News'em wielu porannych serwisów informacyjnych stała się Msza św., którą wczoraj wieczorem odprawiono w stołecznym kościele ss. wizytek w intencji b. prezydenta Bronisława Komorowskiego i jego rodziny. Msza jak msza, gdyż zawsze i wszędzie za wszystkich i w różnych intencjach się ją sprawuje. Ta liturgia była jednak nieco odmienna od tych sprawowanych co dnia. Przede wszystkim z uwagi na uczestników oraz słowa, które podczas niej padły z ust duchownych, zarówno ks. Aleksandra Seniuka – rektora kościoła ss. wizytek, jak i ks. Andrzeja Lutra – kapelana prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Ksiądz Luter wyraził m. in. wdzięczność swemu pryncypałowi za „budowanie pomostów; za to, że «nie umywał rąk»; za to, że otwierał się na innych ludzi, na inne poglądy, na inną wizję świata, na inną wizję człowieka, kierując się przy tym zawsze chrześcijańską intuicją i wiarą”. – Dziękujemy, że nie próbował budować Polski sterylnej [sic!] – podkreślił kapelan B. Komorowskiego. Już po zakończeniu liturgii, w spotkaniu towarzyskim przed świątynią, ks. Luter zapytany przez dziennikarza dopowiadał: „Bronisław Komorowski jest człowiekiem wierzącym, głęboko wierzącym i... chcieliśmy to pokazać [podkreśl. ISB]. [...] W ostatnim czasie [prezydent] doznał wielu zarzutów, krzywdzących opinii od różnych ludzi, również od Kościoła, i za to też przepraszaliśmy”.

W swoich wypowiedziach podczas liturgii przebił jednak wszystkich rektor kościoła ss. wizytek, który mówił: „W ostatnim czasie spotkało pana, panie prezydencie, wiele niesprawiedliwości, także bardzo podłych. I niestety były one wypowiadane przez ludzi, których nazywamy ludźmi Kościoła. Zostały przez nich samych wypowiedziane i innych, z ich błogosławieństwem [podkreśl. ISB]. Słowa, które nigdy nie powinny się pojawić w ustach takich ludzi. Święte słowa miłość i miłosierdzie były poniewierane wśród słów nikczemnych. I nikt mnie nie przekona, że taki język może płynąć z serca przemienionego. Płynie z serca kamiennego”.

Ksiądz Seniuk stwierdził również: „My, tzn. Andrzej Luter, Staszek Opiela, Kazik Sowa i jeszcze inni, którzy mi zgłaszali z przykrością, że nie mogą przybyć, nie jesteśmy episcopoi (z gr. biskupi) - my jesteśmy presbyteroi (z gr. kapłani) i czujemy odpowiedzialność za te niesprawiedliwości rzucane na pana. Wyobraźmy sobie, jak pana, panie prezydencie, ranią te słowa zwłaszcza dotyczące pana wiary, sumienia, wierności Kościołowi. Więc proszę przyjąć, panie prezydencie, pani Anno – i mówię to w imieniu, myślę – wielu kapłanów – przepraszamy was, prosimy o wybaczenie nam i także tym wszystkim, którzy nie wiedzą, co czynią [podkreśl. ISB]”.

Każdy ma prawo do oceny, w tym również ostatniej prezydentury, i takie czy inne wypowiedzi nie powinny nikogo dziwić. Jednak dziwić może, i wywoływać szczególne kontrowersje, zwłaszcza ta ostatnia wypowiedź. Kościół to wspólnota wiernych, którą stanowią zarówno duchowni (episcopoi, presbyteroi, diaconoi), jak i świeccy. Zatem dziwne to odcinanie się czterech duchownych znanych z nazwiska od episcopoi... i przepraszanie w imieniu presbyteroi.

W Internecie rozgorzała dyskusja. Począwszy od zapytań: „Czy katolicki Kościół posoborowy jeszcze istnieje? Oczywiście dotyczy to hierarchów a nie wiernych”, przez postulaty: „Księża biorący udział w takiej Mszy św. powinni być natychmiast suspendowani. Tego domagam się jako wierny Kościoła!” (B. Owoc), aż po przeprosiny przedstawiciela stanu świeckiego: „Chciałem bardzo wszystkich przeprosić za księży, którzy przepraszają za biskupów” (M. Szułdrzyński).

Mieliśmy już w Polsce Kościół „toruński” i „łagiewnicki”, czyżbyśmy obecnie byli świadkami narodzin nowego... „warszawskiego od in vitro”?

Ireneusz St. Bruski, 7 VIII 2015

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl