Mój ostatni felieton z „sdp.pl” „Ludziom jak pięknym ptakom, czyli o profesjonaliźmie dziennikarzy” przedrukowany na stronie internetowej Expressu Olsztyn spotkał się z takim komentarzem:
„Szanowny panie Andrzeju, przecież pan doskonale wie, kto zasiada w centralnych władzach obecnego SDP. I jakie poglądy ci ludzie reprezentują. Wie również pan zapewne, że dawne SDP (przed stanem wojennym), nawet w najmniejszym stopniu nie było tak PZPR-owskie, jak dzisiejsze SDP jest PiS-owskie. Stąd może rozczarowanie co poniektórych...”. Nie pisałem akurat o tym, ale powyższa wypowiedź znowu świadczy jak chętnie zbywamy się niepotwierdzonymi ogólnikami, niesprawdzonymi informacjami albo, co gorsza i o zgrozo...plotkami. Przyznaję, że do mnie też docierają te powiastki o „pisowskim przegięciu” we władzach SDP. Ja tej informacji nie sprawdzałem i nie chcę się wypowiadać jednoznacznie. Ale jak widać mój interlokutor też nie podaje skąd o tym wie ? To po co odwoływać się do takich „komunałów” ? (tu się kłania brak profesjonalizmu). Czy nie ważniejsze jest to, że owa „góra” w SDP nie sprzeciwia się pisaniu tego, co się chce, jak się chce i popieraniu kogo się chce ? A jak będzie wprowadzana jakakolwiek cenzura, autocenzura, czy wewnętrzna cenzura, wtedy od razu bardzo głośno krzyknę „sprawdzam !”-kim i skąd jesteście ? Poza tym w SDP są osoby o różnych poglądach (to wiem na pewno, bo sprawdzałem, tu się kłania profesjonalizm) i jak widać nikt mi kajdanek nie nakłada, czy nie wciska knebla do gęby. Spierajmy się pięknie, a nie jak w czasach tamtej partii-nieboszczki (której nazwę wymienia intelokutor), gdy trwała „nawalanka” pod dywanem i co jakiś czas ktoś wylatywał jako przegrany, czy odrzucony. W SDP są obecnie tacy, śmacy i owacy (piszę to z pewną felietonową przekorą, ale z pełnym szacunkiem) i niech każdy śmiało wygłasza swoje poglądy. I czy nie lepiej się spierać w takiej różnorodności, czy od razu „wiać” z pokładu: bo skoro oni są tacy, to tu wolności nie ma. Hej kolego ! Guzik prawda ! Tu dopiero zaczyna się bal na pokładzie: powalczmy ciętym słowem, a nie wiejmy jak szczury, choć okręt i tak nie tonie. Panowie dziennikarze profesjonaliści: więcej rozwagi i odwagi.
Właśnie dlatego tak się zacząłem czepiać profesjonalizmu dziennikarzy, bo odchodzący ze stowarzyszenia mówili: „nie do takiego SDP wstępowałem, co się stało z SDP, to już nie moja bajka”. I dalej nic. Żadnego racjonalnego uzasadnienia. Jak jesteś dziennikarzem, to nawet jak występujesz pokaż, czy masz rzeczywiste powody ? Jak Ci coś przeszkadza, to nazwij to jednoznacznie, przedstaw o co Ci chodzi ? A jak chodzi Ci o nic „null”, to sam pokazujesz jakim byłeś i jesteś profesjonalistą. Wspomniana przez interlokutora SDP w czasach tamtej jedynie słusznej partii zapisało wspaniałą kartę w historii polskiego dziennikarstwa. Właśnie w czasach oficjalnej cenzury, „pilnowaczom” z Mysiej, dyktatury proletariatu i medialnego jednak udawało się wyrąbać kawałek wolności. Dlaczego mamy się teraz poddawać ? Tak, nie poddawajmy się. Czy nieodłączną cechą pełnego dziennikarstwa nie jest wpychanie się, nawet, gdy nas nie chcą ? Czy nie uczono nas, jak Cię nie wpuszczają drzwiami, to pchaj się oknem ? Dziennikarz „ciepła woda w kranie”, to żaden dziennikarz.
Mamy kapitalizm. Każdy ma mieć swój własny rozum i kierować się swoimi racjami i przekonaniami. Wyżej wymieniony interlokutor, jak i wielu „wiejących” teraz z SDP chciałoby, by ktoś im powiedział, co teraz będzie, a może jak się zachowywać. Nic z tego. Nikt nie poda niczego na tacy. Trzeba myśleć samemu. To nie czasy tamtej partii-nieboszczki.
A robota chyba się akurat zaczyna i nikt z „ciepłą wodą” nie ma czego szukać. Wracam (18.01. wieczorem) ze spotkania „Kryzys mediów publicznych-uwarunkowania” z dr hab. Zbigniewem Anculewiczem z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Mamy już małą ustawę medialną (tak naprawdę, to chodziło usunięcie dyrektorów-„stołkowiczów” jednym cięciem). Mówią, że jest już gotowy projekt dużej ustawy medialnej tej właściwej. Ma wejść w życie 1 lipca 2016 r. I co z tym prawem ? Dr Z. Anculewicz dużo mówił o prawnych uwarunkowaniach i o tym, że w mediach publicznych nikt prawa nie przestrzega. Ba, wykładowca zastanawiał się, czy dyrektorzy poszczególnych programów w telewizji i radiu czytali w ogóle ustawę o mediach publicznych ? A jak podkreślał to, co to jest misja publiczna jest bardzo ściśle określone w art. 21 ust. 1: „Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”. Śmieszne, czy prawdziwe ? „Pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością” Już widzę ten uśmiech na ustach wielu. Kto tego, szczególnie w ostatnich 8 latach przestrzegał ? Naukowiec potwierdzał, że prawo sobie, a codzienna praktyka telewizyjna na „na swój szcziot”. Ale jeszcze ciekawsze są zapisy w tym samym art. 21 ust. 2 i poniższe, poszczególne punkty:
„2) rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą;
3) sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii
publicznej;
4) umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez
prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i
krytyki społecznej;
5) służyć rozwojowi kultury, nauki i oświaty, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego dorobku
intelektualnego i artystycznego;
6) respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki;
7) służyć umacnianiu rodziny”
Po co nowa ustawa medialna ? Po co tyle zachodu, wysiłku, „burzy” w mediach, że to będzie nowe, lepsze, czyli media narodowe ? Wypada szczególnie śledzić prace nad tą ustawą, by nikt nam nie wrzucił zapisu z którym trudno będzie stosować zasady demokratyczne. Gdy zapytałem wykładowcę, specjalistę od mediów jakie zapisy w projekcie nowej ustawy będą gwarantowały, chociażby to, co jest i co obowiązuje do dziś nie wiedział. I nie odpowiedział. Za to podkreślał, że do tej pory był obowiązek „ścisłego” stosowania tychże zapisów z art. 21. A tu „rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń”, „sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej”, „umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”. Dr hab. Z. Anculewicz specjalnie podkreślał podczas wykładu kilka razy, iż prawa medialnego nikt w mediach: telewizji i radiu nie przestrzegał i nie szanował. Nie musiał o tym mówić, bo sami o tym aż nadto wiemy.
Ale to ostatnie: „wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”. Dlaczego go nie wykonywaliśmy i nie wykonujemy ? W tym także Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Dlaczego pozwoliliśmy by tak długo wciskano nam „kit i ciemnotę” ? A może wola jest, ale brakuje odpowiednich mechanizmów prawnych, które by to prawo do kontroli i krytyki społecznej umożliwiało. Warto się nad tym zastanowić już teraz, byśmy znowu nie byli zaskoczeni. I niech nikomu nie wydaje się, że jak partia polityczna mówi o wolnych mediach, obiektywnych i rzetelności dziennikarskiej, to tak od razu musi być i będzie. Dopiero teraz zaczynają się właściwe zadania dla całego środowiska dziennikarskiego (bez tych, którzy przedwcześnie stchórzyli, podając „mętne” powody), organizacji i stowarzyszeń dziennikarskich, w tym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Nikt nam nie poda gotowego dania na tacy. Bo mądrego myślenia i zdrowego rozsądku nigdy na żadnym etapie nie tylko dziennikarzom nie powinno zabraknąć. Wszak mamy być profesjonalistami.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprzewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
