„Komisja Europejska rozpoczyna szczegółową kontrolę spornych reform w Polsce dokonanych przez narodowo-konserwatywny rząd – czytamy we Frankfurter Allgemeine. - Kraj mógłby nawet utracić swoje prawo do głosowania. Premier Szydło mówi o zagranicznych oszczerstwach”.
Jak informuje gazeta powołując się na w-ce szefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa: „Nie chodzi o to, aby oskarżać Polskę, lecz o to, aby wspólnie rozwiązać problem. Jest to pierwsza poważna sprawa, gdzie z przedłożonych informacji miałoby wynikać, że uregulowania konstytucyjne nie są przestrzegane, a sam rozwój wydarzeń w Polsce daje powody do troski o praworządność w tym państwie”.
Zdaniem Spiegel Online Komisja Europejska wywiera presję na Polskę. Gazeta podkreśla, że „Bruksela w sporze z nowym rządem w Warszawie rozpoczyna po raz pierwszy kontrolę praworządności w kraju członkowskim”.
Jednak według Abendzeitung Muenchen nie wszyscy widzą Polskę i jej reformy w jednakowy sposób.
„Przewodniczący Delegatury w Bundestagu Norbert Roettgen ostrzegł przed zaszkodzeniem stosunkom z polskim partnerem. Dewizą powinno być rozmawiać, zamiast grozić – słowa polityka CDU przytacza Niemiecka Agencja Prasowa. - Należy unikać wszystkiego, co nas w Europie antagonizuje i dzieli, w obecnej i tak trudnej sytuacji w UE".
Roettgen skrytykował także przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza (SPD), który powiedział o putinizacji polityki w Polsce. Stwierdził, że „taka wypowiedź może zaszkodzić stosunkom w UE, zanim jeszcze rozpocznie się dialog z Komisją”.
Podobnie krytycznie wypowiedziała się szefowa frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim Rebecca Harms.
„Polska nie ma nic wspólnego z Rosją Putina. Rząd powstał w wyniku wygranych uczciwie wolnych wyborów” – czytamy na portalu RedaktionsNetzwerk Deutschland.
Z kolei Prezes Niemieckiego Towarzystwa Wiedzy o Europie Wschodniej odrzuca możliwość sankcji UE w stosunku do Polski. W środowym (13.01)wywiadzie dla Mannheimer Morgen powiedział, że „Komisja Europejska powinna poważnie porozmawiać z rządem w Warszawie”.
„Były przewodniczący Delegatury w Bundestagu ostrzegł niemieckich polityków, by nierozważnymi reakcjami nie dolewali oliwy do ognia. W ten sposób bowiem będą działać tylko na korzyść prezesa narodowo-konserwatywnego PiS Jarosława Kaczyńskiego” - twierdzi Abendzeitung Muenchen.
Iza Małkowska
