Wciąż ten sam schemat. Po niedawnej fałszywej informacji w brytyjskich i belgijskich mediach, teraz z kolei w rosyjskich. Agencja Ria Novosti oraz telewizje: Russia Today i 5TV w ubiegłym tygodniu podały, że Władimir Medinski, minister kultury: "złoży kwiaty, aby uczcić pamięć o radzieckich jeńcach wojennych, którzy zostali zamordowani w polskim obozie koncentracyjnym w Sobiborze". Ileż w tym zakłamania, ba ohydnego fałszowania historii: „w polskim obozie koncentracyjnym w Sobiborze”. I jak zawsze protest Ambasady RP w Moskwie. Natychmiast pojawiły się poprawione wersje publikacji. A jeden z szefów rosyjskiego medium przeprosił za pomyłkę w rozmowie telefonicznej z ambasadą. Dokładnie jak w schemacie w innych krajach. Przeprosiny, które nic nie znaczą. Gdyż za niedługo znowu takie fałszywe określenie pojawi się w którymś z naszych ościennych krajów.
A przecież nie sposób ukrywać bezspornej prawdy historycznej, iż obóz zagłady "SS - Sonderkommando Sobibór" powstał w 1942 roku w ramach "Akcji Reinhardt". Celem była likwidacja ludności żydowskiej. Na jego miejsce Niemcy wybrali obszar położony wśród bagien i lasów, w pobliżu linii kolejowej Włodawa-Chełm, ok. 4 km od wsi Sobibór. Szacuje się, że od marca 1942 roku do października 1943 roku Niemcy wymordowali co najmniej 250 tys. Żydów pochodzących głównie z Polski, ale również z Holandii, Czech w polskim obozie koncentracyjnym w Sobiborze, Słowacji, okupowanych terenów ZSRR, Niemiec i Francji, a także ok. 1000 Polaków.
Dlaczego ten fałsz wciąż nie znika z łamów i anten ? 27 stycznia redaktor Krzysztof Ziemiec w TVP I dopytywał o to radcę prawnego Lecha Obarę z Olsztyna. To ta „Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Lech Obara i Współpracownicy” podjęła się zadania obrony dóbr osobistych powodów z tytułu tych fałszerstw: pro bono, za darmo, bez żadnego wynagrodzenia. A jeszcze ponosi wszelkie koszty związane ze sprawami toczącymi się w Warszawie i Krakowie.
-Powinny być spełnione 3 przesłanki-podkreślał mecenas.-Po pierwsze przeprosiny, po drugie oświadczenie w formie zobowiązania, że to się więcej nie powtórzy i koniecznie zadośćuczynienie w formie pieniężnej. Inaczej nic nie zwojujemy.
Mecenas L. Obara wskazywał, że to Niemcy stopniowo odchodzą od cierpień za II wojnę światową. Pokazują jak to oni też ponosili straty, zostali wypędzeni. I dlatego „rozciągają” odpowiedzialność na innych, w tym Polskę. Kat staje się ofiarą.
-I ta narracja przebiła się na cały świat-mocno zauważył L. Obara. -Fałszywy kod pamięci. Dlatego szef FBI współwinnych za Holokaust uczynił Węgrów i Polaków. I co ważniejsze, nie przeprosił za to.
Redaktor naciskał, czy są to działania celowe ?
-Wobec wielości tych przypadków takie domniemanie faktyczne może znajdować swoje uzasadnienie-odpowiedział prawnik.-To sukces wieloletniej polityki pamięci, oderwania Niemców od Holokaustu. By nie razić przyjaciół z NRD przez lata mówiło się o hitlerowskich obozach, zamiast niemieckich. Po wejściu Polski do UE zmieniono to na „nazistowskie”. Ale do czego to prowadzi pokazała belgijska gazeta „Metro”. Napisała o „polskich nazistowskich”.
-Czy konieczna jest narodowa strategia w tym względzie ?-dopytywał K. Ziemiec.
-Na pewno tak, ale, niestety, ta sprawa podlega politycznym tarciom-odpowiedział L. Obara.- Jak jedni mówią o patriotyźmie, to drudzy nie chcą by było to aż tak podkreślone. Nie wystarczy prowadzenie spraw sądowych. Powinniśmy mieć cały katalog środków prawnych i innych sposobów obrony prawdy historycznej. Holokaust jest niewyobrażalnym oszczerstwem. I stosownie do tego mają być dostosowane środki. Niemcy są praktyczni. Tylko zadośćuczynienie w wysokiej kwocie 1 mln zł będzie dla nich właściwym ostrzeżeniem. Musimy reagować. Ja bym chciał wszcząć sprawę w Berlinie. Niech tamtejsze media dokładnie to relacjonują. Niech szeroka opinia publiczna spotyka takie informacje codziennie.
Ale problemem są poglądy prezentowane w Polsce. W dn. 26-01-2016 r. w programie „Debata” (prowadził także red. K. Ziemiec) red. Jacek Żakowski, publicysta o lewicowej proweniencji wprost powiedział, że nie powinniśmy reagować, „robić z tego histerii”. Sami to rozdmuchujemy. Poprzez akcje MSZ (tu się diametralnie pomylił, bo dotychczas MSZ bardzo niewiele robi i nie przejawia żadnej linii politycznej, ambasadorowie czynią to zdecydowanie z własnej inicjatywy i po prostu oburzenia), sami zwracamy na to uwagę. Nie wiadomo po co. A jest to wymysł zakompleksionej, ksenofobicznej prawicy bojącej się wszystkiego. Wtórował mu, też z lewej strony red. Sławomir Sierakowski, że epitety „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne” pada przypadkiem, jest opisem miejsca. Aż trudno w to uwierzyć, że tak się wypowiadają publicyści, często przecież pokazywani w telewizji. I w tym momencie należy bardzo jednoznacznie zareagować i zaprotestować.
Mec. L. Obara podkreślał, że odwrotnie postępuje Izrael. Reaguje od razu wielopłaszczyznowo na każde takie rażące naruszenie prawdy historycznej. I właśnie wytacza procesy, domagając się wielomilionowych odszkodowań.
Mecenas podkreślał w tej rozmowie, iż sami pozwalamy na to, że kładą się straszne cienie na naszej dumie narodowej.
A co MSZ. L. Obara wspomniał, iż powołano tam jakiś czas temu Departament Polityki Historycznej. Ale po 2 miesiącach go rozwiązano. Nikt nie pracuje z autorami podręczników, nikt nie wspiera procesów w tych sprawach.
A co do procesów. Każda z tych 3 spraw trwa stanowczo za długo (ogromna słabość naszego sądownictwa. Nawet w tak ważnych sprawach postępowanie toczy się ślamazarnie, nic nie uzasadnia takiej przewlekłości). Najszybciej postępowanie trwało przed Sądem Okręgowym w Olsztynie, a następnie Sądem Apelacyjnym w Białymstoku (niestety, oddalono powództwo, choć uznano, że „godność narodowa” i „cześć narodowa” są dobrami osobistymi). Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w tamtym roku, a wciąż czekamy na rozprawę apelacyjną. I nic nie zapowiada, że będzie to w terminie niezwłocznym. Natomiast w Krakowie, gdzie powodem jest Karol Tendera, były więzień Auschwitz, 95-latek musi czekać na sprawę do 12 kwietnia 2016 r. Wnioski o przyspieszenie terminu rozprawy nawet o 2 miesiące, w tym imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, nie odnoszą skutków. Wystarczy spojrzeć na metrykę, by wiedzieć, że nie wiadomo, czy w ogóle dożyje. Poprzez tak słaby system sądownictwa i szybkości rozpatrywania spraw sami sobie wyrządzamy wielką krzywdę.
Mec. L. Obara w rozmowie z red. K. Ziemcem podkreślał, że osądzanie takich spraw będzie jeszcze trudniejsze, gdy zabraknie bezpośrednich świadków, którzy doświadczyli, co znaczy niemiecki pejcz i but.
-Podejmujmy wiele działań i nie ustawajmy w tym-mówił prawnik. -Jesteśmy to winni byłym więźniom.
W tym roku do byłego obozu w Auschwitz przyjechało już tylko 80 osób, byłych więźniów. Każdego roku jest ich coraz mniej. Taką aktywnością jak dotychczas, bez zdecydowanych i energicznych działań nie zrekompensujemy krzywd w ich sercach i duszach.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprzewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
