Większość mediów porusza temat uchodźców przybywających do Europy. Jednak od jesieni zeszłego roku przebijają się głosy o zjawisku dobrowolnego powrotu uchodźców do swoich domów.
Coraz więcej obywateli Iraku, którzy uciekli do Europy, wraca do ojczyzny – informuje szwajcarskie radio FM1Today. - Uchodźcy czują się obdarci z iluzji i tęsknią za rodzinami, przy czym sytuacja w ich kraju jest jeszcze bardziej rozpaczliwa, niż przed emigracją.
FM1Today podaje za Washington Post, że już w listopadzie 2015 roku Międzynarodowa Organizacja do Spraw Migracji (IOM) pomogła wrócić do Iraku 779 uchodźcom. Liczba ta była dwukrotnie większa, niż w poprzednim miesiącu. Na milion uchodźców, którzy dotarli do Europy w 2015 roku przypada 80 tys. Irakijczyków.
Tęsknota za ojczyzną, brak perspektyw, odrzucenie prośby o azyl to przyczyny powrotu do ojczyzny – twierdzi FM1Today. - Wielu powracających do domów to ludzie, którzy nie wyjeżdżali z nich z powodu grożącego niebezpieczeństwa, lecz z przyczyn ekonomicznych. By jednak zdobyć azyl podawali, że groziło im niebezpieczeństwo ze strony irackiej milicji. Tak było w przypadku Faisala, emigranta z Iraku, który przed powrotem do domu powiedział: "Gdybym uciekał z powodu przemocy i niebezpieczeństwa wojennego, na pewno nigdy bym dobrowolnie nie wrócił do domu".
Inną przyczyną powrotów dla niektórych był i pozostaje mit Europy, za to powrót dla wielu oznacza brak alternatywy. 42 - letni Ibrahim wrócił po 4. miesiącach pobytu w Niemczech do obozu dla uchodźców w Płn. Iraku. Wydał na swoją ucieczkę 11 tys. dolarów. Jest Jazydem, członkiem mniejszości religijnej szczególnie prześladowanej przez Państwo Islamskie. Ibrahim wrócił do obozu, ponieważ obawiał się, że nie będzie mógł sprowadzić do Niemiec swojej żony i córek, na co miał nadzieję uciekając z kraju.
Także 34 - letni Wissam wrócił do Iraku, gdzie mieszkał w wynajętym mieszkaniu z żoną i córkami. Aby opłacić podróż do Europy, sprzedał swoje narzędzie pracy: taksówkę. W czasie 45 dni pobytu w Finlandii tylko raz przeprowadzono z nim rozmowę w sprawie azylu. Gdy podniosły się prawicowe protesty przeciw uciekinierom, poczuł się zmuszony wracać do domu.
Również niemiecki portal internetowy web.de opowiada historie wyjeżdżających z Europy uchodźców.
Thamer Talip wraca do domu, chociaż mógłby tu pozostać jeszcze co najmniej pół roku – czytamy na portalu. - Ma jednak dosyć złego traktowania i warunków w miejscu zakwaterowania. Miał także nadzieję, że ściągnie do siebie żonę i chorego ojca, ale okazało się to niemożliwe.
42 - letni Kurd przybył do Niemiec, by tu zamieszkać, ale: „Niemcy nic dla mnie nie robią” - twierdzi.
32 letni Osama odprowadził na lotnisko wracającego do ojczyzny przyjaciela, ale sam też bardzo tęskni za swoją żoną i dwiema malutkimi córeczkami. Niepokoi się o ich los. "Jeżeli w ciągu miesiąca nie dostanę potwierdzenia, że one mogą tu przyjechać, ja także wrócę" – zapowiada.
Dobrowolne wyjazdy do krajów objętych kryzysem nie są odosobnione - mówi na łamach portalu Johann Ehrnsperger z Urzędu ds Emigracji i Uchodźców BAMF w Norymberdze. - Ludzie powracają także do Afganistanu i Pakistanu. Najczęściej siłą napędową jest rodzina. Ponadto wielu przybyło ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami na temat życia w Niemczech.
W ubiegłym roku według danych statystycznych ponad 37 220 osób skorzystało z możliwości powrotu do ojczyzny. W większości ludzie ci pochodzili z krajów bałkańskich. Nie ma wśród nich Syryjczyków, ponieważ sytuacja w ich kraju na taki powrót nie pozwala.
Media pokazują także niewydolność niemieckich służb wobec problemu z uchodźcami.
Radio Deutschlandfunk przedstawia nastroje wśród zdecydowanych na powrót do domu emigrantów. Są w Niemczech od kilku miesięcy i nie mają co ze sobą zrobić. Zarzucają brak lekarzy dla chorych, mało jedzenia, brak szacunku oraz pozbawienie ich godności.
W wydaniu z 14 lutego 2016 roku Spiegel pisze o wolnych miejscach w ośrodkach dla emigrantów. Podaje za Welt am Sonntag, że w Saksonii zajęte jest 25 proc. miejsc, w Turyngii 33 proc., w Płn. Nadrenii-Westfalii 40 proc., a w Schlezwiku-Holsztynie w ok. 46 proc. W innych landach niemieckich, takich jak Hamburg, Brema, Meklemburgia-Przedmorze, Berlin i Saksonia-Anhalt możliwości zakwaterowania uchodźców są praktycznie wykorzystane. I chociaż Spiegel Online wskazuje na plany zwiększenia liczby miejsc dla migrantów w związku z oczekiwaną falą uchodźców w większości krajów związkowych na wiosnę 2016 roku, informuje także o tendencji opuszczania kraju przez migrantów. Według portalu od jesieni 2015 roku Niemcy opuściło prawie 2 tys. Irakijczyków. Gazeta powołuje się na poufny raport Wspólnego Centrum Analizy Strategicznej ds. Nielegalnej Imigracji (Gasim).
Austriacka gazeta codzienna DiePresse twierdzi, że Niemcy nie są jedynym krajem, od którego odwracają się uciekinierzy. Tysiące uchodźców opuszcza dobrowolnie także Finlandię. Powodem ma być zimny klimat i niechęć Finów do emigrantów. W październiku 2015 roku Finlandia zaostrzyła swoją politykę wobec uchodźców, ponieważ, zdaniem rządu fińskiego sytuacja w Iraku uległa poprawie.
Także austriacki ORF.at informuje o wyjazdach uchodźców. Z 7,5 tys. opuszczających Austrię 4,5 tys. czyni to dobrowolnie. Większość z nich to obywatele Kosowa, później Irakijczycy i Afgańczycy.. Problemem mają być procedury związane z uzyskaniem azylu oraz inna rzeczywistość w kraju przyjmującym, niż taka, której oczekiwali uciekinierzy.
Iza Małkowska
