Od dwóch miesięcy mamy na naszym rynku czasopiśmienniczym dwa nowe tygodniki: „Od A do Z” (Wydawnictwo Springer) i „ABC” (Wydawnictwo Fratria). Ten drugi tabloid (bo oba pisma to tabloidy, gazety skierowane trochę „do ludu”, do tzw. prostego człowieka) to projekt braci Karnowskich, czyli gazeta „nasza” – konserwatywna, prawicowa czy jak kto chce.

Oba tygodniki wydawane są starannie, choć na podłym gazetowym papierze: ciekawe łamanie, dobre zdjęcia, i to w dużej ilości – jak to w tabloidzie, sensacyjne tytuły, tematy też chwilami bardzo ważne (a chwilami w ogóle nieważne, ale to nie moja sprawa), mające „zelektryzować” czytającą publiczność.

Oba pisma weszły przebojem, nie było żadnej głośnej promocji, a do tego, co ciekawe – ukazały się dosłownie w tym samym dniu. Porównanie wewnętrznego układu i podejmowanych tematów też mogło skłonić do zastanowienia – oba tygodniki prezentowały niemal pełną „synchronię”, ten i ów zastanawiał się więc, o co w tym wszystkim idzie. Springer to koncern bogaty, to magnat prasowy, Fratria – byt medialny świeży, niby okrzepły już, ale wobec Springera cieniasek i biedaczek. Zagadka nie została wyjaśniona, co więcej przybyło nowych: bo niemieckie pismo okazało się pismem… antysystemowym! Ostro ostrzeliwało od początku rząd Pani Kopacz, nie szczędziło i Pana Bula… Co jest?! – dziwił się ten i ów.

Czas płynie, oba tygodniki funkcjonują na rynku z (tymczasem?) powodzeniem. Czy to wskazuje, że wahadło wychyla się coraz bardziej „na prawo” i w ten segment rynku warto inwestować? Byłby to sygnał wielce znaczący, bardziej nawet, niż notowania sondażowe, wskazujące, że PiS idzie po październikowe zwycięstwo; tak się bowiem składa, że polityka polityką, a pieniądz pieniądzem i jeżeli prasowi potentaci inwestują w pisma prawicowe, z pewnością wiedzą, co robią, zbadali pewnie rynek, by głupio nie stracić.

Ale… Ale… Bez „ale” nic się obyć nie może. Strata Springera mało by mnie obeszła, na biednego nie trafiło. Tymczasem znacznie bardziej muskuły napinają bracia Karnowscy! Bo oto do „ABC” dodawany jest od kilu tygodni „magazyn” o tytule „Look”, magazyn na kredowym papierze, poświęcony… Nigdy byście Państwo nie zgadli! Poświęcony światu tzw. celebrytów, czyli ludzi znikąd, będących nagle na ustach milionów, ludzi niewiele umiejących i niewiele w sumie znaczących, ale za to wylansowanych jak cholera na… No – właśnie na celebrytów, czyli ludzi, którzy są znani, bo są… znani. I tyle.

Oczom nie wierzyłem, więc kartkuję to wciąż (nikt przy zdrowych zmysłach tego raczej nie czyta) i nie mogę się nadziwić.

Otóż magazyn „Look” dokładnie kopiuje tzw. kolorowe pisemka „dla kobiet” (z pewnością nie dla wszystkich na szczęście), sięgając nawet po te same nazwiska, te same sformułowania, ten sam język i klimacik „sensacyjki”. Kto z kim sypia, kto spodziewa się dziecka i z kim tym razem, kto o czym marzy, kto się popłakał i z jakiego powodu… Sieczka, normalna sieczka! I to w piśmie dla konserwatywnej publiczności, która z obrzydzeniem wyraża się o podobnych publikacjach, wydawanych przez środowiska lewacko-permisywistyczne!!! Biorę do ręki najnowszy numer, z 17 czerwca i czego się dowiaduję? Że Marta Manowska (?) tęskni za rolnikami (sic!), że Barbie się zmienia, że córka porno-gwiazdki i przy okazji wokalistki Madonny całkiem osiwiała, że Halinka Mlynkova otwiera nowy rozdział w życiu, np. udała się ostatnio z mężem na spożywcze zakupy (niesamowite!!!), że Agnieszka Włodarczyk wije gniazdko z ukochanym Mikołajem Krawczykiem (?!?!), że Kinga Rusin to mama z zasadami, a Natalia Siwiec dopiero chce być perfekcyjną mamą i co prawda jeszcze nie jest w ciąży, ale… Dla Kory (propagatorki, wraz z mężem Kamilem Sipowiczem, upowszechnienia marychy w Polsce!) czerwiec to bardzo pracowity czas… Do tego Joanna Trzepiecińska rozpieszcza synów, a Karolina Szostak (Polsat, dziennikarka sportowa) wierzy, że miłość sama ją znajdzie… Są też, i owszem, niusy ze świata: Beyonce nareszcie bez retuszu, zaś Gigi Hadid, „gwiazda amerykańskiej telewizji”, lansuje fryzurę „z wiatrem we włosach”.

I tak dalej i tak dalej…

Do tego porady kulinarne, nowinki z różnych „wybiegów”, moda i program TV. Nic tylko czekać na horoskopy i porady wróżek…

Wystarczy?

Dla mnie tak.

„Look” (a z nim jego redakcja) przejmuje, jak widać, sposób myślenia, hierarchię wartości i język kręgów próżniaków, rozsadników permisywizmu i „wyzwolenia”, plastykowych idoli et consortes. Można tam znaleźć, zapewniam Państwa, także ludzi, dla których my jesteśmy odpadkami, Ciemnogrodem, „moherem”, wiochą i obciachem. Ale co tam – widać na prawicy (?) też pojawiło się marzenie o wielkim świecie, szmerku i fleszach „iwentów”; trzeba widać pokazać, że MY (?) też doceniamy wartość wielkiego świata, żeśmy nie od macochy… W końcu ile czasu można o Ojczyźnie, Smoleńsku, Kaczyńskim, Ziobrze, Dudzie itp. Świat ma wszak więcej barw, nie tylko biel i czerwień.

Mówi się powszechnie „po naszej stronie”, że nasze kłopoty biorą się z braku finansów, że ONI mają „kasę”, a my ciągle na dorobku. Chyba przestanę w to wierzyć – „kasa”, okazuje się, jest, tyle że chyba nie najlepiej wydawana.

Czy inicjatywa braci Karnowskich przyniesie im sukces finansowy? Czy konserwatywnie nastawione kobitki kupią ten obcy blichtr, opakowany w nasz papier firmowy? No, jak się wydawcy bardziej zaprzyjaźnią z Salonem, jak tamtejsi celebryci staną się także celebrytami „prawicy”, można być dobrej myśli.

Ja na wszelki wypadek kupię w aptece Aviomarin.


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl