Telewizja Arte zawiesiła współpracę z Telewizją Polską dopóki nie wyjaśni, czy aby na Woronicza przestrzega się wolności słowa i „pluralizmu redaktorskiego”. Pluralizmowi zagroziła – proszę mocno usiąść, żeby nie spaść z krzesła - mała ustawa medialna. Czyli zdaniem telewizji Arte, a raczej jej krajowych informatorów, pluralizm redaktorski TVP nie był do tej pory zagrożony. Bo nie było protestów z ich strony.
Mamy jeszcze w uszach przemówienie sejmowe Joanny Lichockiej, jak odczytuje długą listę dziennikarzy i redaktorów wyrzuconych z Telewizji Polskiej po jej przejęciu przez PO dzięki katastrofie smoleńskiej. Jednak telewizja Arte nie protestowała. Widocznie jej krajowi informatorzy uznali, że różnorodność redaktorska jest wtedy, gdy zatrudniamy różnych własnych znajomych i przyjaciół.
Z telewizją Arte najbliżej współpracowała TVP Kultura. Była dyrektor TVP Kultura p. Katarzyna Janowska powinna poinformować znajomych w TV Arte, jak to wyglądało za poprzednich rządów PO-PSL. Czy dziennikarze i redaktorzy sympatyzujący z opozycją mieli możność nie tylko swobodnej pracy, ale w ogóle jakiejkolwiek pracy w Telewizji Polskiej, jeżeli nie ukrywali się starannie ze swymi poglądami. Jak dobierano gości do programów i czemu tak wybiórczo również w TVP Kultura. Powinna też wytłumaczyć zagranicznym kolegom, dlaczego rzecznicy około jednej trzeciej (wtedy, teraz więcej popiera PiS) polskiej opinii publicznej nie mieli swobody głosu w mediach publicznych.
Moim skromnym zdaniem takie wyjaśnienia stanowią moralny obowiązek Katarzyny Janowskiej. Państwo polskie dało jej bardzo dobrą pracę, w której mogła wykazać swe talenty. Ma więc teraz zobowiązanie wobec państwa, kiedy ktoś szkodzi mu zagranicą.
Można się zgodzić z telewizją Arte, że mała ustawa medialna zagraża „pluralizmowi redaktorskiemu”. Nie jest to nowe zagrożenie, a tylko zalegalizowane. To, co wcześniej robiło się po cichu lub z obłudnym uśmieszkiem teraz można robić jawnie i z rechotem. Jest to jednak rozwiązanie przejściowe, wymuszone przez propagandowy atak na nowy rząd ze strony mediów publicznych obsadzonych z nadania dzisiejszej opozycji. Za pół roku ma być „duża” ustawa medialna. I wtedy okaże się, czy i jaką niezależność od rządu mają media publiczne. TV Arte zapowiada, że wtedy też rozważy powrót do współpracy z TVP.
TV Arte to telewizja niemiecko-francuska produkująca w rejonach kultury najwyższej i eksperymentalnej. Jej głos nie liczy się wśród masowej publiczności, ale liczy wśród elity kulturalnej. Zawieszenie przez nią współpracy stanowi cios nie tylko prestiżowy dla TVP zagranicą i w kraju. Zabraknie pewnej liczby dobrych programów z tego źródła, przede wszystkim w TVP Kultura. Moim zdaniem ten ambitny kanał Telewizji Polskiej powinien otrzymać nadzwyczajną dotację na własne produkcje dla zastąpienia braku. Nadarza się okazja, aby polscy twórcy szerzej spełniali swe talenty. Ale trzeba na to sporo pieniędzy. Niech władze PiS pokażą, że serce mają, gdzie portfel, bo będzie kompromitacja. Chcecie wysokiej kultury, to sypnijcie groszem.
Co miało być ciosem, niechaj się przełoży na sukces.
PS. Uwaga na konflikt interesów: do kierownictwa TVP Kultura weszli koledzy autora z TV Republika. Ale niech przemówią same argumenty.
