Można wiele złego powiedzieć o Gazecie Wyborczej. Autor tych słów ma też ma swoją działkę, którą chętnie uprawia. Jednak nie można GW odmówić wyczucia ducha czasu. Była pierwsza z mediów opiniotwórczych, które ruszuły w stronę tabloidu. A obecnie wyciąga ciekawe wnioski z mediów społecznościowych. Nic dziwnego. Pracują tam bystrzy ludzie z poczuciem niejakiego wyobcowania z „tego kraju”, co zmusza do czujności na nastroje i trendy.
Zmiana tabloidowa polegała na zmieszaniu na pierwszej stronie wiadomości błahych i bardzo ważnych. Redaktorzy wyczuli ogólne zgłupienie publiczności wskutek ...końca zimnej wojny. To dało początek równie głupiemu przekonaniu o końcu historii. A skoro historia się kończyła, nie było takiej błahostki, która nie mogłaby przyciągnąć uwagi bardziej, niż kwestie życia i śmierci. Były na pierwszej stronie także informacje poważne, ale pochodziły z mentalności czasów lęku przed zagładą nuklearną. Natomiast wieści frywolne należały do mentalnosci czasów z końca historii i nadjeścia utopii liberalnej. Piszę tu tylko o portalu gazeta.pl bo Wyborczej w papierze nie biorę do ręki.
Styl tabloidowy przejął wróg zacięty gazety, portal wPolityce, ale z dużym opóźnieniem. Co z początku brzmiało jak uderzanie przeciwnika obuchem w potylicę, to po niedawnej przemianie tabloidowej przypomina walenie w łeb ale łagodzone przez masaż mózgu, jaki dostarczają tzw. miękkie wiadomości. A to zgubił się kotek, a to pies odnalazł. A to jakaś gwiazdka puściła sobie bąka intelektualnego, przemieszane na prawej kolumnie z wieściami większej wagi. W jednym portal wPolityce jest pierwszy przed gazetą.pl. Ograniczył długość komentarzy pod artykułami do 200 znaków, wymuszając zwięzłość wypowiedzi niemal jak na Twitterze.
Gazeta od początku wypracowała szczególny ton wypowiedzi, który można ująć w słowach „bywa lepiej lub gorzej ale nic złego się nie stanie, bo Wyborcza jest z wami”. Takie podejście wywodzi się chyba stąd, że GW powstała jako organ narodu skutecznie zbuntowanego przeciw podłej władzy. Ach, to były czasy! Stąd brała się pewność siebie i poczucie wspólnoty. Później, jak wiadomo, wspólnotę diabli wzięli, ale wielu ludziom pozostał nawyk sięgania po Gazetę.
Co dzisiaj oferuje portal gazeta.pl? Nieubłaganą wojnę propagandową z PiS, lecz osłodzoną pewnym podejściem do czytelników. To wersja „.. bo Wyborcza jest z wami” uwzględniająca nawyk z mediów społecznościowych. Jak wiadomo, oparte są na dialogu. Nuże więc gazeta.pl ustawia się w roli osoby w bezpośredniej rozmowie. Np. w tytule wiadomości zadaje pytanie i na nie odpowiada. Jedność z czytelnikiem podkreśla w tytułach słowami „byliśmy tam”, albo „sprawdziliśmy”. Wielu skołowanych ludzi potrzebuje choćby takiej namiastki wspólnoty, w ktorej można mieć zaufanie do drugiego człowieka. A kto ma zaufanie Wyborczej, to już jego problem.
