Media, nie tylko elektroniczne, skrzętnie notują, kto odchodzi, a kto przyszedł do telewizji publicznej. Przeciętny widz jest tym już jednak znużony, chętniej usłyszałby o tym, co go gnębi na co dzień.

  Dziennikarze lubią zajmować się własnym środowiskiem. Zwłaszcza, kiedy „wiatr wieje z innej strony” i zwalniani są szefowie mediów publicznych. Są jednak w Polsce ważniejsze sprawy do przedstawienia. A na te niektórym serwisom informacyjnych jakby ostatnio nie starczało siły i czasu.

 Najpierw przez wiele dni niemal każde wiadomości w radiu i telewizji zaczynały się od mantry pt. co słychać w Trybunale Konstytucyjnym. Potem – mówiono ciągle o tym, za co skarciła nas Komisja Europejska. No i o zmianach na wizji w publicznej, podobno, TVP. Jako widz uzależniony od serwisów wiadomości szukam ciekawszych i ważniejszych doniesień, ale by się to udało, muszę zmieniać wiele kanałów i uzbroić się w cierpliwość. Dla odpowiedzialnych za zestaw wiadomości na antenie nie liczy się bowiem taki błahy temat jak choćby, jak pomóc wyjątkowo zadłużonej gminie Ostrowice na Pomorzu, której grozi likwidacja czy np. szokujące emerytury prokuratorów wojskowych, o których napisał jeden z tabloidów. Tymczasem, moim skromnym zdaniem, od poprawy całości pracy medialnych ekip, które zaczynają rządzić w publicznych mediach zależy sukces telewizji i rozgłośni radiowych (tu jest zresztą trochę lepiej). Nie samym Trybunałem i listą obecności prezenterów TVP żyje człowiek!

 Co gorsza, na odchodzących z telewizji „gwiazdach” skupiają się również niektóre tytuły prasowe. Jakby ich życiorysy były najważniejszym tematem, który mają czytelnikom do przekazania. Nie tylko mnie nie interesuje jednak, jak bardzo cierpią Hanna Lis czy Piotr Kraśko pod odejściu z Woronicza. Wolałabym usłyszeć i poczytać o inwigilacji dziennikarzy badających aferę taśmową czy o tym, co się dzieje w świecie. Bo żeby dowiedzieć się, jak minął dzień w krajach sąsiednich i tych bardziej odległych, muszę zwykle czekać do wieczornego programu Grzegorza Dobieckiego w Polsat News lub szukać informacji online w zagranicznych serwisach. Dla polskich mediów publicznych bowiem świat jakby przestał istnieć. Tylko zamachy terrorystyczne przebijają się czasem przez wieści z własnego, medialnego grajdołka. Co tam lawina we francuskich Alpach czy poczynania samozwańczej milicji obywatelskiej w USA. Nasze media korespondentów mają głównie w Brukseli i okolicach.

 Czekam zatem nie tylko na wymianę tych, których spotkam na wizji, ale na ciekawsze materiały, dzięki którym dowiem się czegoś innego niż u prywatnej konkurencji. Tylko wtedy nie zmienię kanału i zacznę regularnie oglądać w całości publiczne wiadomości. O Trybunale, europejskiej kontroli i zwolnieniach w TVP już bowiem wiele razy słyszałam. Dość samozachwytu i samokrytyki, Panie i Panowie. Pora wyjrzeć za okno. Do roboty!

Ewa Łosińska

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl