Oczywiście nie. We własnym otoczeniu mam kilka. Przykre jednak, gdy na głupiutkich ktoś żeruje. A owe – nieświadome i naiwne – na to pozwalają.
Oto p. Miller, imię Leszek. Ubrał wprawdzie żonę w sukienkę „I love you”, ale przyniosło to klęskę dyplomatyczną. Niezrażony eksperymentuje dalej. Tyle, że już na polu krajowym. Dokładnie – warzywniczym. I znowu pudło. Ale jeśli porównać klasę pani Ogórek z niewypałem, czyli z panią Nowacką – widać, że mężczyzna wybiera coraz gorzej.
Obywatelka Nowacka programowo antykościelna nie rozumie, i chyba już nie zrozumie, czym dla Polski, Polaków jest kościół katolicki (pani Ogórek mówiła jednak inaczej). Miller też był ministrantem i wychowywał się niedaleko kościoła, w dodatku w domu przy ulicy Kościelnej numer 9, w Żyrardowie. Ale jeszcze nic straconego. Kwaśniewski na koniec politycznego żywota (nie mylić z biznesowym) ogłosił, że jest agnostykiem. Kim był naprawdę może się kiedyś dowiemy lub nie. W każdym razie nie posunął się tak daleko w sugestiach jakież to wyznaniowe państwo szykuje nam prawica. Nieporadność, a co za tym idzie paraliżująca trema przedstawicielki pana Millera bierze się stąd, że oni w ogóle nie wiedzą kim są i co chcieliby zrobić. Lewicowi oligarchowie to dokładnie to samo co balcerowiczowski Petru, albo osobno usiłujące się ustawić „Razem”. Z ich natrętną demagogią o humanizmie wobec cierpiących uchodźców. To są brednie, sugerowanie pomocy, ale czyimś kosztem. Zresztą takie sympatie to jak narzeczone, które lewica często zmienia.
Blondynki zawiodły lewicę. I mała to szkoda. Być może w PiS-ie znajdą się ludzie, którzy rzeczywiście naprawdę będą myśleć o społeczeństwie, o obywatelach Polski i przyszłości ich dzieci. Być może. Wówczas lewica w ogóle nie będzie potrzebna.
Najpierw jednak – oby jak najszybciej – dowiemy się kogo naród wybrał. Potem, jeśli planowany scenariusz na najbliższe dni będzie konsekwentnie realizowany z napięciem będziemy czekać na decyzje personalne. A zaskoczenia mogą być. Dla dziennikarzy bardzo ciekawa będzie rozgrywka medialna. Kto i w jakim zakresie dostanie ster TVP i Polskiego Radia. Jedno jest pewne, dotychczasowe towarzystwo trzeba stamtąd wymieść dokładnie.
SDP przed kilkoma miesiącami przygotowało podstawowe żądania zmian w mediach. Zaczynają się one od żądania likwidacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji - na czele z Dworakiem i Luftem. Żądamy też doprowadzenia do transparentnych konkursów, przynajmniej na prezesów. Oni będą odpowiedzialni za ludzi, których sobie dobiorą. Należy przywrócić głównym medialnym kanałom rolę mediów służących ludziom – społeczeństwu, a nie partiom politycznym. To będzie oczywiście zadanie bardzo trudne. Ale są przecież ludzie, którzy mogą tę prace wykonać. Krok po kroku. Mamy uczciwie wybranego Prezydenta. Kolej na prawdziwy polski rząd. Reszta to będą pochodne. Kuglowanie z blondynkami, brunetkami albo i łysymi nie pomoże. Millerowy wygłup, dwukrotny, już nikogo nie przekona.
22.10.2015 Stefan Truszczyński
