Dyskusja o przyszłości mediów publicznych rozwija się na naszym portalu. Andrzej Kaczmarczyk nie wierzy w to, że znajdą się publiczne pieniądze na sfinansowanie publicznych mediów, twierdzi również, że PIS nie wie, jak wyłaniać władze mediów. Z kolei Ewa Urbańska uważa, że pozbawienie TVP i Polskiego Radia prawa do nadawania reklam (czyli w istocie ich odkomercjalizowanie) będzie gwoździem do trumny mediów publicznych. A taki postulat wyczytała Urbańska w propozycjach – jak napisała – „reklamowanych” przez Krzysztofa Czabańskiego na portalu niezalezna.pl.

Sięgnąłem więc do tego tekstu. Propozycje ogłoszone przez Krzysztofa Czabańskiego zostały wcześniej przedstawione w dziennik.pl. Cytuję: Krzysztof Czabański powiedział też, że Prawo i Sprawiedliwość zamierza powołać nowe kadry zarządzające mediami publicznymi. Formuła wymiany szefostwa mediów jeszcze nie jest ustalona - dodał. Jak powiedział, PiS opracował już natomiast sposób finansowania mediów. Z abonamentu, który będzie o połowę mniejszy niż w tej chwili, za to będzie powszechnie ściągalny, albo w rachunkach za energię, albo przy PIT-cie - powiedział Czabański. Dodał, że tym którzy nie płacili do tej pory zostanie udzielona abolicja. http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/504016,krzysztof-czabanski-o-przyszlosci-mediow-publicznych.html

Na portalu niezalezna.pl znalazłem doprecyzowanie propozycji PiS - Polskie Radio i TVP przestaną być spółkami prawa handlowego (są spółkami Skarbu Państwa): Nie będą miały na sobie przymusu zarabiania pieniędzy. Ten przymus często działa na szkodę programu. Chcemy, żeby media publiczne zajmowały się tylko i wyłącznie realizacją misji określonej w ustawie. Komercja tę misję podważa albo wręcz rozbija – tłumaczył Czabański. http://niezalezna.pl/72349-krzysztof-czabanski-zdradza-szczegoly-nowej-ustawy-medialnej-rezimowe-media-czeka-rewolucja

Obydwa portale cytują wypowiedzi pochodzące z rozmowy z Czabańskim w Radiu PIK (26.10.2015).

Przyjrzyjmy się tym propozycjom. Pierwsza to abonament. Dziś wynosi on 258 zł rocznie. Telewizory posiada ponad 13 mln użytkowników, radio bodaj wszyscy, a abonament płaci tyle samo osób, co w 1939 roku. Wpływy z abonamentu wahają się w granicach niewiele ponad 500 mln złotych rocznie. Łączne dochody TVP wynoszą ok. 1,4 mld zł (dane z 2014 r.), w tym ponad 65 proc. pochodzi z reklam, a tylko około 25 proc. z abonamentu. W Polsce prawie nikt nie rejestruje już nowych odbiorników, co utrudnia ściąganie abonamentu. Co więc dałoby wprowadzenie opłaty o połowę mniejszej, ale ściągalnej w rachunkach za energię lub z PIT? Rozważę ten drugi wariant, jako bardziej pewny. Otóż, jeśli jest prawdą, że podatek dochodowy płaci w Polsce 25 milionów obywateli, a założymy, że mniejszy o połowę abonament będzie wynosił 10 zł miesięcznie, to rocznie otrzymamy z tego tytułu kwotę 3 miliardów zł! Już słyszę oponentów, że tak się nie da. A w Wielkiej Brytanii się da? A Niemczech się udaje? Tylko w Polsce nie może się udać?! Nawet, jeśli tę kwotę podzielimy na pół, to i tak otrzymujemy sumę przekraczającą roczny budżet TVP uzyskany wraz z wpływami z reklam.

Możliwe są zatem: dekomercjalizacja mediów publicznych, pozbycie się reklam z głównych kanałów publicznych i eliminacja głupawych seriali oraz mało śmiesznych programów rozrywkowych zaśmiecających masową wyobraźnię. Obecnie, ambitny widz, mimo istnienia wielu kanałów TVP, ma niewielkie możliwości obejrzenia programów zaspokajających jego kulturalne potrzeby (pozytywne wyjątki to TVP Kultura i TVP Historia, oparte głównie na produkcji z dawno minionych lat). Ewa Urbańska podnosi argument, że stacje komercyjne tylko na to czekają i tym się wzmocnią. Niekoniecznie: przecież można sobie wyobrazić powstanie kanału TVP, rozrywkowo-filmowego, który będzie utrzymywany właśnie z reklam. Tak działa np. wyodrębniona część BBC i na tym nie traci.

Druga sprawa: zarządzanie. Uważam, że koniecznie musi nastąpić odpartyjnienie mediów, bo inaczej stale będziemy mieli czystki i wymiany ekip. Ktoś musi przerwać ten chocholi taniec. Wierzę, że teraz jest sposobny moment. Przed wyborami PiS zapowiadało „przywrócenie dialogu społecznego i właściwej debaty publicznej”. Reforma mediów byłaby częścią tego projektu.

Propozycje, o których mówił Czabański, mają być sformułowane w postaci nowej ustawy medialnej na początku przyszłego roku. O nowej ustawie słyszymy od lat. Może po raz pierwszy naprawdę zostanie wcielona w życie?

 

Marek Palczewski

29 października 2015


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl