Andrzej Duda podczas podróży do Poznania na koszt Sejmu wcale nie wykonywał obowiązków parlamentarzysty, lecz pracował na prywatnej uczelni! Ha! Nie, Nie! To Ewa Kopacz jeszcze jako posłanka odwiedzała w Gdańsku córkę za co płacili podatnicy!

Ta wymiana oskarżeń wygląda jak epizod z walki rywalizujących sztabów wyborczych, które postanowiły przedstawić nam współczesną wersję starego dowcipu: „a w Ameryce biją Murzynów”. Wygląda, ale tak naprawdę to pojedynek „Newsweeka” i „Gazety Polskiej Codziennie”, które nie mogą powstrzymać się od potrzeby dołożenia za wszelką cenę tej opcji politycznej, której nie lubią i wybielenia tej, z którą sympatyzują. Opisanie jednego i drugiego przypadku na jednych łamach nie mieści się bowiem w konwencji obiektywnego dziennikarstwa, w którym obiektywnie na końcu musi wyjść na nasze.

Jak to powiedziała min. Bieńkowska: Sorry, takie mamy media.

Nasza koleżanka po fachu Joanna Lichocka została pisowską „jedynką” w Kaliszu. Listy wyborcze, a szczególnie „jedynki” zatwierdza osobiście Jarosław Kaczyński. „W telewizji można było zobaczyć przy różnych okazjach, że Prezes lubi Joannę z wzajemnością. Świadczy o tym mowa ciała i sposób uśmiechania się obojga do siebie”. Napisał na portalu sdp.pl (http://sdp.pl/felietony/11682,z-dziennikarki-w-poslanke,1440801210) Krzysztof Kłopotowski nie kryjąc swoich sympatii tak dla prawicy jak i Joanny Lichockiej. Mnie ten komplement wydaje się raczej dość szczególnym podsumowaniem kariery dziennikarki o sporym dorobku i „niepokornej” przynależności. Ciekawe co teraz powiedzą ci, którzy (słusznie zresztą) dworowali sobie z Moniki Olejnik zamieszczającej na facebooku selfie z premierem Tuskiem?

Zamiana dziennikarstwa na politykę w wykonaniu Joanny Lichockiej osobiście bardzo mnie cieszy. W jej ślady powinna pójść całkiem spora grupa dziennikarzy i publicystów różnych opcji politycznych, którzy nie mogąc powstrzymać się od okazywania politycznych sympatii swoją twórczość – delikatnie mówiąc – niebezpiecznie zbliżyli do granicy propagandy.

Sorry, takie mamy dziennikarstwo.

Paweł Kukiz przerywa wywiad z TV Republika i wychodząc mruczy coś o „pisowskiej k…”. Jak twierdzi redakcja powiedział to pod adresem prowadzącej wywiad, a jak twierdzi rzecznik Kukiza pod adresem całej stacji. To miło ze strony b. kandydata na prezydenta, że nie oszukuje i otwarcie pokazuje czego możemy się spodziewać na sejmowej sali obrad gdy „Wkurzeni 2015” wejdą do parlamentu. Jego występ był szczególny, ale nie jedyny. Jarosław Kaczyński wsławił się kiedyś mruczeniem czegoś o „Stokrotce”. Krystyna Pawłowicz wysyła w internecie kolejnych mainstreamowych dziennikarzy na studia u o. Rydzyka, a Stefan Niesiołowski krzyczy o „pisowskich śmieciach” (to zresztą m.in. o Joannie Lichockiej).

Sorry, takich mamy polityków.

Nowy prezes publicznej telewizji Janusz Daszczyński spotkał się z Radą Programową TVP i wyraził nadzieję, że uzyska wsparcie rady w staraniach o wypracowanie nowego systemu finansowania mediów publicznych, tak by TVP mogła wreszcie realizować zadania misyjne. „Postulaty Janusza Daszczyńskiego są zbieżne z tym, na co od dawna zwracaliśmy uwagę” – powiedziała po posiedzeniu przewodnicząca Rady Programowej Iwona Śledzińska-Katarasińska frontwomanka Platformy w sprawach medialnych. Platformy czyli partii, która od 8 lat nie kiwnęła palcem w sprawie naprawy zasad finansowania mediów publicznych, oczywiście nie licząc wystąpienia premiera, w którym podważył on celowość opłacania abonamentu.

No sorry… A właściwie dlaczego ja mam za to wszystko przepraszać nawet jeżeli to tylko sarkazm?

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl