12 i 13 grudnia br stacje telewizyjne miały zapewne dużą oglądalność - ulicami stolicy przeszły dwie manifestacje. 12 grudnia demonstrowali „obrońcy demokracji” spod znaku KOD (trafne rozwinięcie skrótu: „Komitet Obrony Draństwa”!), zaś 13 grudnia, w 34 rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego – ci, którzy wciąż wspierają ideę „Solidarności” z lat 1980 - 81 oraz przemiany w Polsce po 25 października br. No cóż – powie jakiś obserwator – jest podział w społeczeństwie, to są i różne manifestacje, różne marsze. Niestety to tylko część prawdy. MY manifestowaliśmy przeciw NIM, to znaczy przeciw kłamstwu o zamachu nowej władzy na demokrację, gdy bezstronny obserwator musi przyznać, że dziś próbuje się demokrację w Polsce odbudować po blisko dekadzie gwałcenia, łamania podstawowych zasad demokracji, po blisko dekadzie pogardy dla demosu, czyli normalnych obywateli, przez lewacko-liberalno-agenturalne środowiska PO, SLD, PSL, Służb Wszelakich, wreszcie różnych przybudówek i wypustek antypolskich (z których dziś mamy twór o nazwie Nowoczesna.pl). To MY.

A ONI?

ONI manifestowali w obronie swych apanaży, wpływów i różnych innych „Akcji-Obligacji”. W obronie posad swych dzieci, żon i kochanek. ONI manifestowali przeciw temu, że demokracja wydała werdykt inny, niżby ONI sobie życzyli.

ONI są dziś jak tow. Gomułka, który w 1946 r., po wstępnym spacyfikowaniu sił antykomunistycznych drogą zbrojnego i UB-eckiego uderzenia, oświadczył, że „raz zdobytej władzy nigdy nie oddamy”. Tak, ONI – Platforma, środowiska liberalne, powyginane w „chińskie 66” relikty ROAD, UD, UW czy KLD, kręgi wielkiego pieniądza z bliższego i dalszego Zachodu – oni wszyscy uważali do 25 października, że władza im się należy, więc muszą ją mieć.

Czy to cała prawda? Niezupełnie. Bo co innego protest w Parlamencie, a co innego wyjście na ulicę, co innego polityczna „zadyma”, a co innego „kryterium uliczne”. Po co ci KOD-owcy wyszli na ulicę?

Odpowiedź może być tylko jedna: wyszli, żeby zobaczyły ich kamery zachodnich telewizji, stacji, które w Polsce mają dziś eldorado, bo tu się wciąż „coś dzieje”. Stacji wreszcie, które niemałe pieniądze asygnują na przekaz „porządek nie panuje w Warszawie”. Ten przekaz ma dotrzeć do rządów ich państw: do Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji, Danii i gdzie tam jeszcze. A gdy dotrze – stanie się podstawą „narracji” w stylu: w Polsce dokonuje się zamach na demokrację, nacjonaliści i faszyści próbują zawrócić Polskę z drogi przemian, w Polsce szerzy się faszyzm i antysemityzm itd. itd.

Więc manifestacja z 12 grudnia była typową „pokazuchą” dla zachodnich ośrodków politycznych i finansowych. Bardzo to skuteczne: siedzi sobie taki Belg, Niemiec czy Szwed w fotelu, patrzy – a tu tłumy manifestują w obronie demokracji w Polsce. „No no” – pomyśli sobie. A jeśli przypadkiem jest dziennikarzem lub analitykiem – zaraz potem siądzie do komputera i wysmaży kolejny polityczny paszkwil.

A Marsz Wolności i Solidarności z 13 grudnia? On był dla nas, dla Polaków. Zachodnie stacje pewnie mniej się nim interesowały. Bo i po co pokazywać 100 tys. ludzi z białoczerwonymi flagami? Uśmiechniętych, zjednoczonych? Po co? Jeszcze by sobie ten i ów mógł pomyśleć, że może te wszystkie antypolskie „narracje” to kłamstwo i manipulacja…

Nie oglądałem w te dni telewizji. 12 grudnia miałem inne zajęcia, a 13 byłem oczywiście na Marszu. Ale wieczorem w różnych kanałach to i owo zobaczyłem. Zobaczyłem więc, że wraca stara metoda propagandowa z lat 70. i 80.: NASZ marsz pokazywano jako rozproszoną grupkę źle ubranych prostaków, nie umiejących się wysłowić lub ujadających głośno; ICH marsz był pokojowy, same dobrze ubrane elity tam szły, a hasła były słuszne jak diabli.

Czyli co – wraca stare?

Nie, to STARE po prostu nigdy po ’89 roku stąd nie wyszło. 25 lat III RP to ćwierć wieku umacniania się STAREGO, by przy władzy pozostać na zawsze.

Na szczęście trochę im nie wyszło…

Więc cieszmy się, Kochani, że tak się stało.

Bóg znów się rodzi.

Niech wroga MOC truchleje.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl