W Niemczech wciąż rośnie zamieszanie wokół sylwestrowych wydarzeń, podczas których w kilku miastach molestowano, gwałcono i okradano kobiety. Najpierw mieszkańcy Kolonii wyszli na ulicę i w akcji protestacyjnej pod ratuszem domagali się poszanowania praw kobiet oraz lepszej ochrony obywateli, zwłaszcza w obliczu ryzyka przemocy seksualnej. Teraz odwołano szefa policji w Kolonii.

Sex-mobbing w Kolonii” – grzmi niemiecki portal „Berliner Kurier” i informuje: „Szef resortu spraw wewnętrznych Landu Północna Nadrenia-Westfalia Ralf Jaeger przeniósł kolońskiego szefa policji Wolfganga Albertsa w tymczasowy stan spoczynku. W ten sposób wyciąga konsekwencje ze skandalicznego przebiegu zdarzeń podczas nocy sylwestrowej w Kolonii”.

Albertsowi zarzuca się świadome tuszowanie informacji dotyczących pochodzenia sprawców sylwestrowych zajść w mieście. Jako powód takiego zachowania „Berliner Kurier” sugeruje przesłanki polityczne. Z kolei swoje postępowanie Jaeger tłumaczy koniecznością odzyskania zaufania opinii publicznej, która - zdaniem szefa resortu – ma prawo wiedzieć, co wydarzyło się w noc sylwestrową, kim są sprawcy i jak w przyszłości ustrzec się przed podobnymi wydarzeniami.

Czy zaufanie to uda się odzyskać? Po tym, co pisze www.n-tv.de łatwo raczej nie będzie. Według portalu, który cytuje „Die Welt am Sonntag”, policjanci z Kolonii pełniący w czasie zdarzenia służbę przy dworcu głównym, stwierdzili, że najistotniejsze dane pochodzące od ich kierownictwa policji dotyczące zdarzenia są nieprawdziwe.

Szef policji kolonii Wolfgang Alberts utrzymywał we wtorek, że sprawcy pozostają nieznani – pisze www.n-tv.de, powołując się na „Kölner Stadtanzeiger”. - W rzeczywistości policjanci twierdzą, że około 100 podejrzanych o dokonanie czynu zostało skontrolowanych, a w stosunku do kilku z nich zastosowano areszt. Według tych danych można stwierdzić, że jedynie nieliczni z nich to przybysze z Afryki Północnej. Ogromna część kontrolowanych to Syryjczycy, a większość z nich dopiero niedawno przyjechała do Niemiec. Przedłożyli do kontroli dokumenty wystawione przez biura, gdzie składa się wnioski o azyl”.

Według policjantów nieprawdą także jest, że celem napastników na pierwszym miejscu miało być okradanie kobiet. A taką tezę zdaniem „Die Welt am Sonntag” usilnie starało się przedstawić szefostwo kolońskiej policji.

„Priorytetem tych w większości arabskich sprawców były seksualne czyny karalne lub też, z ich punktu widzenia, rozrywka seksualna” – informuje www.n-tv.de i wyjaśnia, że grupy mężczyzn okrążały ofiarę, po czym zacieśniały krąg, aby wykorzystać ją seksualnie.

Według doniesień portalu, który cytuje „Kölner Stadtanzeiger” „już w pierwszym wewnętrznym meldunku policyjnym noworocznego poranka , tzw. WE-Bericht (Ważne wydarzenie) dyżurny kierownik zespołu policji miał celowo przemilczeć pochodzenie kontrolowanych mężczyzn, pomimo nalegań kierownika akcji sylwestrowej, aby uwzględnić ten fakt w dokumencie”.

Powód? Miał uznać to za „politycznie drażliwe”. Właśnie m. in. ten raport został przedłożony rankiem 1 stycznia 2016 komendantowi kolońskiej policji Albertsowi.

Co ciekawe, po zwolnieniu Wolfganga Albertsa ostrej krytyce poddano Ralfa Jaegera, szefa resortu spraw wewnętrznych Landu Północna Nadrenia -Westfalia, który właśnie... przeniósł w stan spoczynku Albertsa. Jak podaje portal pnp.de powołując się na „Koelner Anzeiger”: „Opozycja w Landtagu zarzuca Jaegerowi, że zbyt późno zareagował na problemy oraz, że sprawy dziejące się w innych miejscach na terenie landu wymykają mu się spod kontroli. Szef CDU landu NRW Armin Laschet zarzuca Jaegerowi bagatelizowanie czynów karalnych. Według niego tzw. "No-Go-Areas" oraz tereny bezprawia istnieją także w innych częściach landu NRW. Z kolei szef frakcji FDP krytykował, iż przez cały tydzień minister Jaeger przyzwolił, aby zarówno niejasne, jak i zupełnie nieprawdziwe informacje na temat zdarzenia w Kolonii trafiły do opinii publicznej. „Partia Piratów” domaga się dymisji ministra”.

Czy sytuacja w Niemczech wymyka się spod kontroli? Trudno wyrokować, szczególnie czytając informacje, jakie 8 stycznia zaserwował www.fokus.de przedstawiając zdjęcie kartki, jaką policja znalazła przy dwóch podejrzanych zatrzymanych na tyłach dworca głównego w Kolonii. Na kartce napisano min. słowa tj: „zabiję ją", "pierdolić", "duże cycki". Mężczyzn tych puszczono wolno.

Z pewnością Niemcy mają teraz ogromny problem, którego nie da się już zamieść pod dywan. Czy dadzą radę?

Iza Małkowska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl