„Oszukali. Nie dali wszystkim. A przecież obiecali”. Takie propagandowe wrzuty w internecie na różnych stronach mają pokazać brak dobrego działania obecnego rządu. Oczywiście chodzi o ustawę „500 +”. Zauważmy jak ma to działać na odbiorców otwierających strony o różnych porach dnia. I zaglądających do internetu w wolnej chwili, choćby na moment, czy przeglądających ulubione strony. By mocno wryło się w to w pamięć jest obrazek, a jakże matka z dzieckiem i napis „PiS Obiecali oszukali. 3 mln oszukanych dzieci”. To nic, że kobieta, to działaczka (p)oważnej (o)pozycji (tu propagandowe natręctwo od razu rzuca się w oczy, oczywiście jak ktoś się doczyta lub dowie z telewizji kim jest owa matka). I w jednym wierszu: PiS obiecali, oszukali”. Czyli to ci spod tego znaku najpierw obiecują, obietnic nie spełniają i oszukują. Dla polityków najmocniejsze zarzuty. Polityk ma działać na rzecz dobra, a nie uprawiać kłamstwa, kłamstewka i w rzeczywistości szkodzić, a nie podejmować działań na rzecz dobra społecznego, ogólnego.
I zbitka z poranną dyskusją w radio nad zachowaniem (p)oważnej (o)pozycji w sprawie „500+”. Zorientowani w sprawie dziennikarze z jednej strony mówią o tym, że opozycja nie mogła jawnie zanegować tego tak ważnego programu dla sytuacji demograficznej Polski. Dlatego wstrzymano się od głosu w sejmie. Ale z drugiej strony potępianie go bardzo źle świadczy o opozycji. Tak, bo jak opozycja opozycją, niech działa konstruktywnie. Czyli krytykuje to, co faktycznie należy potępić, czy uznać za złe, a po drugie odwołać się do argumentów. W tej radiowej dyskusji dziennikarze zwracali uwagę, że owszem polityka jest sztuką robienia uników, podawania nieprawdy, kluczenia, a może nawet oszukiwania, byle wyszło „na nasze”. Ale „walenie w czambuł” w działania rządu, które zmierzają do poprawy najważniejszej obecnie sytuacji, wzrostu dzietności, a tym samym ratowania (tak ratowania bez żadnej przesady) przyszłości kraju, to polityczna głupota, hipokryzja. I pokazywanie jaką niepoważną jest się opozycją. Warto przypomnieć w tym miejscu, że siła demokracji polega na tym, że raz wygrywa jedna, a innym razem druga partia. Rządzący stają się opozycją, a opozycja rządzącymi. Owszem, rządzący stracili władzę, ale maja na tę władzę wpływ. Właśnie poprzez konstruktywne spieranie się, wykazywanie rzeczywistych mankamentów, słabości przyjętych rozwiązań. A jak się tego nie robi lub nie może, czy nie chce i nie potrafi zrobić, to pozostają różne „wrzuty”. Opozycja nie idzie na właściwą dyskusję, gdyż w taki sposób można ulepszyć programy, czy zamierzenia, ale „gryzie się z boku”. Ot, otwieram stronę, a tam 3 mln oszukanych dzieci. Nie ma żadnej dyskusji, nie ma żadnej rzeczowej argumentacji. Politycy schowali się za zdjęciami (i to kogo: matki dzieci, co za wstyd !). I „gryzą jak mogą”. Już pisaliśmy na tej stronie, że słowo wzmacnia się obrazem, czy rysunkiem z logo konkurentów. To ma zapaść w pamięć, pokiereszować mózgi. Co z tego nawet, że przed chwilą słyszeli, czy słyszały (matki) zupełnie co innego. A tu oszustwo zamiast obietnic i 3 mln poszkodowanych. Postawmy się na chwilę w pozycji matek. Faktycznie czekają na te pieniądze często jak na zbawienie. Nie udawajmy, że tak łatwo jest wychować dziecko, czy decydować się na kolejne, gdy pustki w rodzinnej kasie. Ta niezwykle wredna propaganda ma już od razu pokrzyżować szyki rządzącym, „dobić” program już na samym początku. Tym bardziej, że (p)oważna (o)pozycja sama przez ładnych 8 lat takiego programu nie ogłosiła. I widać, że po prostu nie potrafiła tego zrobić. I jak stwierdza wielu dziennikarzy w Polsce nie było po prostu polityki społecznej.
Czy teraz, w ramach odgrywania się na rządzących, wystarczy potępianie, strzelanie zza węgła. Ponieważ materia jest niezwykle delikatna, a jednocześnie o najwyższym znaczeniu dla narodu polskiego (tak należy pisać i to żaden patos), to szuka się sposobów na „dogryzanie”. Internet się do tego niezwykle dobrze nadaje. Bo wystarczy powrzucać takie obrazeczki tu i tam (oczywiście, że to kosztuje, ale niech tam, walka polityczna nie ma granic, zwłaszcza finansowych) i nawet bez narażania siebie na merytoryczną dyskusję, efekt jest zapewniony. Jeden z dziennikarzy nazwał to nawet „czystym, politycznym szczuciem”. A inny „wiercenie dziury w całym”. Takie działanie może mieć dalekosiężne działanie. Bo wystarczy, że faktycznie matka, czy rodzina zostanie pominięta z jakichś tam powodów i to od razu woda na młyn opozycji. „Widzicie, jakie wady są w tym programie ? Założenia się nie sprawdziły ! Obiecali, a oszukali”.
Program „500+” nie jest idealny, o czym otwarcie już teraz mówią rządzący. Ale po pierwsze takie działania zostały podjęte, w odróżnieniu od wyraźnego marazmu w ostatnich latach. A po drugie, i co jest chyba najważniejsze, rządzący realizują swój program, partia robi to, co mówiła przed wyborami. I jest konsekwentna. To „konsekwentna”, to chyba najbardziej znienawidzone określenie przez opozycję. A dlaczego ? Bo samemu chciałoby się wykazać rzetelność swojego działania, gdy się trzymało ster władzy. A tu nie ma jak. Wyborcy ster odebrali, pozostało już tylko dryfowanie, a ostre skały coraz bliżej. I to, czego opozycja wręcz nie znosi. A przede wszystkim (p)oważna (o)pozycja. Znowu dziennikarze w wielu dyskusjach podkreślają, że owa (p)oważna (o)pozycja się pogubiła. Sama nie wykazała realizacji swoich założeń i programów, gdy była przy władzy. Teraz pragnie za wszelką cenę dołożyć rządzącym, ale ten kij ma dwa końce. No bo jak krytykować, czy wieszać psy na programie o którym bezsprzecznie wiadomo, że jest obecnie najważniejszy dla Polski ? I jak wytaczać działa, gdy samemu z nich nie potrafiło się wystrzelić, tak by dobro obywateli było górą ?
(P)oważna (o)pozycja miała niesamowitą broń, ale z powodu swojej nieudolności nie chciała (czy nie potrafiła) z niej skorzystać. Po 8 letnich rządach nie zrobiono żadnego audytu (pisaliśmy już o tym na naszym portalu: „Pułapka braku audytu” z 03-12-2015 r.). Czyli nie ma żadnego bilansu dokonań, ani podsumowania, co się nie udało ? Może łatwiej jest teraz dokładać „rządzącym”, gdy za nami ugór ?
Pozostaje „dowalanie z boku” poprzez wrzuty. Tak się robi, jak się nie ma nic konkretnego do powiedzenia. Propaganda, w najgorszym znaczeniu tego słowa, będzie na nas czyhać w wielu miejscach. Internet zmieści wszystko
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
