Czasami samo słowo nie wystarczy. By „podkręcić” temat, ukazać zagrożenie i „nakręcić” czytelnika, widza i wywołać od razu stan oburzenia konieczne jest wzmocnienie. I tak dokładnie, wedle tego schematu zrobiono tym razem. We „Wiadomościach” w tamtym tygodniu pokazano wiele zwalonych drzew, niesamowicie połamane gałęzie w Puszczy Białowieskiej, krótko mówiąc „leśny chaos i obraz zniszczenia”. I dopiero pod to podłożono mocny podkład jak to kornik niszczy drzewostan w puszczy. Ile to wywołało już do tej pory szkód. I trzeba natychmiast zareagować. A jak ? Jak najszybciej wycinać drzewa. Przyznajemy, że był to majstersztyk manipulacji. Oto taka dostojna puszcza, zły i niebezpieczny kornik, drzewa powalone, wyglądało to na wielką, ekologiczną tragedię. I jakie jest wyjście ? Ano właśnie jak najszybsza wycinka, by na zdrowym puszczańskim organiźmie nikt sobie nie robił swoistego raju. I ta zbitka: zniszczenia i ratunek w postaci jak najszybszego wyrzynania drzew wydawał się logiczny i w pełni uzasadniony.
Kogo z nas nie ruszyło to za serce ? Komu nie zależy na zdrowej przyrodzie ? I na tym, co zostawimy następnym pokoleniom ? Tym bardziej, że rzecznik prasowy Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku podawał, że straty się zwiększają i nikt chorego drewna nie kupi. A obraz podpowiadał, że to swoista epidemia. A epidemię-jak wiadomo-trzeba od razu likwidować w zarodku, czyli działać od razu i „wyrzynać puszczę” (celowo piszę „wyrzynać”, bo dyrekcja lasów ma na myśli oczywiście masowe wycinanie). Co więcej: widz słysząc to i oglądając od razu i w pełni popiera stanowisko administracji lasów państwowych. A głos ekologów ? Przecież i tak wielu ma ich za „nawiedzonych”, którzy protestują dla samego przeciwstawiania się, czyli sztuka dla sztuki. Nie ma co brać ich zdania pod uwagę. I jeszcze ta zbitka słowa i obrazu to propagandowe cwaniactwo po raz pierwszy.
Propagandowe cwaniactwo po raz drugi polegało na tym, iż dawno tak bezczelnie i na taką skalę nie manipulowano opinią publiczną, robiąc ją-nie ma co ukrywać w kompletnego- „głupa”. I to w czasach, gdy wydaje się nam, że postawiliśmy na dobre dziennikarstwo. Na „dobre” przynajmniej w takim znaczeniu, że opinia publiczna to nie kupa idiotów, którym można opowiadać co się chce. Bo wystarczy jeszcze „obrazek”, czyli pokazanie jaka to katastrofa i ma się widzów po swojej stronie.
Hola, hola. Propagandowe cwaniactwo polega na tym, że jak las lasem, to kornik w nim żyje od wieków. Kornik jest i będzie lesie. Koniec kropka. Ale co z tym zagrożeniem ? Faktycznie, to chodzi po same świerku w Puszczy Białowieskiej. Zaatakowanych jest przez kornika ok. 500 tys. metrów sześćciennych na powierzchni 4 tys. ha. Ale nie w jednym miejscu-jak sugerował telewizyjny obraz-ale w różnych okolicach puszczy. A to oznacza, iż faktycznie kornik niszczy w tej chwili mniej niż 10 procent świerków w polskiej części Puszczy Białowieskiej, poza parkiem narodowym. To oznacza, iż dotyczy to 3 procent wszystkich drzew w niej rosnących. Tak są powalone i gnijące drzewa, ale to stały element leśnego ekosystemu. I to nie jest żadne zagrożenie. Otóż stanowią one-w takim stanie-miejsce pożywienia dla dzięciołów białogrzbietych, dzięciołów trójpalczastych, chrząszczy różnej maści, rosną na nich grzyby. Słowem całe leśne bogactwo.
Adam Wajrak (dziennikarz, podróżnik, autor artykułów i książek o tematyce przyrodniczej i sa mieszkaniec Puszczy Białowieskiej), który podawał te wszystkie dane w rozmowie w „Radio Olsztyn” w red. Małgorzatą Zbrożek (jaki zasięg lokalnego radia publicznego i „Wiadomości” w TVP I ?) odniósł się do przykładu wielkiej rafy koralowej na wschodnim wybrzeżu Australii. To przyrodnicze i wyjątkowe piękno tworzą w zdecydowanej większości martwe koralowce. Czy komuś to przeszkadza dać tam nura i podziwiać, to niesamowite cudo natury ? Jej pięknu i niesamowitości nikt przecież nie przeczy ?
Ale co z tą puszczą ? Dopuszczalne jest by na jeden hektar przypadało 160 metrów sześćciennych martwych drzew. Co oznacza, że normę stanowi 8 mln metrów sześćciennych drzew. A w tej chwili wg ekologów są to 3 mln. Czyli jeszcze bardzo daleko do górnej normy.
Skąd taki szum medialny ? Dlaczego administracja lasów państwowych przedstawia nam po prostu całkowitą nieprawdę ? Wytłumaczenie jest dosyć oczywiste. Lasy państwowe patrzą w tym momencie na przepiękną Puszczę Białowieską jak na zwykły las gospodarczy. I to jest czwarte propagandowe cwaniactwo. To znaczy, że drewno trzeba wycinać i jak najwięcej sprzedawać. Chociaż ekolodzy twierdzą, że sama nazwa „puszcza” oznacza ”zapuszczanie, zostawienie, pozostawienie”. Czyli im mniej ingerencji człowieka, tym lepiej. A z powodu gospodarki leśnej i wycinki drzew nie ma lasów w Polsce w tym przyrodniczym, ekologicznym znaczeniu. Niedługo zostaną same tabliczki „las”.
Znawcy tematu mówią, że puszczański system umie się bronić sam. Korniki owszem atakują, ale te najbardziej osłabione świerki, z których i tak by nie było pożytku, a na pewno nie taki o jakim myślą lasy państwowe. Można w tym miejscu pokusić się na stwierdzenie, że korniki wręcz pomagają i wskazują na najbardziej osłabione drzewa. I bez żadnej aktywności administracji leśnej. Nasze lasy państwowe nie tylko, że nie wydają na doglądanie stanu drzew żadnych pieniędzy, ale jeszcze na tym oszczędzają w ten sposób.
Rozstrzyganie, czy kierowanie tej sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z siedzibą w Luxemburgu też nie ma sensu. Bowiem-zdaniem ekologów-Polska nie tylko przegra. Poniesie dodatkowo konsekwencje finansowe i wizerunkowe. Puszcza to przyrodnicza perła i sprawa naszej narodowej identyfikacji.
Co gorsza obecna interwencja najpierw ministra J. Szyszko, a potem administracji lasów państwowych w sprawie nacisku na „wyrzynanie drzew” w puszczy narusza wynegocjowane i podpisane porozumienie. Za kadencji Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego ustalono, iż można wycinać rocznie 48 tys. metrów sześciennych, a wprowadził to w życie rząd Tuska. Tak wyliczono potrzeby miejscowej ludności w sprawie drewna na opał.
Ekolodzy uważają, że jest to rozsądna wielkość. Obecne twierdzenie obecnej administracji lasów państwowych, iż bez wycinania Puszcza Białowieska zginie jest wierutną bzdurą.
Dziennikarze wiedzą, że należy czytać między wierszami. Dlaczego lasy państwowe chcą się zabrać za wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej ? Czyżby pozostałe puszcze i lasy zostały już tak maksymalnie-o zgrozo-przetrzebione ? I widać tak im na tym bardzo zależy, iż posunięto się do propagandowego cwaniactwa. Ile razy jeszcze i nie tylko w tej sprawie opinia publiczna będzie wodzona za nos ?
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
