W słynnej już powieści Michela Houellebecqa „Uległość” Francja popełnia kulturowe, religijne i polityczne samobójstwo, wybierając na prezydenta kandydata Bractwa Muzułmańskiego. Francuzi wydają się być bezbronni i indyferentni wobec islamu; elity Sorbony z łatwością akceptują nową religię. Wśród nich znajduje się profesor tej uczelni, znawca literatury Huysmansa, główny bohater powieści – czterdziestokilkuletni Francois.

(zob. felieton Krzysztofa Kłopotowskiego : http://sdp.pl/felietony/11752,francja-przechodzi-na-islam,1442236538)

Recenzenci książki wielokrotnie opisali wspomniane wyżej wątki. Jednak warto zwrócić również uwagę na refleksje autora na temat mediów: co właściwie Houellebecq napisał o dziennikarzach i mediach? Czy media też dokonały samounicestwienia, czy zanikły lub pogrążyły się w kryzysie? Czy w momencie przemiany zachowały swe krytyczne oblicze?

Uwagi o mediach są rozproszone w książce Houellebecqa i wypowiadane marginalnie. Pojawiają się nazwy francuskich gazet, stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych, a także nazwy BBC, RTL i Radia Monte Carlo. Houellebecq podkreśla, że świat polityki poznajemy poprzez media. Takie stanowisko współgra ze znaną teorią mediatyzacji polityki, rozwiniętą przez Thomasa Meyera. Rzeczywiście, wszelkich informacji o bieżących wydarzeniach Francois poszukuje w gazetach i w serwisach informacyjnych. Przy czym, co ciekawe, jako główne źródło informacji traktuje telewizję, a jako najmniej ważne – Internet. Internet służy profesorowi, wychowanemu na tradycyjnych środkach przekazu, tylko do przesyłania wiadomości mejlowych, surfowania po stronach pornograficznych i do znajdowania na portalach randkowych towarzystwa prostytutek.

Jak autor ocenia pracę dziennikarzy? Otóż zauważa na przykład, że „najwredniejsi, najbardziej agresywni dziennikarze w obecności Mohameda Ben Abbesa (kandydata w wyborach prezydenckich, a następnie prezydenta Francji) zachowują się jak zahipnotyzowani, uśpieni jego wymową”. Dziennikarze nie zadają mu niewygodnych pytań, jak choćby o zniesienie koedukacyjności w szkołach czy o obowiązek, by wszyscy nauczyciele przeszli na islam. Ten brak dociekliwości jest charakterystyczny dla mediów opisywanych przez Houellebecqa. W samych zaś mediach największym uznaniem cieszą się kanały „poświęcone kuchni, zwłaszcza regionalnej”, a także programy typu reality show. W audycjach politycznych dziennikarze reagują stadnie na wydarzenia, wszyscy np. zajmują się komentowaniem tego, co powiedziała na wiecu przywódczyni Frontu Narodowego Marine Le Pen. Przypomnę, że akcja powieści rozgrywa się w 2022 roku, zatem pojawiają się w niej nazwiska współczesnych czołowych polityków francuskich (oprócz wyżej wymienionej m.in. Hollande’a i Sarkozy’ego). W powieści Houellebecq pisze o dwóch „katastrofalnych” kadencjach Hollande’a i o tym, że „większość mediów zdawała się wręcz nie pamiętać o jego istnieniu”.

Dziennikarze, podobnie jak i większość polityków, zdają się nie rozumieć procesów zachodzących w społeczeństwie – główny bohater powieści „Uległość” Francois dzieli się refleksją, że „rosnący rozdźwięk, wręcz przepaść między narodem a tymi, którzy wypowiadają się w jego imieniu, zarówno politykami, jak i dziennikarzami, musi doprowadzić do czegoś chaotycznego, gwałtownego i nieprzewidywalnego”. W innym miejscu zauważa, że dziennikarze na okrągło nadający transmisję spod siedzib partii politycznych „dość zręcznie potrafili ukryć fakt, że nie dysponują żadną konkretną informacją”. Zamiast rzetelnej informacji media przekazują dywagacje o „potrzebie jedności narodowej, konieczności opatrzenia ran podzielonego kraju i temu podobne komunały”. Ponadto dziennikarze mają „naturalną skłonność do pomijania informacji, których nie rozumieją”.

Jak już wspomniałem, głównym źródłem informacji była dla Francoisa telewizja; w niej oglądał zamieszki, ludzi w kominiarkach, wybite wityryny sklepowe i podpalone samochody. Gdy zabrakło telewizji, bohater korzystał z radia, z którego dowiedział się o przebiegu drugiej tury wyborów prezydenckich. Dopiero kiedy nie działało ani radio, ani telewizja, spróbował włączyć Internet – bez skutku, bo w czasie zamieszek, w hotelu w którym Francois przebywał, Internet też nie działał. Pozostał mu telefon komórkowy, ale i w nim nie miał żadnych wiadomości. Jednakże, nawet gdy przywrócono łączność i przekaz telewizyjny, media wcale nie informowały o wszystkich zamieszkach, lecz tylko o nielicznych.

Jaki zatem obraz stanu mediów wyłania się z kart książki Houellebecqa? Na pewno są one częścią systemu, lecz go nie bronią, bo nie zauważają zagrożenia ze strony islamu dla demokracji. Służą celom politycznym i dają się politykom manipulować. Pracują w nich ludzie mało krytyczni wobec otrzymywanych informacji, mało dociekliwi i niestawiający politykom trudnych pytań. Dzięki temu zmiana politycznej władzy, tak wydawałoby się niebezpieczna dla Francji roku 2022, zachodzi niemal niezauważalnie. Powieść Houellebecqa należy do gatunku political fiction, ale czy naprawdę do tego samego gatunku fikcji należą jego uwagi odnoszące się do współczesnych mediów i dziennikarstwa? Sądzę, że dziś – jak nigdy wcześniej – uwagi autora prowokują do stawiania niewygodnych pytań nie tylko politykom, lecz również – a może przede wszystkim - mediom.

 

Marek Palczewski

25 września 2015

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl