Jarosław Gugała jaki jest – każdy widzi. Ale w czasie rozmowy w Polsacie z posłami- Panem Sellinem (PiS) i Panią Wielgus (Nowoczesna) wygłosił zdanie być może prorocze: „wszyscy musimy w tym kraju się zmieścić”. Inaczej – dyskutujmy, kłóćmy się nawet, ale i tak zasiądźmy w jednej ławie.

            Szkoda, że przez ostatnie 8 lat jedni zasiadali na niej dwiema „półkulami” nie zostawiając nawet troszeczkę miejsca dla politycznych adwersarzy. I teraz się boją, że zmiany będą radykalne.

            Ano zobaczymy. Na razie uzurpatorzy do rządzenia głównym strumieniem nie zauważają nawet aktywności prezydenckiej, tolerują chamstwo i wzbudzają politowanie nadmierną aktywnością prezenterów, którzy z groźno-głupimi minami besztają przez telewizyjne okienko nową władzę. Szef „Woronicza” kombinuje dokooptowanie dwóch zastępców - najlepiej by byli prawicowi. To argument by pozostać na stołku.

            Ale daremne żale, próżny trud. Wystarczy. Stajnia Augiasza będzie wymieciona. Miotła się jeszcze struga, ale w końcu się znajdzie. Na telewizyjne ławy na pewno zapraszani będą wszyscy. Tyle że rządzić nie będą posłuszni idioci, przedłużenie ręki partii. Już wykształciło się nowe pokolenie redaktorów i reporterów. Im oddany zostanie głos. Nie wiem czy stanie się to już jutro. Ale stanie się wkrótce z pewnością.

            Do zadawania trudnych pytań wcale nie potrzebne są wrzaski. Ani sroga bruzda na redaktorskim czole. Przeciwnie – łagodnością i spokojem można o wiele więcej uzyskać. Ważne by wywiady były merytoryczne i podbudowane wiedzą. Wrzask i przerywanie wypowiedzi biorą się nie tylko z nieudolności zawodowej, z obawy że wyjdzie na wierzch niekompetencja. Ale – i to przede wszystkim – z chęci zwrócenia na siebie uwagi, z ustawienia się potem w roli męczennika, skrzywdzonego przez nową władzę. Niestety rwetes wokół miernoty służy miernocie. Oczywiście czas szybko leci i wymierzy sprawiedliwość. Na ulicy również zanim łobuza dosięgnie prawo, najpierw należy potraktować go pałą.

            Śledząc wydarzenia denerwujemy się często jaki ten Pan Bóg jest nierychliwy. Złodziej kradnie na chama, obnosi się z tym nawet, a powołani do ścigania chrapią tak głośno, że nie mogą przebić się dzwonki alarmowe. Radiowozy policyjne śmigają nocą pustymi ulicami mijając bez zainteresowania „wódopoje” wytryskujące przy głównych ulicach miasta już co stokilkadziesiąt metrów. Nocna młodzież chleje bezkarnie i prawie za darmo, bo porcja wódeczki kosztuje już tylko 4 zł. Dobrze jest. Rozpijanie by przysporzyć zysków nie wiadomo komu – jest legalne. Dopalacze komponowane coraz bardziej podstępnie. Premier-uciekinier pokrzyczał i sam się swoich gróźb przestraszył. A ci wszyscy, którzy nadal chcą zasiadać na mainstreamowej medialnej ławie tego wszystkiego nie widzą. Nadal są ślepi, nie interesują się najbardziej drastycznymi problemami, dramatycznym losem ludzi. Cukierkowe „dzienniczki” - kraśkowo-lisowe spektakle trwają w najlepsze. Przegrali wybory, ale w ogóle tego nie zauważyli. TVP to nadal państwo w państwie.

            „Posuń no się trochę stary” - rzecze w piosence o CYSORZU „najjaśniejsza Pani”. Autor słów – Andrzej Waligórski dawno już nie żyje, ale jego teksty nadal są aktualne. Posuńcie się koledzy. Najlepiej w lewo, aż na skraj ławy.

            Miejsca w Ojczyźnie jest rzeczywiście dużo. Ale czy koniecznie muszą zalegać przed kamerą o 19:30, w czasie tradycyjnego codziennego łykania wiedzy, ci którzy kłamali – wszystko jedno czy z przekonania czy tylko za pieniądze. Może zróbmy tak: podzielmy się - „Jedynka” dla prawicy (w końcu wygrała wybory), „dwójka” niech zostanie „liberalno-lewa”. Albo 30-minutowy czas „Wiadomości” rozbijmy na dwie „piętnastki”. Albo, albo...

            Albo rozwalmy siekierą telewizorki i przejdźmy na internet. Na pewno dłużej tak być nie może. Panowie Czabański, Kurski – do dzieła!

            30 XI 2015                                                    Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl