To musiało nadejść. Kariera Adama Michnika zaczęła się pod znakiem Adama Mickiewicza i pod tym znakiem zbliża się ku końcowi. Młody Michnik odczytał przy pomniku wieszcza protest przeciwko zdjęciu „Dziadów” ze sceny Teatru Narodowego. A w tych dniach otrzymał nagrodę imienia Adama Mickiewicza przyznawaną przez Trójkąt Weimarski: Polskę, Niemcy i Francję.
Laureat pochwalił cud zjednoczonej Europy, który pozwolił uniknąć tu wojen a obecny kryzys imigracyjny uznał za test moralny i polityczny. Żeby go zdać, Europa musi być bardziej solidarna niżeli pragmatyczna. I ostrzegł przed szerzeniem się w Europie bakcyla putinizmu, kiedy w Rosji wygrywa duch Stalina z duchem Andrieja Sacharowa.
Paryski minister d.s. europejskich Harlem Desir oświadczył, że to nagroda za walkę z ignoracją i nietolerancją. O laureacie orzekł, że jest osobą o nieposzlakowanej moralności, konsekwentną w walce o wolność myśli, słowa i demokrację. Polska jest już krajem demokratycznym ale Adam Michnik dalej walczy o te swobody.
Michnik jak Michnik. Wiemy, co uważa. A minister wyszedł ze szkoły Talleyranda, rozpustnego biskupa przed Rewolucją Francuską, po rewolucji ministra kolejnych, walczących z sobą rządów. Sam przyznał, że złożył w życiu 14 sprzecznych przysiąg, zaś „język służy do ukrywania myśli”. Pan Desir na pewno wie, jaka jest rola Michnika i opinia o nim w Polsce, lecz pilnuje francuskich interesów.
Co nie opłacało się powiedzieć dyplomacie, to dziennikarzowi wypada z obowiązku. Walka laureata o demokrację to poniżanie wyborców popierających największą partię opozycyjną. To manipulacje i fałsze w Gazecie Wyborczej, byle nie dopuścić do demokratycznej zmiany rządu. Wyłudził tę gazetę od Solidarności, ruchu narodowego i religijnego, w celu zawłaszczenia przez tzw. lewicę laicką. Co nie świadczy o moralności lauretata nieposzlakowanej.
Ostrzeżenia przed Putinem? Pamiętamy, jak go zachwalał i drwił z polityków, którzy przejrzeli grę rosyjskiego prezydenta. A kiedy nastąpiła katastrofa smoleńska, wezwał do zapalania zniczy na grobach żołnierzy radzieckich, którzy tyleż Polskę wyzwalali, ile zniewalali. Pamiętamy fałsze jego gazety o śledztwie smoleńskim i zwalaniu winy na polskie ofiary tragedii. Kiedy wspólnota narodowa zaczęła odradzać się po tym ciosie, do jej rozbijania chce użyć islamskich imigrantów.
Jego walka o wolność myśli jest owszem, konsekwentna. Niech Polacy myślą co chcą, byle nie głosili publicznie. Wytoczył proces wydawnictwu „Gazety Polskiej” a sąd sprowadził policyjnego owczarka, na wszelki wypadek - zamachu bombowego na niego patriotów. Wytoczył też proces polskiemu poecie, bo wykazał komunistyczne żródło jego walki z polską tożsamością. Poecie! A zaczynał jak płomienny bohater z poezji narodowego wieszcza.
Adam Mickiewicz leży w grobie, więc nie mógł przyjść na proces w roli świadka obrony. Ani w postaci pomnika na ceremonię wręczenia nagrody swego imienia, niczym posąg Komandora w zakończeniu „Don Juana”, który zaciągnął przeniewiercę do piekła.
PS. To jest felieton. Czy Michnik ma rację zwalczając tożsamość narodową w celu zapobieżenia wojnom poświęcając etykę dziennikarską na ołtarzu pokoju między narodami – wymaga dużo poważniejszej rozmowy.
