Co się stanie w poniedziałek?
Krótko i jasno: będzie dobrze, a nawet bardzo! Pani Beata Szydło przekona setki tysięcy osób dotychczas niezdecydowanych do siebie i do programu PiS. Tak właśnie będzie!
Nie martwcie się ludzie małej wiary, że o godzinie dwudziestej piętnaście będzie banda czworga na jedną kobietę napadała. Nie martwcie się o to zupełnie. „Władza” uzurpatorska, jeszcze tylko 10 dniowa już dawno sama siebie rozwalcowała. Przejechała po niej potężna maszyna napędzana wściekłością oszukanych obywateli, rozczarowanych i zawiedzionych. Główni sprawcy niszczenia Polski zwiali za granicę. I niech ich szlag trafi. Kopacze, balcerowiczo-petru i cała ta palikociarnia niby pseudo lewica już nic nie znaczą.
Może w nocy z niedzieli na poniedziałek litościwa Łaska Boża nawiedzi resztki rozumów Kraśki - Gugały – Pochanke i zapyta: co wy chcecie zrobić? Decydenci tych państwa wykorzystali ostatni raz swoją monopolistyczna władzę i obsadzili rzeczonych warunkując to zgodą lub sprzeciwem na program pod tytułem „Wszyscy na jednego”.
Jeśli wy – sprzedajni jak dotąd dziennikarze napadniecie na Panią Beatę wykopiecie sobie grób już na zawsze. Przypomnijcie co stało się ze szmatławymi usługowcami kampanii roku ’89. Owszem wykonali brudną robotę w nadziei wdzięczności władzy. Ale ta sama władza pierwsza ich wykopała i ośmieszyła.
Zresztą – RÓBTA CO CHCETA. Wasz ewentualny zmasowany atak przysporzy tylko sympatii kandydatce PiS-u.
A teraz przypomnijmy kim wy jesteście.
Oto zdolny (niestety do wszystkiego) ob. Kraśko, Piotr, wnuk pamiętnego z Poznania ’56 Wincentego, syn usługowego wobec Mieczysława Rakowskiego, wyedukowany z dużym nakładem środków w USA przez mamusię. Owszem – telewizyjny i wysportowany – zmarnował jednak życiową szansę, bo przez długich kilka lat psuł wspaniałą „zabawkę dla mężczyzny” (to znana opinia właśnie Rakowskiego) jakim może być główny krajowy informacyjny program telewizyjny. Stawiając tam w roli naczelnego np. Gmyza – Gargas – czy jednego z braci Karnowskich można dosłownie z dnia na dzień uczynić „Wiadomości” powszechnie oglądane i szanowane. Po Kraśce to zresztą będzie łatwe.
Gugała, Jarosław. Zdolny muzyk, który z pasłęckiej prowincji potrafił przebić się na warszawskie salony. Szkoda jednak, że wybrał te, które wybrał. Przez mariaż zyskał skuteczne poparcie w sferach wpływowych, potem poprzez gieremkowską łaskę został nawet ambasadorem. Ale miał pecha. Trafił na Pana Polonusa Kobylańskiego, do którego jeździło wówczas do Urugwaju pół naszego rządu i liczni wpływowi dziennikarze. Wyleciał potem z MSZ-tu niesprawiedliwie i gwałtownie. Próbowano go zniszczyć w mediach. Podał mu wówczas rękę Pan Solorz-Żak, a dokładnie jeden z doradców miliardera. Gugała – człowiek pracowity – wyciągnął informacyjny Polsat z siermiężnego wora. Niepotrzebnie jednak sam pcha się na ekran, bo okropnie utył i już się nie mieści nawet na szerokim. Pasuje do niego zagadka (ze względu na miny, które robi): co to jest srogość? Czy to abstrakcyjny rzeczownik obrazujący stan ducha, czy też całe, pełne zdanie opisujące czynności defekacyjne faceta. Panie muzyk, załóż Pan z powrotem jakiś zespolik. Może ludzie znowu Pana polubią, bo w telewizjach robota niepewna, wcześniej czy później się wylatuje. A już tam na Pana stołek dybią zastępcy.
Wreszcie Pani P. Nazwisko Pochanke imię Justyna. Najpierw moja darmowa rada: proszę załatwić z realizatorem programu, by nie pokazywano Pani od tyłu, albo przynajmniej proszę założyć nieprześwitującą sukieneczkę. Kiedyś wzruszyłem się bardzo słuchając Pani Justyny opowiadającej jak to dzielnie bladymi i mroźnymi świtami dojeżdżała do pracy w radio. Trochę, ale tylko trochę przypomina młodą i bardzo piękną Bożenę z rodu Bukraba z Kielc, obecną panią Walter. To podobieństwo chyba pomogło w TVN-ie. Tak samo jak i małżeństwo z rodem Pieczyńskich. Niestety ostatnimi czasy wszyscy wyżej wymienieni stali się bardzo stronniczy i odeszli od dawnych ideałów. Pani Pochanke oczywiście widzi, że to już ostatnie podrygi TVN-u. Nowi władcy – Pan Markus Tellenbach i dyrektor z bardzo groźną szczęką Wojciech Kostrzewa - dopełnią rozbiórki.
Tak wiec drodzy przyjaciele. Wasz los teraz w waszych rękach. Jeśli już chcecie komuś dokopać, to …
Zresztą RÓBTA CO CHCETA.
15.10.2015 Stefan Truszczyński
