Nareszcie coś budującego. „Póki istnieje Polska. Nie zginie wolność słowa”. Tak powiedział w wywiadzie przeprowadzonym przez Piotra Zychowicza brytyjski filozof i publicysta, Roger Srcuton. Jedyny cień spowijający te piękne słowa - to to, że pochodzą sprzed ośmiu lat, z 15 marca 2007 r. (wydrukowane w dzienniku „Rzeczpospolita”). A dziś konfiguracja polityczna w Polsce zmieniła się wprost nie do poznania i owa chwaląca nas opinia brzmi zgoła anachronicznie, jakby odnosiła się do Rzeczypospolitej od końca XV do połowy XVII w.

Tymczasem tuż przed tragedią smoleńską Polska była trawiona brutalną walką wewnętrzną, niczym wojną domową, którą rozpętała i prowadziła ówcześnie opozycyjna Platforma „Obywatelska” usiłując wszystkimi siłami i metodami, nieraz wykorzystującej doświadczenia cywilizacji bizantyjskiej, zniszczyć główną partię rządzącej koalicji i zdeprecjonować prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, co się niebawem powiodło. „Wasza opozycja – wywodzi Zychowiczowi angielski publicysta - od pewnego czasu używa zachodnich mediów do destabilizowania własnego rządu. Ci ludzie (z PO – J.W.) mają bardzo dobre kontakty na Zachodzie (…). Unia Europejska jest również źle nastawiona do waszych władz, bo sprzeciwiają się one rozmaitym, narzucanym przez Brukselę biurokratycznym normom”. A sekundują w tym rozpowszechnianiu antypolskiej propagandy media zachodnie, albowiem, mówi Brytyjczyk, „większość dziennikarzy na świecie ma poglądy lewicowe, liberalne. Udają, że mają otwarte umysły, ale to tylko poza”.

W dzisiejszej Polsce umysłowość i moralność dziennikarzy zaczynają powoli, bardzo powoli się zmieniać – grawitować ku tradycji i patriotyzmowi. Wszelako daleko jeszcze do wyzwolenia się naszego narodu i państwa z aberracji lewicowo-libertyńskich. Dawno temu mądrość zbiorowa naszych przodków odkryła prawidłowość, której nadała formułę językową niezbyt piękną, za to stosowną i zwięzłą, że jeśli się wejdzie między wrony, to będzie się krakać jak one… Dlatego tak trudno nam przezwyciężyć patologie Zachodu. Pisałem niejednokrotnie w tym miejscu, że Platforma „Obywatelska” jest politycznie kryptolewicowa, w moralności publicznej zaś jawnie lewicowa, chociaż jej kadra w większości pochodzi z fenomenu „Solidarności”. Lecz wielu jej onegdajszych liderów zdradziło tamte ideały; lepiej nie wymieniać ich nazwisk, zabrakłoby miejsca na tym portalu dla tekstów koleżanek i kolegów, a i tak mógłbym kogoś ku złości pozostałych pominąć.

Zachód lekceważy nasz naród, choć jeszcze osiem lat temu nas nie lubił, bo - jak twierdzi Brytyjczyk – sprzeciwialiśmy się „narzucanym  przez Brukselę biurokratycznym normom”. Ściślej: część narodu się sprzeciwia, a rząd platformerski bije czołem przed Brukselą; były premier Tusk służy zaś jej na kolanach. I nie dziwota – za duże gratyfikacje i azyl bezpieczeństwa, gdyż wie, że gdyby wrócił do kraju przy innych układach politycznych czekałby nań niechybnie Trybunał Stanu. Tusk po skończeniu kadencji czy kadencyj nigdy nie wróci do polskiej „nienormalności”; będzie emigrantem z lęku przed sprawiedliwością, za tę „ciepłą wodę z kranu”, którą nas znieważał przez siedem lat.

A czy, jak konstatował filozof brytyjski w 2007 r., w Polsce A.D. 2015 można mówić „o rzeczach, o których mówienie na Zachodzie może się skończyć złamaniem kariery (…) można krytykować homoseksualizm, feminizm czy zagrożenia związane z imigracją”? Na razie tak. Jesteśmy wszak dziedzicami narodu miłującego wolność, jak bodaj żaden inny naród na świecie, oprócz do niedawna amerykańskiego. I dlatego – o ironio historii – nasi wrogowie tak często nam ją odbierali, żebyśmy nie byli przykładam dla innych, których ujarzmiali. Piłsudski nasze przywiązanie do wolności traktował niemal jak instynkt biologiczny…

Na ten przymiot dusz polskich zwrócił też uwagę inny cudzoziemiec. Oto „Rzeczpospolita” 6 października br. wydrukowała wypowiedź Jeana Launaya, deputowanego Zgromadzenia Narodowego Francji, który m. in. cytuje słowa generała Charles’a de Gaulle: „Polacy, Francuzi, tak bardzo jesteśmy do siebie podobni”. Dlatego – wywodzi deputowany francuski – do naszego wspólnego umiłowania wolności,  niepodległości i suwerenności, „o których mówił generał de Gaulle, musimy dodać jeszcze jeden wymiar: dialog w ramach Unii Europejskiej”.

Zabawne. Francuz poucza nas - trzeba przyznać, że subtelnie - o konieczności dialogu z innym podmiotami politycznymi, jakbyśmy byli tu debiutantami. Polityk francuski szczyci się, że wie, kto to był Kopernik, Sienkiewicz, Chopin, Kościuszko, Kazimierz Wielki. I dobrze, chwalebnie. Wszelako czy zna zapisany na pergaminie po polsku akt Unii Lubelskiej z 1569, najbardziej chrześcijański ze wszystkich układów zawartych w dziejach chrześcijaństwa, bo jego fundamentem jest miłość i braterstwo między narodami: „iż Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie jest jedno nierozdzielne i nierożne ciało, a także nie rożna jest, ale jedna jest spolna Rzeczpospolita, która sie ze dwu państw i narodów w jeden lud zniosła i spoiła”. Umowę zawierają „wolni z wolnymi równi z równymi, bracia z bracią”. Bracia, z bracią! Od pół tysiąclecia Polska umie z wszystkimi podmiotami politycznymi rozmawiać po bratersku, jak równy z równym, wolny z wolnym, bez szafotów, gilotyn i kazamatów. A Unia Europejska?

W każdym razie cieszą obie te wypowiedzi cudzoziemców. Rodzimi lewacy obśmieją zapewne tę moją radość, gdyż wedle nich to skutek kompleksu polskiego. Nie! Opinie Anglika i Francuza zwiastują zapewne, że po wyborze nowego prezydenta kończą się lata lekceważenia nas na Zachodzie.

Ciekaw jestem, czy jeśli 25 października wygra prawica (co wcale nie jest jednak takie pewne, jak mniemają niektórzy optymiści), to ukaże się słuszność konstatacji Brytyjczyka, że „zawsze, gdy jakieś społeczeństwo wybiera w powszechnym głosowaniu prawicowe władze, ci ludzie (politycy i media zlewicowane do granic ostatecznych - J. W, ) krzyczą o zagrożeniu demokracji. Bo naród nie głosował <tak jak trzeba>. Demokratyzm lewicy sprowadza się do przekonania, że demokracja jest wtedy dobra, gdy wygrywali nasi”…

Jacek Wegner

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl