Tydzień temu napisałem, że nowa ustawa medialna autorstwa PiS zbliża się do nas z prędkością światła. Może się i zbliża, ale niestety nic nie widać, bo jej autorzy okryli ją mgłą tajemnicy.
W ostatni wtorek SDP zaprezentowało wynik prac naszego specjalnego zespołu ds. reformy mediów publicznych. Zespół, powołany na mocy uchwały Zjazdu Programowego, przygotował zestaw naszych oczekiwań i propozycji w kwestii nowych uregulowań prawnych dla mediów publicznych. Przy tej okazji pełnomocnik premiera ds. reformy mediów Krzysztof Czabański miał przedstawić projekt rządowy. Niestety nie przedstawił. Na dodatek stwierdził, że nie potwierdza żadnych powołujących się na niego medialnych informacji w tej sprawie, poza autoryzowanymi przez siebie wywiadami.
Jednocześnie minister nie zdementował zapowiadanego terminarza, według którego ustawa mogłaby wejść w życie najpóźniej 1 lutego 2016. Co to oznacza? Że raczej trudno liczyć na poważne konsultacje. Wprawdzie Krzysztof Czabański zapewnił, że jego zespół bierze pod uwagę wszystkie stare, rządowe i społeczne, projekty ustawy, ale to nie to samo co opublikowanie w celu konsultacji własnego projektu. Tymczasem kuluarowe plotki mówią, że możliwe jest przesłanie projektu ustawy do Sejmu jako projektu poselskiego, a nie rządowego, co zwalnia rządowych autorów z obowiązku przeprowadzenia konsultacji.
Po wysłuchaniu propozycji SDP minister Czabański stwierdził, że nasze propozycje i jego zespołu są co do założeń zbieżne w 90 proc. Trudno mi to ocenić skoro o projekcie rządowym wiemy mało i nie mamy pewności czy to co wiemy rzeczywiście się w nim znajdzie. Śmiem w aż taki stopień zgodności wątpić, bo np. autorzy nowej ustawy raczej nie przewidują dużych ograniczeń w emisji reklam podczas gdy nasze stanowisko zakładało, że od reklam powinny być wolne: „jedna z anten głównych TVP, a także w TVP Kultura, TVP Historia, TVP ABC. Polskie Radio nie powinno emitować żadnych reklam w „Jedynce” i „Dwójce”, „PR 24” oraz „Radio Dzieciom”. Zakaz lokowania reklam powinien objąć serwisy internetowe związane z wolnymi od reklam kanałami TVP i PR. Zakaz emisji reklam powinien też objąć regionalnych nadawców radiofonii publicznej.”
Więcej uwag w tej sprawie na sdp.pl http://sdp.pl/felietony/12118,raz-na-ludycznie-czyli-tygodniowy-przeglad-medialny-andrzeja-kaczmarczyka,1449504288
Są też i inne ważne kwestie w naszym projekcie i oczekiwanym rządowym, które zdają się poważnie różnić. Pierwsza sprawa to tryb powoływania nowej Rady Mediów Narodowych (w naszym projekcie roboczo nazwanej Radą Mediów Publicznych) i przyszłych jednoosobowych zarządów nowych mediów. Nasz projekt zakłada, że wpływ na wybór miałaby strona społeczna w postaci stowarzyszeń twórczych i dwa ośrodki władzy prezydent i minister kultury. Chodziło o pewne odpartyjnienie procesu wyłaniania składu RMN/RMP oraz mocne włączenie w ten proces strony społecznej.
Według propozycji SDP członków RMN/RMP wybierałby samodzielnie prezydent, ale jedynie (!) z grona osób zgłoszonych przez ogólnopolskie stowarzyszenia twórcze. Gdybyśmy chcieli moglibyśmy ograniczyć lub uniemożliwić zasiadanie w Radzie polityków. Taka Rada w drodze konkursu wybierałaby kandydatów na szefów mediów. Jednak nie doprowadzałaby wyboru do końca. Wybierałaby, po dwóch najlepszych jej zdanie, ale ostatecznego wyboru z pośród tej dwójki dokonywałby minister kultury. Nasza propozycja miałaby szczególny urok, gdyby zachodziło zjawisko kohabitacji. Wymuszałoby to współpracę różnych stron sceny politycznej ze sobą nawzajem i ze stroną społeczną. W sytuacji dzisiejszej dominacji jednego obozu pozostaje jedynie liczyć na wysoką kulturę polityczną decydentów, czyli w naszym kraju na cud.
Tymczasem, sądząc z udzielonych przez pełnomocnika premiera wywiadów, autorzy projektu rządowego przewidują, że skład RMN powoływałby w częściach Prezydent, Sejm i Senat. Takie rozwiązanie jest kopią wyłaniania dzisiejszej KRRiT z wszystkimi jej partyjniackimi wadami. Tu między nami, a zespołem rządowym nie tylko nie ma podobieństwa, ale jest wręcz ideowa przepaść.
Jeszcze mniej wiemy jak miałyby wyglądać według projektu rządowego rady programowe mediów publicznych/narodowych. Przypomnę, że obecnie na 15 członków każdej rady programowej, aż 10 to przedstawiciele partii politycznych! My i tu chcielibyśmy, aby odchudzone rady, ale za to z większymi uprawnieniami, wyłaniane były jedynie z pośród kandydatów stowarzyszeń twórczych.
To właściwie tyle co do wątpliwości na temat zbieżności, które mogą się okazać rozbieżnościami w owych dwóch projektach. Pewności będziemy mogli nabrać gdy już wreszcie poznamy projekt rządowy (czy też poselski).
Na koniec odsyłam do tekstu źródłowego, czyli do naszego dokumentu: „Propozycje regulacji opracowane przez Zespół SDP ds. reformy mediów publicznych”. http://sdp.pl/informacje/12131,propozycje-regulacji-opracowane-przez-zespol-sdp-ds-reformy-mediow-publicznych,1449672547
