, ale  też  i  zwykła  ustawa.  I to mówi  sędzia bez  żadnego wyjaśnienia, czy jedno nie zaprzecza drugiemu.  Tu nawet nie  chodzi o  zarzut, ale  rzetelne traktowanie opinii publicznej.
Czy to nie jest też  rozwalanie państwa, Polski?  Po  co  reprezentanci  (po)ważnej (o)pozycji  jeżdżą  do Brukseli, żądając  podjęcia  uchwały  europejskiego parlamentu.  Jeżeli nawet tak, to czy w  tej uchwale nie powinien  znaleźć  się  zapis  analogiczny do  opinii  Komisji Weneckiej, iż  zamach na Trybunał Konstytucyjny  rozpoczęła w Polsce  ta  partia  opozycyjna, która domaga się przestrzegania zasad, które sama wcześniej naruszyła.
Jeśli już mowa o tym, że  to Zachód ma nam  dyktować  reguły  postępowania w Polsce, to trzeba się zgodzić z  wypowiedzią  posła  Kornela  Morawieckiego:  czy  po  reformach  Balcerowicza, gdy  zachodni  kapitał wziął wszystko w Polsce  (co łatwo sprawdzić chodząc po ulicach wielkich, większych i średnich miast i  oglądając  obce  szyldy), ten obcy, zachodni kapitał nie będzie napierał na obronę swoich interesów w Polsce?
Ale nie tylko miasta.  Wystarczy pojeździć po okolicach np.  Torunia i Bydgoszczy i  co większych miast.  Przeważają i  to zdecydowanie  napisy niemieckich  firm.  I to tak, że minie się jedną i  już  widzi  się kolejną. Zmiany w Polsce objawiają się także w ten sposób. I to gołym okiem. Nie trzeba uczonych traktatów.  Gdyby teraz urządzić pochód 1 maja,  to  owszem maszerowali by  Polacy, ale pod  obcymi sztandarami. Zachciało nam się kapitalizmu, to go mamy.


Dlatego  Zachód, a  szczególnie Niemcy muszą bronić swoich interesów.  Zarzut  naruszania  demokracji i nieprzestrzegania konstytucji w Polsce jest przypadkowy, trzeba to przyznać („totalnej opozycji”  wystarczy byle pretekst  by  rozwalać demokrację).  Jak się  chce  postępować  „totalnie”, to  wystarczy  coś (właśnie „coś”, nie musi być nawet  zrozumiałe  dla uczestników) wywołać  ludzi na ulicę,  kilkanaście kawałków kartonów z  hasłami (te  kawałki kartonów,  to  ta  „siła pospiesznej antydemokracji”, doprawdy nie wiadomo śmiać się, czy płakać-a to kolejny  paradoks antydemokracji).  Ale  te kawałki  kartonów,  to  świadczy jak jest to nieprzygotowane, byle  jakie i nie ma nic wspólnego z demokracją.
No dobrze, ale co Zachód?  Myśli tak  jak posłowie z  najsilniejszego  kraju, oczywiście z Niemiec. Byłem na spotkaniu z

Panem Erich Schuelrem: niemieckim  eurodeputowanym w  Strasburgu. Nie z  powodu żadnej politycznej hucpy.  Akurat było to o tyle wyjątkowe spotkanie, że  Pan Georg Dietrich, niemiecki przedsiębiorca, właściciel  firmy transportowej zaprosił 150 osób  z  Olsztyna (razem z prezydentem i urzędnikami, przewodniczącym Rady Miasta, księdzem arcybiskupem warmińskim, radnymi, zespołami artystycznymi, dziennikarzami) na uczczenie  jubileuszu  30-lecia  kontaktów miast Olsztyn-Offenburg (leży po drugiej stronie Renu, ale blisko Strasburga).  Jednym z punktów  było właśnie  zwiedzanie  parlamentu i rozmowa z  europosłem. Najpierw  były wyjaśnienia o  samej unii,  działaniach parlamentu (doprawdy nieprzekonywujące  były  informacje, że  dwie  siedziby, druga w Brukseli,  idą na to  miliony  euro, tylko  po to  by  było demokratycznie, by zaspokoić ambicje polityków-to jest też obraz Unii Europejskiej).  I z  wyżej  wymienionym gronem było  spotkanie.  Po  wystąpieniu posła, ponieważ nikt nie chciała zadać  pytania, zadałem je ja: „panie pośle, w Polsce piszę się, że w  Unii  są  dwie  kawałki  Europy,  ta  stara „A”, a  ci  późniejsi członkowie, w  tym Polska  jako „B”, jak pan może to skomentować?”.  Niemiecki eurodeputowany bez  zastanowienia się od  razu odpalił: "„ I tak musi być. Niemcy i Francja  założyły  Unię i  one będą  decydowały, jaka ona ma być”.  Warto zapamiętać  tę  wypowiedź, a  to  odnosi się do  (p)oważnej (o)pozycji.  Tu nie chodzi  o Polskę,  to  chodzi o tych najsilniejszych w  Unii Europejskiej.  I  dlatego tak chętnie  będą  przyjmowali polityków z Polski domagających się  rezolucji, uchwał i  cholera  wie, czego jeszcze-i  to kolejny paradoks unijnej antydemokracji.
I  jak  „totalna opozycja”,  to  ulica, a nie parlament i same paradoksy.
Czy  damy sobie  wmówić, że w Polsce nie ma demokracji i nie przestrzega się Konstytucji? I temu, że decyzje będą zapadały poza Polską?

                       
   /-/  Andrzej Dramiński
                                     Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
                                          Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl