Rada programowa TVP pochyliła się nad programami rozrywkowymi w publicznej telewizji. Rozmawiano o ich poziomie, a to oznacza, że i było o czym rozmawiać i nie było.

            Według wirtualnychmediów.pl Jacek Fedorowicz sugerował, że „telewizja powinna pomyśleć nad jednym, może dwoma programami cyklicznymi, do których ulubione gatunki widowisk <<amfiteatralnych>> nie miałyby prawa wstępu”. Zdaniem nestora polskiej satyry „TVP powinna przygotować audycje dla bardziej wymagających widzów niż widownia kabaretowa”. Trudno się z takim głosem członka rady programowej nie zgodzić, ale…

            … ale trudno się zgodzić z innymi glosami. Rada uznała bowiem, że TVP nie powinna rezygnować z obecnych widowisk kabaretowych, by nie lekceważyć gustów większości widzów. Poza tym ktoś (niestety nie wiadomo kto) zaznaczył, że „TVP 2 proponuje widzom także bardziej ambitną rozrywkę na przykład... „The Voice of Poland”. No to, jak to mówią, ja wymiękam.

            Tak a propos rozrywki to do ciekawego wydarzenia doszło w programie TVP „Świat się kręci”. Audycja ma charakter infozrywkowy. Otóż producent programu Rinke Rooyens ulokował w owym programie telewizji publicznej zapowiedź programu tego samego producenta ale emitowanego w konkurencyjnym Polsacie. Jak podaje press.pl kierownictwo TVP 1 zachodzi teraz w głowę co z tym zrobić. Tak oto na publicznej tv zemściło się „wyoutsourcingowanie” produkcji.

            Lokowanie produktu to w ogóle dochodowy interes i powszechny. Ulokowanie czegokolwiek w czymkolwiek byle w telewizji kosztuje od 30 tys. zł w górę. W „Ranczu” i „M jak miłość” po 65 tys. W „Top Chef” i „Hell’s Kitchen -Piekielna kuchnia” - 55 tys. Lokowanie odbywa się też w „Barwach szczęścia”, „Dzień dobry TVN”, „Singielce”, „Aż po sufit”, „Aplauz, aplauz”, oczywiście u Kuby Wojewódzkiego itd., itd., a także w uznawanym przez TVP za misyjny programie „Rolnik szuka żony” oraz w „bardziej ambitnej rozrywce” jaką ma być „The Voice of Poland”. Jak już się to wszystko ulokuje w programach, to potem usiłuje się to ulokować w głowach tych, którzy akurat ulokowali się w fotelach przed telewizorami. Jak śpiewał klasyk „głowa to jest jak walizka wszystko można” w niej ulokować.

            Ja na przykład ulokowałem w zeszłym tygodniu w głowach czytelników portalu sdp.pl błędną informację, że TVP ciągle płaci za swoich ex, a obecnie wyoutsourcingowanych pracowników składki ZUS. Tymczasem prawda jest taka, że jak stwierdził po kontroli w TVP Zakład Ubezpieczeń Społecznych telewizja powinna tak robić, bo outsourcing był pozorny, ale nie robi. Teraz grozi jej wezwanie do zapłaty zaległości. Właściwie powinienem się zorientować, że to co napisałem jest dziwaczne, ale opisywałem już tyle dziwacznych rzeczy w TVP, że to też wydało mi się możliwe. Niemniej szczerze przepraszam.

            No to na koniec o innym nieporozumieniu związanym z mediami społecznościowymi. Krakowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji zakupiło super tramwaj „Krakowiak”. On jest taki super długi, że nie mieści się na przystankach, ale w środku ma gniazdka i pasażerowie mogą w cenie biletu podładować komórkę lub laptop. Miłośnicy komunikacji chcieli pochwalić MPK i wkroczyli do tramwaju z deską do prasowania i tosterem. Najpierw wyprasowali sobie koszule, potem zrobili grzanki, a następnie zdjęcia wrzucili do mediów społecznościowych. Jak się MPK o tym dowiedziało to… zapowiedziało założenie specjalnych bezpieczników uniemożliwiających na przyszłość wyprasowanie czegokolwiek więcej. No i jak tu nie kochać miasta pod Wawelem.

            Czytałem, że gdzieś w Polsce zorganizowano dla urzędników specjalne szkolenia, by ich nauczyć pisać urzędowe pisma językiem zrozumiałym dla petentów. Teraz chyba nadszedł czas na wynajęcie coach’a od poczucia humoru. Byle nie kogoś z telewizji.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl