Na portal interia.pl zaglądam z rzadka. Z dwojga złego bauerowego wolę serwis RMF24, gdzie przynajmniej nie muszę obcować z tabloidowym bełkotem, obecnym także w poetyce newsowych tytułów. Świeży (bo z 3 sierpnia) przykład dokonań wyrobników interiowego „kontentu” dotarł do mnie za pośrednictwem facebooka ozdobiony tytułem: Niemcy: Film „Miasto 44" okazał się wielką klapą.
Oto dowiadujemy się, że film Jana Komasy o Powstaniu Warszawskim pokazany przez niemiecką telewizję publiczną ZDF „przyciągnął przed telewizory stosunkowo niewielu widzów”, bo tylko trochę ponad milion. Tym samym – jak donosi interia.pl - „film nie załapał się nawet do pierwszej trzydziestki najchętniej oglądanych produkcji. (…) Dla porównania, pokazywany w tym samym czasie serial kryminalny w telewizji ARD śledziło ponad trzy miliony osób”.
Nie widziałem dotąd „Miasta 44” i nie mam własnego zdania o walorach i defektach tego filmu. Użycie przez redaktorów interia.pl w tytule słowa „klapa” może sugerować, że obraz Komasy był nie dość wybitny artystycznie lub nie dość atrakcyjny narracyjnie, by „załapać się” do grona produkcji zasługujących na większą uwagę niemieckich telewidzów. Wszelako bardziej prawdopodobne wydaje się to, że współcześni Niemcy niechętnie obcują z opowieściami o niemieckich zbrodniach z czasów Hitlera, a Powstanie Warszawskie należy do wydarzeń najsilniej wypieranych z ich pamięci. Redaktorzy interia.pl o takiej przyczynie skromnej oglądalności „Miasta 44” nie wspominają w ogóle, nawet na prawach nieśmiałej hipotezy.
Nie wiadomo komu z nazwiska (ani nawet inicjałów) zawdzięczamy wiadomość o tym, że „niezałapany” do pierwszej trzydziestki hitów telewizji niemieckiej film o Powstaniu Warszawskim nie dorównał telemetrycznie serialowi kryminalnemu. Nie wiemy też, czy jest to tekst oryginalnie zredagowany po polsku, czy tłumaczony z niepolskiego. Nie poznajemy wreszcie danych osobowych ani narodowości wspomnianych w tekście „branżowych ekspertów”, którzy emisję „Miasta 44” jakoby nazwali „klapą”, która w tytule newsa urosła do rozmiarów „wielkiej klapy”. Umieszczone pod newsem logo Informacyjnej Agencji Radiowej wprowadza w błąd, bowiem treść newsa z portalu Polskiego Radia poświęconego emisji „Miasta 44” ma się nijak do tego, co publikuje interia.pl., a co jest - w najlepszym razie – wybrykiem bezmyślności.
Oczywiście wolałbym, żeby przeciętny Niemiec i zwyczajna Niemka wiedzieli więcej o skutkach barbarzyństwa swoich przodków w okupowanej Polsce niż mogli się dowiedzieć z serialu „Unsere Mütter, unsere Väter”, który „załapał się” na szczyty telewizyjnej popularności za Odrą i Nysą. I martwi mnie, że większość z nich wiedzieć więcej nie chce. Ale nijak nie pojmuję, jak można skwitować słowem „klapa” to, że ponad milion Niemców zobaczyło w swojej publicznej telewizji (pierwszy raz!) polską fabułę o Powstaniu Warszawskim, a zaraz po niej jeszcze dokument na ten temat. Coś ważnego i potrzebnego zatem się stało. Wciąż za mało, ale się stało. Jedyną „wielką klapę” (także w oczach swoich czytelników głosujących „kciukami”) zrobił w tej historii portal interia.pl. Skądinąd niemiecki.
