Zaskakująco gładko potraktowano tę wyraźną nierówność. Wtedy, gdy na niedawnej konferencji „Tajemnica adwokacja i dziennikarska-bliźniacze siostry w państwie prawa” w siedzibie Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie mówiono o tajemnicy dotyczącej tych pierwszych i drugich. Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP przyznawał, iż:
-Jest to generalnie problem sądów. Bo inaczej podchodzą do tajemnicy adwokackiej, a tę dziennikarską traktują lżej, jako coś lekkiego. I trudniej się przed tym bronić.
Ten sam rozmówca zwrócił uwagę na prawne uregulowanie zawodu adwokata i dziennikarza. Ci pierwsi wpisywani są na listę prowadzoną przez Rady Adwokackie, nikt z marszu i bez odpowiedniej wiedzy nie może nim zostać. Nie ma o tym mowy. Podlegają surowej odpowiedzialności dyscyplinarnej. Są pod kontrolą własnego samorządu, ale i klientów. Każdy z nich w dowolnym momencie może złożyć skargę do Rady. A ta musi być rzetelnie rozpatrzona i klient poinformowany o tym.
A-jak podkreślał red. W. Świetlik-ktoś samorzutnie założy bloga, na świstku papieru napisze, iż jemu jako dziennikarzowi należy udzielać wszelkich informacji. Ale czy to jest zawodowy dziennikarz ? Czy takiej osobie też ma przysługiwać prawo do tajemnicy zawodowej ? Czyli o tym, o czym traktuje art. 180 § 2 kodeksu postępowania karnego. Wypowiadający się powiedział o „niejasnym statusie dziennikarza w Polsce”. Ale należy pójść krok dalej i stwierdzić, że tego statusu właściwie uregulowanego nie ma. Adwokat Grzegorz Majewski Prezes Sądu Dyscyplinarnego warszawskiej Rady adwokackiej, że właśnie z powodu braku prawnego określenia zawodu dziennikarza, tajemnica go dotycząca może podlegać olbrzymim ograniczeniom, bo łatwo wpłynąć i manipulować taką osobę. Red. Cezary Gmyz (publicysta „Do Rzeczy”) powołał się na przykład Niemiec. Wszyscy dziennikarze należą do Niemieckiego Związku Dziennikarzy (Der Deutsche Journalisten-Verband-DJV). I nie ma żadnego problemu.
Dyskusja skupiała się wokół nowych uregulowań w procedowanej ustawie o policji. Ernest Bejda p.o. Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego (z zawodu adwokat) przyznawał, że 2 bezwzględne zakazy dowodowe, zawarte w treści art. 178 kodeksu postępowania karnego muszą być bezwzględnie przestrzegane: „nie wolno przesłuchiwać jako świadków adwokata lub radcy prawnego, co do faktów o których dowiedział się udzielając porady prawnej lub prowadząc sprawę”, „duchownego co do faktów, o których dowiedział się przy spowiedzi”. Ale w tej najnowszej ustawie dopuszczono by w ramach kontroli operacyjnej, podsłuchów chronione były treści jak tajemnica adwokacka lub dziennikarska. W jaki sposób ? Gdy służby przekonają się, że jest to tajemnica dowodowa (z art. 178 k.p.k.), to szef CBA, ABW, komendant główny policji) zobligowany będzie do natychmiastowego ich zniszczenia. A w przypadku tajemnicy zawodowej: art. 180 k.p.k.: „osoby zobowiązane do zachowania tajemnicy dziennikarskiej mogą być przesłuchiwane co do faktów objętych tą tajemnicą, tylko wtedy, gdy jest to niezbędne dla wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność nie może być ustalona na podstawie innego dowodu” szefowie służb mają je przekazywać prokuratorowi. A ten do sądu. I to sąd by decydował, czy materiały te mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, czy zniszczone.
Adwokat Jacek Kondracki zauważył, że mimo takich zabiegów i tak te treści trafią w przestrzeń procesową. Czyli jak ktoś się o nich dowie, to w taki, czy inny sposób może je wykorzystać. Oczywiście w taki sposób, by odnieść z tego jak najwięcej korzyści. Bo jeśli na takim dowodzie zbuduje się całą filozofię postępowania i twierdzeń dowodowych, a jeszcze zostaną podjęte dalsze inicjatywy dowodowe ? Tajemnica i tak się rozmyje i w ogóle jej nie będzie. Adw. J. Kondracki zauważył, że nie może być mowy o takiej roli obrońcy jak to kiedyś określił A. Wyszyński, najokrutniejszy prokurator Stalina: „adwokat pomaga prokuratorowi w dochodzeniu do sprawiedliwości”.
Szkoda, że w tak ważnym miejscu dyskusji, nie rozmawiano o tym więcej. A mianowicie jak surowo jest stosowane prawo, a nam cały czas wydaje się, że przecież sąd zrozumie moje racje ? Nic bardziej błędnego. Właśnie ten przykład nowych unormowań, nie ukrywajmy tego, dający zwiększone uprawnienia policji i służbom, stwarzać będzie realne zagrożenia dla osób wykonujących wolne zawody: dziennikarzy i adwokatów. To o czym mówił we wprowadzeniu do dyskusji adwokat Michał Fertak, rzecznik prasowy Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie nie przeszło we właściwą dyskusję. A na sali było wielu praktyków i właśnie od strony stosowania prawa należało spojrzeć na tę sprawę.
Adam Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha powiedział, że np. w Stanach Zjednoczonych sądu stoją po stronie obywateli. A szczególnie wtedy, gdy powstają wątpliwości. I przytoczył jedną uchwałę polskiego Sądu Najwyższego. Chodziło o to, czy komornik w razie braku pewności może zająć konta kilku osób, nawet tych, wobec których nie toczy się postępowanie. Sąd stwierdził, że tak, a obywatel sam ma się potem sądzić i dochodzić zadośćuczynienia swojej krzywdy.
Tym bardziej, że stosowanie prawa, a nie jego tworzenie odgrywa bardzo ważną rolę. Dlatego jeden z rozmówców stwierdził, czy poprzez nowe, surowsze zapisy nie będzie dochodziło do takiego w białych rękawiczkach, „aksamitnego rozmontowywania interesów dziennikarzy i adwokatów” poprzez surowsze podchodzenie do tajemnicy adwokackiej i dziennikarskiej. Red. C. Gmyz, że przecież doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I te najważniejsze informacje przekazuje pisząc do rozmówcy karteczki.
Ale nie o karteczki chodzi, a wypełnianie zadań przez służby. Tym bardziej, że wielu dziennikarzy wpada w sidła członków samorządów, a wtedy nie ma mowy o „zmiłuj się”.
Na łamach miesięcznika społeczno-kulturalnego „Bez Wierszówki” opisywałem z jaką surowością potraktowano red. Przemysława Kaperzyńskiego, naczelnego ”Iławskiego Tygodnia”. Wójt przysłał sprostowanie, które w ocenie dziennikarza nim nie było. Zawierało inne treści, co wójt zrobił, a nie jak załatwił problem. Oczywiście obowiązkiem było opublikowanie go. Nie ukazało się w końcu przez zaniedbanie redaktora, któremu wydał takie polecenie, a nie świadome działanie. I redaktorowi pokazano, co to znaczy prawo. Mimo, że zadzwonił do sądu, że się stawi na rozprawie, przysłano po niego samochód (z napisem policja, chodziło o demonstrację). Ustanowiono kuratora, sprawdzano, czy nie bije żony, czy nie urządza awantur. Został skazany na karę 80 godzin ograniczenia wolności, w zawieszeniu na 2 lata. I podanie informacji do publicznej wiadomości w Urzędzie Gminy Iława. Dostał także zakaz wykonywania zawodu dziennikarza przez 2 lata (co to właściwie znaczyło, skoro nie ma prawnego statusu tego zawodu: tu liczne głosy na tej konferencji). Sprawę skierował do trybunału w Strasburgu. Rzeczniczka elbląskiego sądu okręgowego w odpowiedzi na sądowe zapytanie stwierdziła, że sądowi w przypadku gdy zostały wypełnione znamiona czynu zabronionego, nie pozostaje nic innego jak zastosowanie przepisów karnych.
Europejski Trybunał Praw Człowieka (Kaperzyński przeciwko Polsce numer sprawy 43206/07). Stracił gazetę,. Stracił swoje stanowisko pracy, jest rzecznikiem prasowym. Te kilka tysięcy euro zadośćuczynienia nie zrekompensowało strat i szkód jakie poniósł.
Na koniec każdy z dyskutantów miał 1 minutę na wypowiedź. Adw. G. Majewski powiedział, iż ochrona tajemnicy zawodowej adwokata i dziennikarza, to obrona wolności obywatelskich, ale i bezpieczeństwa obywateli. Adwokaci nie spoczną dopóki nie będzie tutaj pełnej ochrony (to pozytyw tej konferencji i szansa dla dziennikarzy, że ich prawa będą bronione fachowo). Adam Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha powiedział, że niestety w Polsce nie mamy żadnego wpływu na to, kto sprawuje urząd sędziego. A powinni być wybierani w wyborach powszechnych. Red. C. Gmyz jako ostatni, jednocześnie ją podsumował: „patrzmy komu dajemy narzędzia, bo poprzez nie można wyrządzić bardzo dużo krzywdy. Istotne jest nie tylko jakie rozwiązania prawne uchwalamy, ale komu je dajemy ?
Oby takich konferencji jak najwięcej i dyskusji na temat praktycznego stosowania prawa.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprzewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
