20:15 – godzina zero
Zasłyszane w tramwaju:
- Podobno Kopacz zna pytania?
- Co z tego. I tak odpowiedzi nie spamięta!
Dla Kraśki i Pochanke będzie to występ pożegnalny. Gawryluk zyska punkty. A Panie bohaterki wieczoru pokażą się takie jakie naprawdę są. Obejrzy to dużo ludzi, 2-3 miliony i będzie miało oczywisty wpływ na wynik 25 bm.
Pani Beata, mimo że pokazywana oszczędnie w TVP-TVN-Polsacie idzie ciągle do góry. To jest trochę tak jak z Solidarnością w '89-tym. Gdyby na słynnych fotografiach z Wałęsą uwieczniony został ktokolwiek – też wszedłby do Sejmu lub Senatu. Nikt nie chciał powtórki władzy. Ludzie z wytęsknieniem czekali zmian.
Teraz przynajmniej połowa społeczeństwa również ich żąda. Wielu jednak do wyborów nie pójdzie. 7-10% zagłosuje na Kukiza, a zupełnie już zagubieni na partie popaprańców. Skąd się biorą (ponoć ponad 20%) sympatycy PO trudno zgadnąć. Owszem, oni z przerostów biurowego zatrudnienia, ci uczepieni do rozbujałych unijnych synekur, nienawidzący zoologicznie Kaczyńskiego i PiS, a nawet wszystkiego co polskie, „Europejczycy”, Wiertnicza i Czerska. To oczywiste. Ale to jeszcze nie owe sondażowe około dwadzieścia kilka procent. Jak więc jest naprawdę?
Ruch Kontroli Wyborów jest w zagrożeniu w związku z rozbijackimi akcjami nadambitnych organizatorów. Skutecznego działanie tego niezwykle ważnego i dotychczas dobrze prowadzonego Ruchu -.może zabraknąć. Jest jeszcze kilka dni na opamiętanie. Kłóćcie się, ale po 25-tym!
Od „dobrze poinformowanych” PSL-ów słyszę, że jednak 6,5% mają pewne. Korwin rozśmiesza skrajnymi, ale jednak słuchanymi ripostami: „demokracja – to rządy większości, a przecież większość to durnie”. Palikot z wyleniałą brodą zrobił się brzydszy od Grodzkiej, Nowacka nie tylko nie dorównuje śp. Mamie, ale przegrałaby w uczciwej walce nawet z p. Ogórek. Petru? Ten dostanie dużo głosów, ale tylko np.w Konstancinie i Jeziornej.
Takie rankingi jak powyższy - trochę usypiają. Lemingi nie podniosą tyłka z barowego stołka. Dzięki Bogu wyśmiewane przez Tuska „babcie-mohery” nie zawiodą. Ten się zresztą śmieje, kto to robi ostatni. Donaldowi do śmiechu na pewno nie jest. Nie zdążył się nawet porządnie nauczyć języka, a już coś przebąkuje się o powrocie.
Pytano kiedyś Himilsbacha, czy zagrałby w angielskim filmie.
- Nie – odpowiedział.
- ?
- Nauczę się gadać. A oni kręcenie odwołają i zostanę z tym angielskim jak (…) - wyjaśnił pisarz-kamieniarz.
19 X 2015 Stefan Truszczyński
