Telewizja Polska pokazała film „Ida”. To dobra wiadomość, bo przecież TVP znalazła się w strefie wpływów ludzi podzielających pogląd, ze nasz jedyny oskarowy film obraża nasze narodowo - patriotyczne uczucia. Niestety na tym koniec dobrych wiadomości. Teraz czas na te niedobre.

    Film poprzedzono dyskusją. Zaproszono grono na tyle mało pluralistyczne, że Krzysztof Kłopotowski znany ze swych raczej prawicowych poglądów mógłby na tle pozostały gości zostać uznany za reprezentanta lewicy. Dodatkowo sam film poprzedziły napisy – jak to określiły wirtualnemedia.pl – „stylizowane na estetykę filmu, wyjaśniające kontekst historyczny represji wobec Polaków i Żydów w czasie II wojny światowej”. Przeciwko takiej prezentacji filmu zaprotestowała Gildia Reżyserów Polskich, według której „to wstęp do cenzury”.

    Z tą cenzura to bym nie przesadzał. Film przecież wyemitowano i to w całości. Jednak sposób jego prezentacji i jednostronność dyskutantów można chyba określić jako infantylizację kultury z kontekstem politycznym w tle. Właściwie w studiu brakowało mi jedynie szkolnej tablicy, na której zamiast przysłowiowego „Dlaczego Mickiewicz wielkim poetą jest?”, mogłoby się znaleźć pytanie „Dlaczego <<Ida>> jest paskudna?”, a w wersji dla klas I – III „Ala ma kota, a Ida jest be”.

    Twórcy przyszłej ustawy medialnej zapowiadali, że TVP ma produkować w ramach polityki historycznej przynajmniej jeden film w roku. Pani premier dorzuciła kiedyś, że mają to być filmy promujące Polskę. Wysoko chyba mierzymy skoro zdobycie jedynego w naszej historii Oskara promocją nie jest. Niepokoi nie także samo słowo promocja w kontekście sztuki, bo sugeruje jej traktowanie jako produktu, na dokładkę nie samoistnego, ale obowiązkowo służącego celom promocyjnym. No ale teraz wszystko jest „produktem” powstającym w ramach „projektu”. Znalazłem nawet takie ogłoszenie o pracę: „Poszukiwany kierownik produkcji (!) treści”.

    A propos „wstępu do cenzury”. „Wyborcza” doniosła, że spadł z anteny TVP „Kod dostępu Barbary Czajkowskiej. Zwykle emitowany na żywo program tym razem został nagrany. Przyczyną miał być gość. Najpierw Jerzy Baczyński (Polityka), a ostatecznie Łukasz Lipiński (Polityka Insight). Podobno Telewizja Polska najpierw postanowiła rozmowy nie wyemitować. Ostatecznie zrobiła to po północy, ale i tak odcinka nie ma w Internecie. Szkoda, że nie widziałem, bo może otarliśmy się o pierwszego pułkownika IV RP.

    Leasing Team chce zwolnić resztę pracujących dla niego b. pracowników TVP. Związkowcy piszą do prezesa Kurskiego i min. kultury z nadzieją, że zostaną zrealizowane obietnice Krzysztofa Czabańskiego, że nowe media narodowe będą przyjmować, a nie zwalniać. Zwolnienia już są. Ciekawe czy będą przyjęcia?

    A propos zwolnień. RMF wygrał w sądzie (nieprawomocnie) 83 mln odszkodowania za decyzję KRRiT nakazującą jej likwidację tzw. rozszyć lokalnych. RMF może kiedyś te pieniądze i zasądzone przeprosiny dostanie. 200 zwolnionych wtedy pracowników raczej dostanie figę z makiem.

    Krzysztof Czabański poinformował, że podjęto decyzję, że nowa opłata audiowizualna będzie ściągana razem z opłata za prąd, i że nowa ustawa zostanie zaprezentowana 10 marca. Ciekawe czy tym razem uda się dotrzymać terminu? Tymczasem TVP zapowiedziała, że 1 marca „utworzone zostanie stanowisko pełnomocnika zarządu ds. rozwoju kontentu w internecie, który wdroży przyjętą strategię monetyzacji tych treści”. Tak zgrabnie ujęły to wirtualnemedia.pl. Proste to jak wyjaśnienie, że „formowaniem sztapli, czyli sztaplowaniem, zajmuje się sztapler, zwykle przy użyciu sztaplarki” (wikipedią). O ile zorientowałem się to z tą fonetyzacją chodzi o pobieranie pieniędzy za dostęp do telewizyjnych stron internetowych.

Wobec tego zgodnie z zainaugurowanym w zeszły tygodniu zwyczajem zakończę felieton następująco: a poza tym uważam, że reklamy z mediów publicznych powinny być  usunięte!

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl