Przebojem tygodnia była rozmowa Karoliny Lewickiej z wicepremierem Piotrem Glińskim. Wywiad odbył się w popularnym stylu dociskania polityka/gościa. Ten styl ma swoje telewizyjne zalety. Jest show czyli forma, którą telewizja lubi najbardziej. Natomiast największą wadą tego stylu jest to, że z takiego (lepszego czy gorszego) widowiska niewiele można się dowiedzieć.
W tym wypadku dowiedzieliśmy się, że minister kultury czuł się „jak w pałacu Mostowskich” czyli „przesłuchiwany”, czyli czuł się dyskomfortowo. To akurat gafa, bo programy publicystyczne nie są od tego, żeby politycy czuli się w nich komfortowo. Mogliśmy też zobaczyć, że zgodnie ze swoją opozycyjną przeszłością na przesłuchaniach profesor nie odpowiada na pytania przesłuchującego. Tzn. w 10 minucie przyznał się, że ministerstwo wysłało do Wrocławia pismo z żądaniem powstrzymania premiery w Teatrze Polskim, ale to się nie liczy, bo o tym wszyscy wiedzieli. Natomiast na pytanie o podstawę prawną minister nie odpowiadał z taką wytrwałością, że nawet sama „przesłuchująca” o swoim kluczowym pytaniu zapomniała. W sumie dowiedzieliśmy się, że metodą dociskania niewiele z pana profesora można wycisnąć
Tymczasem dwa dni później prof. Gliński był gościem Jarosława Gugały w Polsacie. Wywiad był prowadzony w stylu ostentacyjnie nienapastliwym. Panowała nieomal senna atmosfera, w której najwyraźniej wicepremier czuł się komfortowo. Tak komfortowo, że do wysłania pisma do Wrocławie przyznał się już po minucie (!) i pomimo tego, że program był krótszy od tego w TVP to zdążono porozmawiać i o wrocławskiej premierze i o pracach nad ustawą medialną. Ja akurat obie sprawy śledzę na bieżąco, więc niewiele nowego się dowiedziałem, ale przeciętny widz mógł dowiedzieć się sporo, oczywiście o ile nie zasnął. Szkoda, że Gugała był do tego stopnia nienatarczywy, że nie zadał ministrowi kultury pytania o podstawę prawną jego teatralnej interwencji, bo może i tego byśmy się dowiedzieli.
Ciekawe też dla mnie było porównanie wywiadu prof. Glińskiego w TVP z wywiadem Krzysztofa Czabańskiego w TV Republika. Minister kultury pracujący nad zmianami w mediach publicznych dość gniewnie zaatakował TVP Info słowami: „To jest program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się zmieni”. Natomiast jego zastępca i pełnomocnik rządu ds. reformy mediów publicznych był łagodny jak baranek. Zaczął do pochylenia się nad trudną sytuacją pracowników TVP poddanych absurdalnemu outsourcingowi i zdecydowanie odmawiał zaatakowania Tomasza Lisa na co najwyraźniej liczyła prowadząca Katarzyna Hejke. Mało tego! Pełnomocnik posunął się do pochwalenia Lisa jako wyrazistego publicysty („wyrazistość u publicysty to zaleta”), i choć wyraźnie dał do zrozumienia, że tak wyrazisty sposób prowadzenia audycji jak Lisa zdecydowanie nie powinien mieć miejsca w TVP, to nieomal zasugerował, że wyrazisty Lis mógłby być mile widzianym gościem przyszłych programów publicystycznych. Niestety Katarzyna Hejke nie zapytała Czabańskiego o innego wyrazistego publicystę czyli Jana Pospieszalskiego. No cóż, nie można mieć wszystkiego.
Swoją drogą to dopiero byłby show. Program prowadzi Karolina Lewicka, a gośćmi są Tomasz Lis i Jan Pospieszalski.
Ponieważ felietony to swoista wersja publicystyki, w której „wyrazistość jest zaletą”, więc na koniec mam coś wyrazistego. Sąd okręgowy właśnie oddalił odwołanie TVN od decyzji przewodniczącego KRRiT. Szef Krajowej Rady nałożył na stacje karę 250 tys. zł ponieważ według niego kilka odcinków „Rozmów w toku” dozwolonych od lat dwunastu zawierało treści niedozwolone dla owych dwunastolatków. Kara została nałożona 2 i pół roku temu i już mamy… nieprawomocny wyrok. W Polsce normalka. Nawet szybko. Oto tytuły niewłaściwych audycji: „Jak imprezuje ćpunka z gimnazjum?”, „Na randkach spotykam samych zboczeńców!” oraz „Po co talent, po co szkoła - ja pozować będę goła!” i cytat z tej ostatniej: (już go podawałem, ale dobrego nigdy dosyć):
Ewa Drzyzga: Ewa w sprawie pozowania nago nie może liczyć na swojego chłopaka, ale ma pełne poparcie swojej mamy, która uważa, że jest to niepowtarzalna szansa na sukces. Poznajmy Stasię… Rozumiem, że z dumą będziesz pokazywała zdjęcia córki na rozkładówce koleżankom?
Gość: Skoro jej się to podoba, czemu nie, niech spróbuje…
(…)
Ewa Drzyzga: Co ci ta rozkładówka da?
Dziewczyna: Mnie kręci głównie pokazać siebie. Chcę się podzielić sobą.
Ewa Drzyzga: Czyli tobie nie chodzi o pieniądze, tylko o szczęście drugiego człowieka?
Dziewczyna: Tak.
Więcej pod adresem
http://www.krrit.gov.pl/Data/Files/_public/Portals/0/stanowiska/2013/decyzja_ukaranie_tvn.pdf
