Nietrudno zauważyć, że na scenie politycznej pojawił się jeszcze jeden gracz. Właściwie nie ma go w Polsce, ale jest obecny w dysputach i obecnie zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Nie, nie żeby faktycznie ją miał, ale ma być tym obiektywnym obserwatorem, który swą mądrością ma wskazywać, że to jest złe, niewłaściwe i tak naprawdę, to co my robimy w tym kraju ? Napisałem „w tym”, bo chodzi o odwoływanie się opozycji, czy wręcz grup opozycyjnych i różnych komitetów obrony tego i tamtego (tu można wpisać każde określenie, bo i tak to nie ma znaczenia) do opinii publicznej na Zachodzie, różnych instytutów, ciał, organizacji. Czyli jak to się mówi „opiniotwórczych”. Tak jak w niedawnej dyskusji w „jedynce” pani redaktor ze Zbigniewem Ziobro, ministrem sprawiedliwości. Prowadząca wcale nie chciała się dowiedzieć, co zamierza i myśli członek rządu. A jak już coś powiedział, to zdziwiona podkreślała: „no tak, ale na Zachodzie mają inne stanowisko, negatywnie nas oceniają, co my robimy z tą demokracją, przecież to zamach na demokrację, brak poszanowania praw obywateli”. I tak w kółko Macieju. Nie chodzi mi o to, że pani redaktor nie próbowała podjąć polemiki, ale od razu odwoływała się do owego „mitycznego” Zachodu, co oni po nas pomyślą, a w ogóle to z zielonej wyspy, staliśmy się jakimś zielonym ludzikiem ? (Wańkowicz wyraźnie przestrzegał przed używaniem „jakiś”, bo to przecież nic konkretnego nie mówi, ale w tym kontekście świetnie pasuje do bliżej nieokreślonej, ale za to zadętej akcji powoływania się i odwoływania do „Zachodu”. I ukazuje, że samemu nie ma się rzeczowych argumentów). I jeszcze dziwactwem w Europie.
Zresztą na „oną” opinię Zachodu zaczęła się gremialnie odwoływać opozycja. Albo zabrakło je samej argumentów, albo sama nie potrafi sformułować trafnych zarzutów, albo po prostu jest taka słaba ? Lub nie chce przyznać, że nie wszystko było cacy przez ostatnie 8 lat i wiele, a nawet bardzo wiele trzeba naprawić. Tak. Po prostu naprawić. I to jest właśnie normalne i demokratyczne. A na pewno nie jest wywalaniem demokracji do góry nogami. Bo tak to się utrwala w tej chwili w retoryce przyjętej przez opozycję wszelkiej maści.
Otóż należy natychmiast sprostować to nagłe, wielkie zainteresowanie Zachodu Polską i naszymi sprawami. Nie nam się nie wydaje, iż naprawdę się tak nami bardzo interesują. I czas po temu by opozycja przestała się powoływać na argument, który w tej sytuacji wcale nie powinien mieć zastosowania. A przynajmniej, nie w takiej skali. I nie zastępować własnych zarzutów (o ile są) i własnej myśli (nie będzie, że nawet politycznej) o ile w ogóle jest ?
Każdy z nas ma zapewne wiele kontaktów z partnerami na Zachodzie i sam potrafi ocenić jak tam nas naprawdę postrzegają. I czy naprawdę interesują się sprawami kraju nad Wisłą. Chyba, że ktoś nagle zacznie podnosić larum o zagrożeniach, czy niszczeniu demokracji. To wtedy faktycznie odzywają się „właściwie” gremia, ale tylko po to by powtarzać za naszymi bohaterskimi opozycjonistami, jak to źle między Odrą, a Bugiem. I nic więcej. Nikt tam tuż za Odrą i dużo dalej nie chce głęboko i prawdziwie wchodzić w nasze sprawy. Co najwyżej jest to obojętność, jeśli nie traktowanie Polski jako partnera niższej kategorii. I niech nikogo nie zwiodą stanowiska Donalda Tuska, czy Elżbiety Bieńkowskiej, czy powtarzanie jak to się liczymy. Bo to tworzy jedynie złudzenia i nic więcej.
Nie tak dawno Georg Dietrich, niemiecki przedsiębiorca z Offenburga zaprosił 150 osób z Olsztyna na spotkanie w Niemczech z okazji 30-lecia kontaktów między nami jako miastami partnerskimi: „Partnerstädte”. Zrobił to dla autentycznego potwierdzenia, jak sami obywatele potrafią tworzyć mosty bez udziału polityków. I tu jest faktyczne zrozumienie i prawdziwe zainteresowanie sprawami zwykłych obywateli po obu stronach granicy.
Zaproszono nas też do Europarlamentu, do jego drugiej siedziby we framncuskim Strasburgu (bo to od Offenburga po drugiej stronie Renu), a jest jeszcze jedna jest w Brukseli. Niemiecki eurodeputowany Erich S. Schüler, specjalista od polsko-niemieckich stosunków: „Polnische-Deutsche Beziehungen” w odpowiedzi na pytanie o Europę A z Niemcami i Francją i Europę B m.in. z Polską stwierdza: „Unia powstała dzięki determinacji Niemiec i Francji, te państwa są jej motorem. O sile Unii stanowi to, że Niemcy i Francja mówią jednym głosem i zdążają do jednego celu. Nikt nikogo nie kategoryzuje. Ale te państwa są naprawdę najważniejsze w Unii”.
Czyli bez ogródek odpowiedział zwykłym obywatelom tej samej przecież Europy, że oni tak naprawdę się nie liczą. Inny zupełnie mieliśmy odbiór w kontaktach ze zwykłym Niemcem. Nie po to ojcowie-założyciele utworzyli Unię, by teraz ktoś im mieszał, zmieniał reguły gry, czy mówił, co jest właściwe, a co nie. To oni są od narzucania swojego zdania w Europie równych praw i mówienia jak ma być i jak należy rozumieć demokratyczne zasady Europy. Koniec kropka. Nie bądźmy aż tak naiwni, że nagle na Zachodzie przejrzeli na oczy i zaczęli się nami właściwie interesować.
Gdy poważny inwestor samochodowy zastanawiał się, gdzie zbudować fabrykę prestiżowych samochodów, wcale nie chciał tego robić w kraju, który we własnym mniemaniu jest zieloną wyspą. Dodajmy ekonomiczną, gospodarczą, gdzie nie było realnego kryzysu, dużego bezrobocia i tąpnięcia. Postawił swoje warunki i wybrał Słowację, kraj gdzie mu się bardziej opłacało. I to jest to właściwe oblicze „owego” Zachodu. Robią to, co im się naprawdę opłaca. „Opłaca” w pełnym znaczeniu tego słowa.
I tak samo jest z polityką i krytykowaniem Polski. Jeśli to robią, to z podpowiedzi krajowych mądrali i obchodzi ich to na tyle, na ile da się to wykorzystać dla swoich celów, czy też własnej retoryki politycznej. Polska i zmiany w niej w ogóle ich nie obchodzą, no może tyle, co letnia woda w kranie.
Ale są w Polsce ludzie i siły, którzy na tej naiwności chcą budować własne credo. Tyle, że nie dostrzegli, że Zachód i tak stoi odwrócony tyłem. I do nich i do spraw Polski. Wciąż jesteśmy dla nich bardziej zielonymi ludzikami niż liczącymi się partnerami.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
