Nowa ustawa medialna zbliża się do nas nieomal z prędkością światła. Ciekawe co z tego będzie, bo jak wiadomo pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, natomiast raczej nie bardzo w ustawodawstwie?

            Jeszcze sześć tygodni temu współautorka nowej ustawy, były członek KKRiT oraz posłanka Barbara Bubula informowała (chyba z pewnym żalem), że ustawa medialna jest dla PiS bardzo ważna, ale nie priorytetowa. Trzy tygodnie temu wicepremier Piotr Gliński mówił już, że reforma mediów będzie gotowa za 3 – 6 miesięcy. Tymczasem tydzień temu wiceminister kultury i pełnomocnik rządu ds. reformy medialnej Krzysztof Czabański ujawnił wirtualnymmediom.pl termin wejścia w życie nowej ustawy: „nie później niż od 1 lutego 2016 roku” (!). Wczoraj zaś portal poinformował, że projekt ustawy ma trafić do Sejmu już w tym tygodniu.

            Trzeba przyznać, że PO, która „chciała” znowelizować jedynie fragment ustawy dotyczący finansowania mediów publicznych, zapał miała taki, że nie zdołałaby tego zrobić nawet gdyby rządziła do końca świata i jeden dzień dłużej. PiS zabrał się za to w iście sprinterskim stylu, tym bardziej, że w dniu zwycięskich wyborów teczka z nowymi ustawami, którą w telewizji z takim przekonaniem prezentowała przyszła pani premier była… pusta. Ciekawe jak przy takim tempie będą wyglądały konsultacje społeczne i sejmowe prace nad ustawą?

            Staram się śledzić wiadomości o pracach nad medialnymi zmianami. Mam obawy czy naprawa finansowania mediów publicznych nie będzie największym sukcesem i zarazem największą klęską tej regulacji. Jednym z celów wprowadzenia powszechnej opłaty audiowizualnej miało być odkomercjalizowanie mediów publicznych, a w szczególności TVP. Zapewnienie jej takich środków, żeby dochody z reklamy jedynie wspierały budżet. Minister Czabański mówi, że spodziewany dochód z opłaty audiowizualnej ma wynieść 1,5 mld zł. Tymczasem bynajmniej nie wrogi PiSowi b. prezes TVP Andrzej Urbański, sceptycznie przypomina w wirtualnychmediach.pl: „Za mojej prezesury finansowanie TVP wynosiło 2,3-2,5 mld, a jeszcze było Polskie Radio i rozgłośnie regionalne, które były oddzielnymi spółkami. Z tej zakładanej obecnie kwoty 1,5 mld zł nie da się sfinansować mediów publicznych”.

            Autorzy nowej ustawy, ze względów politycznych, chcą by nowa opłata nie wynosiła więcej niż 10 zł, czyli połowę tego co obecny abonament. Jednak i tak można wyczuć ich obawę, czy obywatele to zaakceptują. Zwłaszcza ci, którzy abonamentu i tak nie płacą. Moim zdaniem to nieskuteczne i szkodliwe rozwiązanie. Próby przekonania wszystkich Polaków, że nowe Media Narodowe to dobro samo w sobie, nie będą skuteczne. Znacznie lepiej byłoby (nawet przy nieco wyższej opłacie) zaoferować obywatelom coś konkretnego i jakże pożytecznego dla tych narodowych mediów. Tym czymś mogłoby być zupełne uwolnienie od reklam przynajmniej jednej z głównych anteny TVP i całej radiofonii (!). Czy przebojową przecież większość parlamentarną będzie stać na taką śmiałość?

            Z zapowiedzi wynika, że nie, choć chciałbym się mylić. Tym bardziej, że z tej części, która przypadnie TVP z owego 1,5 miliarda, telewizja (już Narodowa) będzie miała finansować też przynajmniej jedną, dużą, kinową, a więc kosztowną produkcję historycznego filmu rocznie. Coś mi się zdaje, że Narodowa TV będąc zmuszona zarobić nie tylko na siebie, ale i na filmową politykę historyczną nie zrezygnuje z chłamowatych show, bo jej nie będzie na to stać. A jak tak, to znaczy, że zamiast TV Narodowej będziemy dalej mieli Telewizję Ludyczną, a jedyną różnicą w stosunku do TV z przydomkiem „publiczna” będzie… ściągalny z PITem nowy abonament. Nowy, ale nieakceptowany jak stary.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl