Wielka dyskusja o uchodźcach i nielegalnych imigrantach ilustrowana jest drastycznymi zdjęciami. Zdjęcie martwego syryjskiego dziecka na tureckiej plaży obiegło cały świat i wywołało żywy odźwięk – publikować czy nie? Na stronie sdp.pl mówi o tym redaktor naczelny „Super Expressu” Sławomir Jastrzębowski.

Szokujące zdjecia podnoszą sprzedaż, choć Jastrzębowski twierdzi inaczej – twierdzi, że działają „antyzakupowo”. Nie wierzę, bo zdjęcia Katarzyny W. na koniu, Lisa jako esesmana, chłopca obejmowanego przez księdza, z dziewczynką zabitą siekierą, pułkownika Przybyła z krwawiącą głową, wreszcie martwego syryjskiego chłopca leżącego na plaży na pewno nie działały antyzakupowo. W przeciwnym razie by ich nie zamieszczano. Ale może Jastrzębowski ma rację, że to ostatnie zdjęcie należało publikować, bo wywołuje dyskusję i refleksje na bardzo ważny temat. I to jest wartość dodana, której lekceważyć nie powinniśmy. W tym przypadku sensacja (bo to zdjęcie jest sensacyjne) czemuś służy. Tylko, czy na pewno nie ma innego sposobu, by opowiadać o ludzkiej tragedii bez drastycznych zdjęć? Czy one na pewno są konieczne?

Przy okazji: nie zgadzam się z Jastrzębowskim, że słuszna była decyzja byłego szefa SE Mariusza Ziomeckiego o publikowaniu zdjęcia martwego Milewicza. To nie było „piękne zdjecie”. Pamiętam je – Milewicz pokazany na tylnym siedzieniu z odchyloną głową i otwartymi ustami. Szokujące zdjęcie, które nie powinno było się nigdy ukazać. Obrona tamtej decyzji po latach dziś, kiedy wydawało się, że wszyscy uznali jej niestosowność, jest dla mnie co najmniej niezrozumiała. Od pewnego czasu wydawało mi się, że SE chce być tabloidem z ambicjami, po co więc bronić decyzji głupiej i szkodliwej z punktu widzenia etyki dziennikarskiej?

Kodeksy etyczne BBC (Guideliness BBC http://www.bbc.co.uk/editorialguidelines/page/guidelines-privacy-death-suffering-distress/) czy SDP (art. 16) wyraźnie mówią, że „niedopuszczalne jest pokazywanie w bliskim planie scen śmierci”. Tygodnik „Wprost” z 7 września: na okładce  zwłoki syryjskiego chłopca i tytuł „Wysoka cena hipokryzji”, Co ma właściwie ilustrować owo zdjęcie – problem uchodźców, nieodpowiedzialność rodziców, chciwość przewoźników, hipokryzję Europy, szaleństwo dżihadistów, wojnę w Syrii? Redaktor naczelny „Wprost” Tomasz Wróblewski wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl, że Aylan Kurdi to nie jest „zwykłe dziecko”, ale symbol jednego z największych kryzysów humanitarnych i politycznych Europy. Mnie to wyjaśnienie nie przekonuje, bo czyż za taki symbol nie mogłyby uchodzić na przykład zdjęcia opublikowane w tym tygodniu w „Corierre della Serra”, „Newsweeku” czy w „The Independent”, pokazujące tłumy na dworcu Keleti i szturmowanie pociągów, dzieci w obozach uchodżców, ludzi w Monachium witających przybyszów, albo obłożonego folią termiczną chłopca kucającego na greckiej plaży? http://gfxnitroflare.com/the-independent-8-september-2015/. Każde z tych zdjęć jest symbolem pewnej sprawy. Wiadomo, że wśród uchodźców zdarzają się tragedie, że giną ludzie, ale czy trzeba epatować, wpływać na opinię publiczną poprzez drastyczne zdjęcia pokazujące śmierć w bliskim ujęciu? Nie wierzę w to, że jedyną intencją redaktorów gazet było poruszenie opinii publicznej, że nie myśleli w kategoriach sensacji, atrakcyjności i zysku ze sprzedaży.

Mamy prawo – jako czytelnicy - znać prawdę, nie jesteśmy hipokrytami, potrafimy reagować na cudzą tragedię i współczuć, nie musimy oglądać zdjęć przedstawiających zakrwawione zwłoki. Ofiary ostatnich wydarzeń mają prawo do intymności i zachowania prywatności. By to zrozumieć, najłatwiej odpowiedzieć sobie na pytanie, co czulibyśmy, gdybyśmy byli osobami bliskimi ofiar pokazywanych na okładkach gazet całego świata. To jest prosty test na naszą wrażliwość. Jak wypadł?

 

Marek Palczewski

11 września 2015

.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl