Pralniomaty zauważyłam koło luksusowego budynku, w którym mieści się pewna błogosławiona prywatna przychodnia lekarska, dzięki której (za 33 zł miesięcznie) mam dostęp do lekarzy i badań w rozsądnych terminach, gdzie wprawdzie luksusowych drzwi niemal nie da się otworzyć, ale co tam. Aha, miało być o pralniomatach. Wkładasz paczkę z brudami do kasetki z numerem, wyjmujesz czyste pranie, płacisz i masz.
A jak się rozejrzysz po mediach, to to samo, tylko kierunek odwrotny. Wchodzą tam do nich rozmaite wiadomości i zdarzenia, rozmaite ciekawe lub mniej ciekawe osoby, zdumiewające mechanizmy, a wychodzą ohydne brudy. Też płacisz i masz.
Ostatnio brudomaty pracują szczególnie intensywnie. Obsmarowują, obsmarowują, na najczystszych zawsze coś pozostanie, jak mówi francuskie przysłowie o kalumniach. Jest powód, nie ma powodu, kalumnia dobrze i celnie rzucana zawsze trochę się przylepi. Już mi się nie chce powtarzać tego wszystkiego, co zbrodniczo wykonał podobno prezydent Andrzej Duda, „pan Duda”, jak nazwała go w okolicach dnia zaprzysiężenia podróżniczka kolejowa.
Piorą tam wiadomości i osoby, ale nade wszystko piorą mózgi. Nie jest to łatwe, nie powiem. Aż żal bierze, gdy kilkoro na pozór inteligentnych pań i panów skręca się z wysiłku, żeby odwrócić kota ogonem, żeby obok dwuwartościowej logiki klasycznej i nowoczesnej wielowartościowej stworzyć antylogikę, choć nie bardzo to wychodzi, bo w antylogice mogą wyniknąć tylko antywnioski, a oni chcieliby właśnie wnioski, ale inne, wygodne. Żal słuchać np. Jacka Żakowskiego, który maluje straszliwy obraz wojny w Syrii, a potem spokojnie porównuje uciekinierów stamtąd z szukającymi w Polsce azylu i bytu obywatelami Ukrainy, gdzie „przecież nic się nie dzieje”. I wespół z wesołą piątkową czeredką proponuje „wybieranie” spośród uchodźców „wybitnie zdolnych osób o potrzebnych, poszukiwanych w Polsce zawodach”, jeszcze skorzystać możemy, jak się okazuje! No tak, jak zajrzeć pod kołderkę (lubicie takie skojarzenia, prawda?) to widać, że będą pieniądze z Unii na kursy językowe, organizowanie ośrodków, zarządzanie przepływem, pomoc psychologiczną itd. Załapie się na grosz unijny sporo osieroconych i odpadniętychw nadchodzących wyborach. Inni też dają ciekawe rady, już w ramach prania mózgu: „zgromadzić wszystkich i starannie zbadać ich status”.
Mam studentów, którzy półtora roku temu pożegnali się z uczelnią i ze mną osobiście, bo jechali na wojnę do Donbasu, „nasza klasa maturalna już cała ma powołania, muszę tam być z kolegami” – cicho tłumaczyli swój wyjazd przed egzaminami, przed zakończeniem roku. Studentka: „Mama pisała, że już wykopali z rodziną daleko w lesie ziemiankę, zgromadzili suchary na pół roku i dużo wody, jadę do nich, żeby nie siedziały z babcią same”. Oni się nie liczą? Ich wojna niestraszna?
Już może nie żal, ale zniecierpliwienie ogarnia, gdy słyszy się te wszystkie utyskiwania na Polskę, Polaków, Węgrów, wszystkich nie takich, jakby się ich zdaniem chciało, jakby należało. I te wezwania do „chrześcijańskiego miłosierdzia”, którego podobno nam braknie. A chrześcijaństwo w preambułach unijnych to gdzie było? Ano nigdzie. A wtedy o tym pamiętaliście? Nie. I ten kompletny brak refleksji nad procesem, nad jego skutkami, również dalekosiężnymi. A są i takie głosy, że to przyspieszy federalizację Unii, że to korzystne dla lewaków. No prawda, Trójkąt Weimarski ożył jakby się napił wody ze źródełka życia.
Sytuacja jest straszna, dość nagła, choć już czterdzieści lat temu wielu ją przewidziało. Czy to nie Klub Rzymski pisał o takim zagrożeniu w latach 70.? Na szczęście kanclerz Angela oprzytomniała, zapowiedziała, że Niemcy będą przyjmować wszystkich tylko z Syrii i nie po to, żeby mieć lepszych robotników (powątpiewam w specjalistyczne przygotowanie ludzi, unurzanych od lat w wojnie i prześladowaniach), ale by wypełnić prawa człowieka. Któryś bloger zauważył cierpko, że Niemcy od czasu II wojny, a może i wcześniej, korzystają z pracy cudzoziemskich robotników; brrr. Inny dał poradę: „Zgromadzić wszystkich, zamknąć w obozach koło granicy niemieckiej i nie pilnować.”
Wszystkiego najlepszego! Miłego prania w brudomacie!
