Trudno przyjąć, że  gazety i książki redagują sami idioci. Pożyteczni idioci. Czyli ci, którzy swoją „pokręconą” wiedzą służą jeszcze komuś innemu. Za mamonę. Bo jakże by inaczej. Po The Sunday Times 5 stycznia 2015 r., belgijskim „Metro” 22  stycznia, 4  dni później w Agencji Ria Novosti oraz telewizjach: Russia Today i 5TV , a  teraz książka w Kanadzie. I albo  „polskie obozy  zagłady” lub jak ostatnio „Polskie SS”.

Kanadyjczycy lubią sentymenty. Szczególnie te, które dotyczą ich ojczyzny, położonej przecież za  Wielką  Wodą, z  dala od  innych krajów i części świata. Tym bardziej ważne są dla nich książki o  tym jak ktoś  wybrał północ Ameryki. „Walka i Wolność. Opowieści o ucieczkach do Kanady” (Fight and Escape. Stories of  Escape to Canada) wydawnictwa „Między wierszami (Between the lines) jest jedną z  nich.  Opisuje m.in. historię naszego rodaka Maxa Farbera, kombatanta, który po II  wojnie światowej wybrał Kanadę i tam osiadł.

Ostry protest skierował Marcin Bosacki, polski ambasador. W  liście do Pani Amandy Crocker, redaktora odpowiedzialnego wydawnictwa z  dn. 04 lutego nazwał to wprost „niszczeniem historycznego obrazu”. Domaga się wycofania ze sprzedaży egzemplarzy zawierających frazę "Polskie SS" oraz chce publicznych przeprosin. A  chodzi o rozdział 25, str. 178 i  użyty zwrot Polskie SS (Polish SS) i od razu dodano dwa  wyrazy po niemiecku Schutsstaffel.  Ale  by  móc  wyrobić  sobie  własne zdanie, należy  dokładniej przyjrzeć się  owej 178 stronie. U  góry zapowiada ją powtórzenie tytułu  kolejnego rozdziału „Wrzesień 1942, Sokołów Podlaski, Polska”. Tak, właśnie Polska.  Bliżej niezorientowanemu czytelnikowi  od  razu podda  to myśl, że  chodzi właśnie o  opis  zdarzeń w Polsce. Kto w Kanadzie wie, gdzie leży Sokołów  Podlaski ?  Kto  wie od kiedy do kiedy trwała okupacja na terenach Polski ?  Kto  wie kiedy  Hitler napadł właśnie na Polskę, rozpoczynając  II  wojnę  światową.  Czytelnik bierze książkę do ręki i zapamiętuje: rok 1942, Sokołów Podlaski, Polska. Proste ?  A  wystarczyło by przecież dodać  tylko  jeden  wyraz „okupowanej” (occupied) Polsce i kanadyjskie czy od  razu by się otworzyły.  A  tak w  mózg  zapada  coś  innego.  Całe  zdanie z tym nieszczęsnym polskim SS brzmi: „Ale w 1941 roku niemieckie oddziały, polskie SS (Schutzstaffel) i kolaboranci rozpoczęli spędzanie żydowskich rodzin do tworzonych get”.  I następne zdanie: „Następnie żydowska społeczność, prawie połowa wsi Botchki, Sokołów Podlaski latem 1941 dostała się do sformowanego, zamkniętego getta”.  Czytelnikowi już  świta w głowie, że  chodzi o Polskę, a  dalej niemieckie oddziały, polskie SS i kolaboranci (czy kolaboranci, jak nie  polskiego SS).  Przecież mocno utrwalił się pogląd o Polakach-antysemitach.  Czyli wszystko  pasuje.  Jedyny zgrzyt to te „Schutzstaffel”.  Zaznaczmy, że nie  dokonano tłumaczenia niemieckiego oznaczenia. Nawet  jeśli ktoś  słabo zna  niemiecki i  jeszcze  słabiej  historię, to przetłumaczy sobie to jako: „polskie SS oddziały ochronne”. Kogo chronią ?  No jak to ? Chronią niemieckie oddziały. A cała rzecz jest w Polsce.  I  kolejne  historyczna „przewalanka „  gotowa. Niemcy, ale i  Polacy i polskie oddziały SS razem, ręką w rękę  niszczyły żydowską społeczność. Jak kłamać, to na całego. Niby nie dopisanie jednego „w okupowanej Polsce” i od razu jaka trafna bujda. Nic  tylko pisać  historyczne książki i przedstawiać w nich swoją prawdę  i utrwalone  stereotypy.  Jeszcze  czytelnik pokiwa głową nad  tymi „wrednymi polskimi kolaborantami”. A  to, że się komuś we  łbie  zupełnie poprzewracało i przedstawia  kłamstwa historyczne. A  komu to szkodzi ?

A  jednak szkodzi.  Najpierw  olbrzymie oburzenie kanadyjskich, środowisk polonijnych. Ambasador Bosacki pisze do Redaktor odpowiedzialnej Crocker „Polskie sugeruje polskie zaangażowanie w niemieckie okrucieństwa...II wojna światowa zaczęła się od niemieckiej inwazji na Polskę w  1939 r. Polska walczyła od pierwszego do ostatnich dni wojny. Polska jest krajem, gdzie odmówiono współpracy z Hitlerem. Niemcy zamordowali 6 mln polskich obywateli, w tym 3 mln polskich Żydów. Dlatego tak bardzo jest to obraźliwe. W Izraelu w  Yad Vashem wymieniono 6,5 tys. polskich nazwisk”.


Jakie jest znaczenie tej książki ?  Wydaje się, że jest szczególnie ważna dla podnoszenia ducha Kanadyjczyków, gdy zapowiada się ją jako: „ta książka to  wkład w  to, kto kim i czym jest Kanada”. Na okładce zapełnionej walizami (sentyment przyjazdów do Kanady) nazwiska autorek: Ratna Omidvar i Dana Wagner. Obie są pracownicami Uniwersytetu Ryesona w Toronto. Książka jest w bibliotekach i sklepach Chapters. Sponsorzy to rząd Kanady, Ontario Arts Council i Canada Council for the Arts.  Redakcja kanadyjskiego internetowego „Gońca-Silni Wiarą” napisała do Ratny Omidvar. Odpisała z uznaniem błędu i przeprosinami.  Ale na sugestię by zamieszczać erratę do każdego egzemplarza książki nie było już  żadnej reakcji.

W  końcu Kanada jest za Wielką Wodą i kto tam będzie jeździł sprawdzać wydawane tam książki ?
Co dają oburzenia, w tym Kongresu Polonii Kanadyjskiej, jak  osobom z  uniwersyteckimi tytułami nie chce się sprawdzać, co  to jest owo SS ? (a  pełna  nazwa to  Schutzstaffel der NSDAP-oddziały ochronne  NSDAP i wtedy nie ma mowy o żadnym, polskim udziale)

Zauważmy, że  tym razem nie da się, tak jak to zrobiono w  Norwegii, odnieść jedynie do faktu, że  chodziło o „polskie terytoria”. „Polski” dotyczy  tym razem organizacji, a nie geografii. Na pewno nie  wolno ustawać w piętnowaniu lenistwa i głupoty poprzedzających te  historyczne fanaberie.

I ten kolejny, kanadyjski przykład wskazuje, że  czas najwyższy na polską, mądrą, przemyślaną i długofalową politykę historyczną. Cała nadzieja w  Kancelariach  Prezydentach i pani premier (podtrzymujemy to już od dłuższego czasu). Niektórzy prawnicy, jak Lech Obara, radca prawny z  Olsztyna prowadzący spory o „polskie obozy koncentracyjne” w Polsce utrzymuje, że rozpowszechnianie kłamstw historycznych, w tym oświęcimskiego musi „boleć” i dotykać kieszeni. Czyli należy wytaczać procesy o  odszkodowania. Ale jak dotychczas za  długo one trwają.


/-/  Andrzej Dramiński
                            Wiceprzewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
                                          Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl